REKLAMA

8 września 2006 r Sejm uchwalił ustawę o finansowym wsparciu rodzin i innych osób w nabywaniu własnego mieszkania, która umożliwiła realizację programu “Rodzina na swoim”.

W jednym ze swoich wystąpień pani premier powiedziała, że chciałaby, żeby w Polsce zapanowała moda na rodzinę. Chyba zapomniała, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Bo w rodzinie, jak to w rodzinie. Obok bogobojnych protoplastów mogą znaleźć się wujkowie świeżo po ułaskawieniu jak i najgorliwsi z neofitów, czyli komunistyczni prokuratorzy i sędziowie. Także tabuny „Misiewiczów” z oczami krążącymi wokół głowy, jak światła latarni morskiej, zastanawiających się co by tu buchnąć z biesiadnego stołu, zastawionego przez dobrą zmianę. Oczywiście dla dobra rodziny takie towarzystwo powinno się wyprosić z przyjęcia, ale czy po takiej czystce zostałby ktoś na bankiecie? Don Corleone, miłośnik rodzinnych więzów mawiał, że rodzina to świętość, trzeba o nią dbać i likwidować tylko w ostateczności.

Przed dylematem co zrobić z niektórymi członkami rodziny stanęła partia rządząca po opublikowaniu przez Nowoczesną listy „Misiewiczów”, czyli – w ocenie autorów listy - osób niekompetentnych, otrzymujących posady w nagrodę za poglądy i przyjaźnie, a nie umiejętności. Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości pani Beata Mazur, która wczoraj publicznie skazała premiera Donalda Tuska za zdradę dyplomatyczną (obserwując jej wypowiedź dla TV doszliśmy do wniosku, że biedna kobieta nie do końca wie, o czym mówi) zdecydowała się z tym zagadnieniem publicznie zmierzyć. Przepraszając, że wtrącamy się w wewnętrzne sprawy rodziny dobrej zmian, jak zwykle pro bono, podsuwamy jedyne logiczne, a przy okazji odważne posunięcie: zatrudnijcie dobrych prawników i zlećcie im weryfikację zarzutów. Jeśli okażą się konfabulacją, pozwijcie twórców listy o ochronę dóbr osobistych. Niech niezawisły sąd rozstrzygnie. Póki co, jedyną reakcją było wpuszczenie CBA do spółek Skarbu Państwa. Agenci mają badać – niejako przy okazji – ostatni rok rządów PO / PSL. A nuż coś znajdą!

Gdy CBA (dlaczego akurat CBA trudno ogarnąć!) bada kilkadziesiąt ważnych podmiotów gospodarczych, zaczęliśmy zastanawiać się dlaczego niekompetentnym ludziom z kręgu towarzysko ideologicznego prorodzinnej partii powierzono stanowiska, do których nie mają kwalifikacji? Odpowiedzi może paść wiele, my stawiamy świnki przeciwko kartoflom, że najtrafniejszą jest TKM! Po ośmiu latach postu trzeba jak najszybciej nachapać się, bo nigdy nie wiadomo ile czasu potrwa dolce vita.

Dobra zmiana dostała od Nowoczesnej piękny prezent w postaci spisu wszystkich osób bez kwalifikacji, które należy odsunąć od zarządzania dobrem wspólnym, czyli spółkami Skarbu Państwa. Odsunąć, zanim narobią szkód, które będziemy naprawiać latami. Niestety zamiast rozpakować prezent, obejrzeć go i ocenić przydatność pani Beata Mazurek posunęła się do groźby. Zagroziła mianowicie, że jeśli Nowoczesna nie wyjaśni sposobu finansowania stron internetowych z „Misiewiczami” Prawo i Sprawiedliwość zwróci się do Kancelarii Sejmu o przeprowadzenie kontroli w biurach posłów Nowoczesnej, na co wydatkują poselski budżet. Przekaz tego oświadczenia jest bardzo prosty, albo się zamkniecie, albo zapewnimy wam niezłe kłopoty. W prokuratorskich kręgach zapewne uznano by takie zachowanie za zbliżone do szantażu, bazującego na groźbie.

Zastanawiamy się, czy ściganie osób, które – broniąc państwa prawa – wytykają rządzącym działania, które prawo mogą naruszać, wejdzie na stałe do polityki karnej naszego kraju? Bez trudu można zbudować ją na zasadzie piętnujemy tylko obcych, nigdy swoich. No chyba, że dojdzie do ostateczności i trzeba ich będzie poświecić dla dobra rodziny.

Dubois & Stępiński