National Geographic, kanał YouTube

Obejrzałem oczywiście film „Before the Flood”, który w Polsce otrzymał nieco mniej poetycki tytuł „Czy czeka nas koniec?” Swoją drogą samo już "tłumaczenie" podświadomie zdradza, co ludzie naprawdę podświadomie myślą, o tym co zrobili Ziemi w ciągu ostatnich 30-40 lat. A to co zrobili, było największą zbrodnią w historii ludzkości. Do tej pory, bo będą większe.

REKLAMA

Wszyscy, którzy od lat w poczuciu daleko idącej bezsilności obserwujemy, odnotowujemy i walczymy z zagładą Ziemi prowadzoną metodycznie przez homo sapiens, mamy dobre pojęcie, o tym co się dzieje. Myślę, wszak, że nawet do nas przemówiła ta trzyletnia przejażdżka DiCaprio po zrujnowanej Ziemi, zbierająca obrazy holokaustu planety i jej mieszkańców.

Dzielimy się na wiele grup, ale dwie zasadnicze. Część z nas jest pesymistami co do względnie bliskich losów życia na Ziemi (w tym życia ludzkiego), część zachowuje optymizm i wierzy w przemianę ludzkości.

Mnie w filmie najbardziej uderzył absolutny brak nadziei u Obamy. Ten polityczny wyjadacz, mistrz kontaktu z wyborcami przed kamerą nie potrafił zwieść DiCaprio, powiedzieć, że wszystko się ułoży. - To nie jest tylko kwestia ochrony przyrody - mówi - to też kwestia bezpieczeństwa. Ale brzmiało to inaczej – to już tylko kwestia bezpieczeństwa. I brzmiało jak wyrok.

I to w zasadzie wyjaśnia wszystko. Wielcy przygotowują się już na świat 2-3 stopni wzrostu temperatury, a to oznacza przygotowanie do wielkiej, dziwnej wojny, w której nie będzie wygranych, tylko ci, którzy przetrwają nieco dłużej od innych.

Różnie oceniają to moi przyjaciele, ale film uniknął hollywoodzkiego optymizmu za wszelką cenę. Paryski szczyt klimatyczny został pokazany, ale pokazano też, że dla świata ma niewielkie przełożenie praktyczne. Sam DiCaprio dość oszczędnie gospodarował emocjami.

No więc obejrzałem film Leo. Wzruszył mnie niepomiernie. Lubiłem go od dawna. Ale przecież nie o tym chciałem pisać. Moje zdanie czytelnicy bloga znają znakomicie. Ale, jeśli nie macie nic lepszego o zrobienia, napiszcie pod wpisem, czy uważacie, że życie na Ziemi, jakie znamy, ze słoniami, żyrafami, pszczołami, rybami i wielorybami w ocenie, ptakami i motylami przetrwa jeszcze 30, 40, 50 lat? A jeśli nie przetrwa bez nich, to czy będzie dla nas coś warte? Czy my bez nich przetrwamy? I po co?

PS Pod moim wczorajszym wpisem o proteście Indian rezerwatu Wznoszącej się Skały przeciwko budowie ropociągu znalazłem 20 lajków i ani jednego komentarza. Dobrze obrazuje to zainteresowanie homo sapiens jego przyszłymi losami. Ile osób obejrzało film Leonardo DiCaprio. Może trochę więcej, z sympatii dla aktora, któremu z tego miejsca chciałem bardzo podziękować. Wielki szacun dla Ciebie, Leo!

PPS Przed kilkunastoma minutami podpisano kolejne wielkie porozumienie handlowe, tym razem między Unią Europejską i Kanadą. Nie łudźmy się. Nikt nie zrobi niczego. Grabież i niszczenie trwać będą do końca. Tyle że to już niedługo.