Wedle przecieków z kuchni rządowej PiS, trwają prace nad tzw. jednolitym podatkiem. O co chodzi? Chodzi o zastąpienie dotychczasowego PIT, oraz składek na ubezpieczenia społeczne przez jednolitą daninę obliczaną i pobieraną przez fiskusa. Wedle zapowiedzi ma obowiązywać od roku 2018. Zaś plan Morawieckiego zapowiada wprowadzenie tzw. jednolitego kontraktu w miejsce różnorakich form zatrudnienia. W planach jest jeszcze ożywienie III filara emerytalnego, uzupełniającego system budżetowy i kapitałowy. Wszystko to jest owiane aurą nowości. Co łączy te rewolucyjne pomysły nowej władzy? To mianowicie, że przypominają próbę ponownego wynalezienia koła. Są, bowiem żywcem wzięte z programu wyborczego PO, zaprezentowanego na konwencji w Poznaniu w dniu 12 września 2015. Jak później oceniano, były to niegłupie pomysły, ale niestety źle publicznie sprzedane. Zatem, bez wskazania źródła i oryginału, przypisywanie sobie przez PiS jednolitego podatku, czy kontraktu, byłoby zwykłą kradzieżą naszego programu. Dobrego programu, do którego się z przyjemnością przyznaję wraz z współautorami. Wtedy, w roku 2015 do sieci wrzucono clipy, żeby mnie oczernić i tym samym odebrać wiarygodność naszym propozycjom. Teraz, te same rewelacje, autoryzowane przez sprawców „dobrej zmiany”, mają zbawić Polskę...
Co może tłumaczyć taki poziom zakłamania? Moim zdaniem, jest w tym rachuba na krótką, społeczną pamięć oraz wiara w siłę rażenia mediów publicznych. Siła rażenia bierze się z zasięgu państwowej telewizji i radia. Ale niemniej ważna jest gotowość prania mózgów, jakiej nie było od czasu PRL-u. Cóż, pozostaje nadzieja na polską przekorę, obudzoną przez nachalną propagandę. Rachuba na krótką pamięć też może być zawodna. Minął zaledwie rok od kampanii PiS, która przekonała 18 proc. Polaków uprawnionych do glosowania. Uznano to za wystarczający mandat dla meblowanie całej Polski wedle gustu prezesa Kaczyńskiego. Obiecywano wszystko wszystkim. Okazuje się, że ludzie pamiętają. Na krótką pamięć liczył minister Radziwiłł przesuwając obiecany wzrost nakładów na służbę zdrowia na rok 2025. Ale się przeliczył. Tak jak przeliczył się prezydent Duda, licząc na krótką pamięć frankowiczów, bo zwracanie tzw. spreadów, to nie to samo, co obiecane przewalutowanie kredytów. My zaś nie będziemy milczeli o kradzionych pomysłach.
Zatem, bierzcie nasz zeszłoroczny program, ale ze wskazaniem źródła. Podatek i kontrakt, a zwłaszcza III filar można różnie kalibrować, ale istota pozostaje taka sama. Byłaby to wreszcie dobra zmiana! Nie będzie łatwo uzgodnić odpowiedzialnych propozycji PO z iście greckim repertuarem obietnic PiS. Nie moje to zmartwienie. Nie zmarnujcie tego kapitału, jaki zostawiliśmy w postaci zdrowej gospodarki, Wykorzystajcie 500 mld zł funduszy Unii Europejskiej, bo taka szansa już się nie powtórzy. Byleście tylko nie kłamali, że to wasza zasługa!
