
Wydawało się, że największą siłą partii Jarosława Kaczyńskiego jest twardy, wierny elektorat. Monolit wręcz nie do skruszenia bez względu na to, co dzieje się w kraju. Zachowanie tych wyborców obnaża największą mistyfikację Kaczyńskiego i jego partii. PiS stracił 5 proc. poparcia, a ogłosił to rządowy CBOS. Co takie się wydarzyło? Gdzie oni są?
Głosowanie na logo PiS
Dlaczego prezes chowany jest na czas kampanii wyborczych na Żoliborzu? Tak samo zresztą jest z Antonim Macierewiczem. Ilu z Polaków wiedziało, że z listy PiS kandydował Zbigniew Ziobro czy Beata Kempa? Pewnie niewielu. Przecież ścisłe prezydium wygranej partii pojawiło się dopiero nagle po wyborach. Prezes i reszta jego najbliższej świty są bardzo popularni, ale nie cieszą się dobrą sławą. Te osoby po prostu psują wizerunek nie tyle PiS, co środowisk, które Kaczyński sobie zjednał. To środowiska Radia Maryja i o. Rydzyka, koła Gazety Polskiej oraz coraz mniejsze grono zwolenników teorii zamachu w Smoleńsku. To są „maszyny napędowe” dla logo PiS. Bez tych trybów, które Kaczyński konsekwentnie pozyskiwał od 2001 roku, kiedy pierwszy raz PiS weszło do Sejmu z wynikiem 9,5 proc., ta partia wraca do punktu wyjścia. I to jest właśnie ten twardy elektorat, który łączy Kościół i głosuje na partię wskazaną przez duchownych. To nie fanatyczni wyznawcy ani Kaczyńskiego, ani PiS. Dlatego też prezes i czołówka partii spędzają kampanie w ukryciu.
Teraz Kaczyński „gra” już tylko Smoleńskiem i wrogimi siłami, które przeszkadzają mu w ujawnieniu prawdy. To po jednej stronie Putin, a po drugiej europejski Tusk i zwolennicy zjednoczonej Europy. Ojciec dyrektor zainkasował już opłatę za kampanię wyborczą w swoich mediach i milczy. Jeśli będzie widział w Kaczyńskim przegranego polityka z pustą kieszenią, pomocnej dłoni już nie wyciągnie. Może nie będzie mówił, jak wtedy zanim dostał, to czego oczekiwał, że PiS to laicka prawica, widząca Kościół tylko na czas kampanii, ale słowa propagandowe w eter już nie popłyną.
Natarczywą, natrętną propagandą smoleńską, apelami, stawianiem pomników, fałszowaniem historii, Kaczyński i Macierewicz skutecznie zamęczają i zniechęcają część twardego elektoratu. Być może ludzie nie wierzą, że katastrofa to dzieło przypadku, ale czas płynie nieubłaganie, a życie toczy się dalej. Kościół nie obchodzi miesięcznic wspólnie z Kaczyńskim i nie domaga się wyjaśniania prawdy. Na miejscu są koła Gazety Polskiej. Jeszcze są. Podczas miesięcznic pod Pałacem Prezydenckim jest coraz mniej „obrońców krzyża”, a w podżeganych do agresji ludziach nie ma już tej nienawiści. Widać bardziej prawdziwą żałobę.
Podkomisja ministra obrony narodowej już na starcie doprowadziła do żądań rosyjskiego MSZ upublicznienia całemu światu posiadanych rzekomo dowodów, że to był zamach. A to dopiero początek tragifarsy, sądząc po powołanych ekspertach i forsowanych tezach. Putin nie pozwoli sobie na taką politykę ministrów Macierewicza i Waszczykowskiego. A wśród tych jeszcze lojalnych wyborców są starsi ludzie, którzy doskonale pamiętają czasy wojny. Ci ze względu na wiek, będą odchodzić naturalną koleją rzeczy. Obwieszony orderami i obdarowany stanowiskami Misiewicz oraz inni pisowscy pupile też nie zrobili na wyborcach dobrego wrażenia. Kościół nie miesza się również w sprawy Polski w UE, czyli na tym kapitału politycznego Kaczyński nie zbije. Wykrzykiwaniem haseł o suwerenności i niepodległości podbije słupki ugrupowaniom narodowościowym. Młody elektorat już nie postawi na PiS. Ci z prawicowymi poglądami będą szukać alternatywy w partii Korwina albo innej prawicy. Słowem - jeśli prezes nie zostanie namaszczony przez biskupów, może liczyć jedynie na swoich żołnierzy z PiS. Na elektorat wyznaniowy już nie. A nieodległa historia pokazała, że jeśli Kaczyński nie rządzi, zostawiają go najbliżsi współpracownicy.
Rządowy CBOS – PiS traci 5 proc. poparcia
Według badań CBOS przeprowadzonych w dniach 8 – 15 września PiS w porównaniu do sierpnia stracił 5 proc. z… 41. PO i Nowoczesna sondażowo wahały się w podobnych graniach. Z kolei według IBRIS słupek poparcia w ubiegłym miesiącu dla partii Kaczyńskiego utrzymywał się na poziomie… 29 pkt. procentowych, czyli tyle ile PiS miał przed wyborami, zanim zaczął dorzucać do koszyczka z obietnicami pakiet socjalny. Należy pamiętać, że druga firma sondażowa obsługiwała wieczór wyborczy 25.10.2015 roku. Różnice z wynikiem ogłoszonym przez PKW mieściły się w granicach błędu statystycznego.
Gdyby wziąć pod uwagę sondaże IBRIS z 27 sierpnia, jeszcze przed szeregiem spraw związanych z rzecznikiem MON, Misiewiczem, rozpoczęciem prac podkomisji Macierewicza, mającej udowodnić, że w Smoleńsku doszło do zamachu na 96 osób z parą prezydencką na czele, to śmiało i z wielką dozą wyrozumiałości, poparcie dla PiS może wynosić dzisiaj około 24 proc. To wynik po odjęciu 5 procent, których PiS pozbawili respondenci CBOS.
Wyborcy, liczący na pakiet socjalny odeszli pół roku temu
PiS zaczął kadencję z 37,5 procentami. Tymi pierwszymi wyborcami, którzy mieli potwierdzać słowa Kaczyńskiego, o tym, że PiS zostało wybrane zgodnie z demokracją i utrzymuje go przy władzy siła suwerena, miał być właśnie elektorat socjalny. Program 500 plus zatrzymał tylko chwilowo spadek sondaży partii prezesa. Od początku nie byli to wyborcy PiS, lecz pięciuset złotych, które już "zdewaluowały". Podobnie jest z obniżeniem wieku emerytalnego, umowami śmieciowymi czy pracą za godną płacę. Ten wyborca już kilka miesięcy temu przestał wierzyć w obietnice władzy, która próbuje kluczyć, przeciągać je w czasie i zmieniać zdanie. Ten wyborca widzi już w Kaczyńskim dyktatora, a w PiS zagrożenie. Zamiast obiecanej pracy Jan Kowalski zobaczył rozdawanie stanowisk, podwyżki dla władzy i dbanie jedynie o własne interesy nowych wybrańców narodu, którzy jeszcze rok temu zarzucali to samo PO - PSL. Jeśli ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości, to zapewne pozbył się ich po ostatnim głosowaniu nad rezolucją w Parlamencie Europejskim i groźbą odcięcia od „unijnej kroplówki” z dotacjami. I te codzienne informacje, że na coś brakuje pieniędzy.
Najwięcej stracą wygrani
Sondaże PiS będą pikować, tym bardziej, że z każdym dniem jest coraz gorzej. Na wsiach PiS mogło liczyć na duże poparcie, ale i to będzie spadać, kiedy rolnicy odczują skutki ustawy o obrocie ziemią. Kukiz’15 dostałby dzisiaj 11 proc., jako przybudówka Kaczyńskiego. Podobnie będzie z poparciem dla opozycji, która stała się opozycją samą w stosunku do siebie. PO odkupuje winy, trzymając w niektórych kwestiach język za zębami. Otwarte pole na obronie ma Nowoczesna, ale za to nie ma pomysłu na siebie ani programu. Oba ugrupowania oscylują w 18, 19 procentach.
Obecnie najbardziej wiarygodny i silny głos ma opozycja pozaparlamentarna. Te najaktywniejsze i najskuteczniejsze ugrupowania powinny wykorzystać „czarną kadencję” i gromadzić już wyborczy kapitał. Teraz będzie im o wiele łatwiej. Po określeniu światopoglądowym i programowym, trzecim asem w ich rękawach będą kluczowe słowa – popatrzcie, nie było nas w Sejmie i doszło do tragedii. Ostrzegaliśmy was. Mimo wszystko nie zostawiliśmy was i walczyliśmy.
Pocieszającą wieść, którą ogłosił CBOS jest zainteresowanie Polaków wyborami parlamentarnymi. Jeśli te odbyłby się w połowie września, do urn poszłoby 66 proc. wyborców. To o 4 pkt. procentowe więcej niż 4 czerwca 1989 roku. Później nie było już wyższej frekwencji od 62 procent 27 lat temu „w samo południe".
Źródło: IBRIS, CBOS
