Fot. Fabiola Jaghnoun Jurga

REKLAMA

W tym samym czasie kiedy Mohja zdobywała dobre oceny u Karmelitanek, młody Gabriel uczył się od ojca fachu złotnika, bawiąc się palnikami i chlorem oraz różnymi foremkami do bransoletek, pierścionków i naszyjników. Jego ojciec Meletius widział w nim dużo energii i potencjału więc, żeby nie zmarnować jego manualnych talentów oddal Gabriela w ręce najlepszego dentysty w Latakii aby „wytrenował” mojego dziadka również na dentystę!

Meletius Jaghnoun
Meletius Jaghnoun Archiwum rodzinne

Gabriel wcześnie stracił matkę, ale Meletius szybko znalazł drugą żonę (nosiła nawet to samo imię, co pierwsza – Ramza), gdyż zajęty swoją pracą, potrzebował kogoś kto wychowa mu dzieci (poza moim dziadkiem, jeszcze młodszych Habiba i Mari). Ale Ramza urodziła swoje dwie córeczki, Jole i Alicję, które stały się jej oczkiem w głowie i marnie zastępowała dzieciom Meletiusa matkę. Jej największym zmartwieniem był jednak majątek Meletiusa. Nie chciała, żeby mąż go roztrwonił na przyszłe synowe, więc knuła w najlepsze, aby znaleźć żony dla synów męża. Gabriel – pełen życia i energii – młody mężczyzna czuł po nocach potrzebę obecności kobiety. Po drugiej stronie ulicy mieszkała piękna wdowa. Jej czarujacy smutek i tajemnicze milczenie pociągały młodego Gabriela, który szybko zakochał się w starszej o 15 lat sąsiadce. Kiedy Meletius się o tym dowiedział, wpadł we wściekłość, doszło do rękoczynów i tym samym wybił Gabrielowi z głowy ponętną wdowę. Następnie poinformował go, że sam znajdzie mu młodą narzeczoną, a on niech się skupi na nauce i pracy. Ramza wyczuła wściekłość pasierba i, korzystając z okazji, podsunęła mu pod nos swoją siostrę. W ten sposób miała pewność, iż pieniądze męża pozostaną pod jej kontrolą. Gabriel był niechętny, bo szwagierka ojca okazała się znacznie brzydsza od pięknej, bogatej wdowy, ale jego pragnienie posiadania żony, w połączeniu ze sprytem macochy niestrudzenie podsuwającej swą siostrę dzień i noc – w końcu wzięły górę. Ramza chciała przypieczętować te ciche swaty więc kupiła Gabrielowi skromną biżuterię, żeby ofiarował przyszłej narzeczonej. Siostrze obiecała pokaźniejsze dary, kiedy zdoła przekonać Meletiusa o słuszności takich zaręczyn. Siostra Ramzy – jak to uradowana młoda kobieta – chciała się dzielić swoim szczęściem, przy najbliższej okazji pochwaliła się pierścionkiem przyjaciółce, która długo nie czekała i obwieściła swojej rodzinie radosną nowinę. I tak po paru dniach Meletius zaczął otrzymywać gratulacje z okazji zaręczyn najstarszego syna. Oprócz uczucia głębokiego zmieszania szybko pojawiło się uczucie gniewu i furii: „Chcesz mi z syna szwagra zrobić, ty zła kobieto???!!!” – ryk Meletiusa słychać było w najbliższych dwóch domostwach. Zaręczyny zostały zerwane. Meletius, tym razem sam zabrał się za poszukiwania synowej i wtedy pojawiła się Hanna. Meletius i Hanna dogadali się radośnie w sprawie małżeństwa swoich dzieci. I nawet wybrali odpowiedni termin ślubu, ponieważ Gabriel już nie chciał dłużej czekać, zrezygnował z zaręczyn uznając, że są zbędne. Termin wybrano, na trzecią niedzielę lutego 1942 roku. Mohja przyjechała z siostrami do domu zobaczyła gotową suknię ślubną i nie mogła uwierzyć! Płacz, krzyk nie pomogły – matka kazała ją ubrać. Mohje rwała sobie włosy z głowy w drodze do kościoła, gdzie czekał już Pan Młody wraz z ojcem i resztą rodziny. Echo niosło wrzask po całym kościele, łzy leciały aż pop usiadł zrezygnowany i oświadczył, że tak ślubu udzielić nie może. Wtedy do akcji wkroczył Meletius. Stłukł piersiówkę i nastraszył Mohje, że jak nie powie „tak”, to on się potnie szkłem i zabije!!! Tymczasem Gabriel przyglądał się przyszłej żonie i musiał przyznać, że bardzo ładna z niej dziewczyna, niemniej trochę już był znużony tym jej opieraniem się: „W końcu każda kobieta kiedyś musi wyjść za mąż! Co jej tak nie odpowiada?” – myślał w pośpiechu.W końcu Meletius wśród szlochów usłyszał „tak” i radosnym krzykiem powiadomił o tym cały kościół. Pop nie kazał sobie tego dwa razy powtarzać. Szybko pobłogosławił związek i odetchnął z ulgą, że zaraz sobie pójdą.

Mohje i Gabriel
Mohje i Gabriel Archiwum rodzinne

No i faktycznie. Babcię spakowali i pojechała z mężem w podróż poślubną do sąsiedniego Libanu. Podróż miała trwać tydzień, ale musieli opuścić hotel po trzech dniach, gdyż Mohje dostała krwotoku. Wrócili do Latakii. Tu Mohje unikała męża i chociaż okazało się, że jest w ciąży i tak nie zamieszkała z nim aż do porodu pierworodnego Meletiusa. Imię pierworodnego musiało być - po ojcu Gabriela. Drugim synem był mój tata – Stalin. Tak, tak nie ma tu pomyłek i literówek. Miał być Józef, po bracie Mohjy, ale Gabriel po kielichu i imprezie na cześć drugiego syna, w duchu bolszewickiej rewolucji, natchniony marzeniami mrzonkami o równości i sprawiedliwości, pojechał do urzędu i zapisał - Stalin! A Stalin to nasz tata..

Meletius i Stalin
Meletius i Stalin Archiwum rodzinne

A powiew orientu dziś zamykamy przepyszną okrą.

Składniki: 2 kg okry 80 dkg mięsa cielęcego (można zastąpić indyczym) 6 dojrzałych pomidorów (najlepsze malinowe) główka czosnku papryka czerwona pasta paprykowa ze słoiczka olej do smażenia

oraz przyprawy: 2 łyżki stołowe suszonej kolendry laska cynamonu pestka kardamonu pół łyżeczki szafranu

Fot. Fabiola Jaghnoun Jurga

Sposób przygotowania: Okrę umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem. Usunąć ogonek, a końcówki elegancko zostawić w kształcie stożka. Dodać szafranu posolić i usmażyć na oleju aż się zarumieni, odsączyć nadmiar tłuszczu na ręczniku papierowym.

Fot. Fabiola Jaghnoun Jurga

Mięso pokroić w kostkę. Posolić. Na rozgrzany tłuszcz wrzucić suszoną kolendrę oraz przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku. Smażyć przez 2 minuty stale mieszając. Dodać pastę paprykową i chwilę podsmażyć, a następnie dodać mięso. Podsmażyć chwilę, wrzucić laskę cynamonu i pestkę kardamonu. Zmniejszyć ogień i smażyć przez 20 minut.

Fot. Fabiola Jaghnoun Jurga

Fot. Fabiola Jaghnoun Jurga

Fot. Fabiola Jaghnoun Jurga

Usmażoną wcześniej okrę wraz z mięsem wrzucić do garnka i dodać pokrojoną w kostkę paprykę. Dolać szklankę wody i gotować przez 1 godzinę. Dodać posiekane pomidory i dusić jeszcze 20 minut na wolnym ogniu.

Fot. Fabiola Jaghnoun Jurga

Fot. Fabiola Jaghnoun Jurga

Podawać z ryżem wymieszanym z makaronem.

Fot. Fabiola Jaghnoun Jurga

Fot. Fabiola Jaghnoun Jurga