
PiS nie sięgnęło jeszcze dna. Stać ich na znacznie więcej. Tym niemniej jesteśmy świadkami historycznego momentu totalnej arogancji oraz ignorancji władzy, jakiej do tej pory jeszcze nie było. Przyglądamy się, jak Kaczyński próbuje zrobić z nas idiotów. Programem 4 000 plus sam wspiął się na „wyżyny swojej kondycji intelektualnej”. Czy jest nas coś w stanie jeszcze zaskoczyć? Pewnie nie. To, że czara goryczy lada moment przeleje się, wiedzą żołnierze prezesa, którzy zachowują się, jak grabieżcy, uciekający z linii frontu. Pieniędzy na obietnice już nie ma, a strach patrzy Kaczyńskiemu z oczu.
Równo rok temu dziwiliśmy się, jak można wspiąć się na wyżyny takiego chamstwa, towarzyszącego pracom przy ustawie PiS o Trybunale Konstytucyjnym. Ze smyczy zostały wtedy spuszczone „bulteriery” prezesa, czyli m.in. Pawłowicz i Piotrowicz. Później było już tylko gorzej. Nocne głosowania, na których przysypiali posłowie klubu parlamentarnego PiS, ignorując opozycję, śmiejąc jej się prosto w twarz, ignorowanie orzeczeń TK, pyskówki z połową świata i gomułkowska retoryka – zdobytej władzy nie oddamy.
Kaczyński pluje w twarz opozycji oraz tak często przywoływanemu Suwerenowi , który występuje w roli najważniejszego arbitra, dającego mandat do rządzenia PiS, SP, PR. Nie sposób wymienić nawet 10 procent z rocznych kompromitacji pisowskiego reżimu, ponieważ partia Kaczyńskiego robiła to z uporem maniaka praktycznie codziennie.
Sprawa, od której zaczęły się komiczne występy koalicji Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski oraz Polska Razem, czyli paraliż Trybunału Konstytucyjnego już nie budzi takiego zainteresowania. Lider KOD, który przemierzył Polskę wzdłuż i wszerz z gestem Viktorii i hasłami rodem z amerykańskich filmów o ruchach hipisowskich z lat 70. oraz filozofią, że PiS nie jest naszym wrogiem, nagle stracił zapał do zdzierania obuwia. PiS stało się nagle jego wrogiem, ale pod siedzibą TK protestów, kiedy sędziowie tego najbardziej potrzebują już nie ma.
Wsparcia potrzebuje teraz Rzecznik Praw Obywatelskich, dr Adam Bodnar, który jest już jednym z ostatnich bastionów praworządności w Polsce. Człowiek, który kolejną kadencję broni z prawdziwą misją i powołaniem obywateli, za chwilę zostanie odwołany przez dyktaturę większości parlamentarnej z największym dyktatorem na czele. Dzisiaj KOD o tym nie wspomina. Dlaczego? Ponieważ Mateusz Kijowski, który ma charyzmę słupa ogłoszeniowego potrzebował aż rok, żeby wylansować się. Niestety z ludźmi bez tej siły przyciągania nieobecność przez trzy dni w mediach powoduje ich zniknięcie z przestrzeni publicznej. Zatem KOD jeśli chce być skuteczny powinien zmienić lidera.
Kaczyński zrobił wszystko, po czym normalny człowiek powinien spalić się ze wstydu i zapaść pod ziemię, ale oczywiście nie spodziewajmy się tego. Program 4 000 plus, który ma być opatrunkiem na skołatane serca biskupów oraz prawicowych środowisk, jest zwykłą patologią i traktowaniem Polek, jako ciemne, nieświadome, bezmózgie lalki. Jest to największa obraza dla kobiet ze strony władzy. I tym prezes – naczelnik jeszcze bardziej rozwścieczył płeć piękną. „Złoty środek” może okazać się „złotym strzałem” Kaczyńskiego, PiS i jego bezmyślnych marionetek. Nie zadowolił tą ustawą ani duchownych, a tym bardziej kobiet, które za 4 000 zł nie będą rodzić dzieci pochodzących z gwałtu.
O sprawie podkomisji Macierewicza nie warto wspominać ze względu na rodziny ofiar tragedii smoleńskiej. Warto natomiast przytoczyć ciekawostkę, jaką jest niewątpliwie toczące się śledztwo w sprawie wyprawy do Bełchatowa (woj. łódzkie) Bartłomieja Misiewicza. Byłym rzecznikiem Macierewicza zajęła się Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim, której szefową jest żona polityka… PiS. Pomyłka? Ustawka, czy rozpoczęła się walka między frakcjami o władzę w PiS? Jeśli Misiewicz stanie przed sądem, to z zarzutami oferowania intratnych posad, czyli korzyści majątkowych w zamian za układ koalicyjny z PO w powiecie bełchatowskim.
Wszystkie „plagi egipskie” spadają na PiS, a mało kto pamięta, że w parlamentarnym klubie większościowym o całych czterech posłów jest jeszcze SP Ziobry i PR Gowina. A prawdziwą „perełka” spoza klubu jest Paweł Kukiz. Postać, która budowała od podstaw PO w 2001 roku. Pamięć o tych koalicjantach musi być pielęgnowana w Polakach, choćby dlatego, żeby Dudzie, Szydło czy Macierewiczowi było raźniej, kiedy staną w kolejce do Trybunału Stanu. Rockman, który miał tylko jeden punkt w programie wyborczym, czyli „rozwalić system, walcząc z elitami i biurokracją”, doskonale odnalazł się w budowaniu totalitarnego systemu i masowego nepotyzmu. Kukiz i jego posłowie z łapanki wspierają z całych sił Kaczyńskiego podczas glosowań. Pamiętajmy o tym.
Warto przypomnieć również, że Kaczyński zaczął swoją „przygodę” z łamaniem prawa już podczas rejestracji komitetu wyborczego. Powinien zgłosić Komitet Koalicyjny Wyborców PiS, SP, PR podobnie jak zrobiła to Zjednoczona Lewica. Prezes – naczelnik nie obawiał się oczywiście o nie przekroczenie ośmioprocentowego progu. Chciał wejść do Sejmu jako PiS, chowając na listach np. Ziobrę czy Kempę. Odbiór społeczny – nie ma rozdrobnienia na silnej, pisowskiej prawicy i jest pełna zgoda. Później łamanie prawa, niezgodność ustaw z Konstytucją RP, stało się nagminne.
Robi się przykro na duszy, kiedy niemieckie media nazywają PiS prawicą, partią chadecką. PiS jest zwykłym, chaotycznym ugrupowaniem radykalnym, populistycznym i patologicznym. A czas pokazał, że to partia manipulantów, oszustów i karierowiczów, którzy rozkradają państwo polskie. Tę partię niestety wspiera Kościół dla swoich korzyści majątkowych. Dlatego wielu katolików odwraca się od tej instytucji, rozgraniczając wiarę od kościelnego biznesu. Żal robi się, kiedy CNN pokazuje Donalda Trumpa, mówiąc, że USA grozi druga Polska.
Kaczyński szedł po władzę, a ta zakończy się wraz z pieniędzmi na obietnice, którymi kupuje elektorat. Pieniądze skończyły się, dlatego prezes zakazał już obiecywać. Bruksela zabrała Polsce miliardy unijnych dotacji. Ale jego żołnierze w większości szli do Parlamentu RP po pieniądze i stanowiska. Obecnie zachowują się jak grabieżcy (a przecież „ wielcy patrioci”), którzy widząc schyłek władzy prezesa, biorą za pazuchę, co tylko wpadnie im w ręce. Obsadzają na stanowiskach swoich pociotków i kolegów. A w klubie parlamentarnym PiS będą do samego końca, bo być może trafią się pewnie jakieś podwyżki i kolosalne odprawy, które będzie trzeba przegłosować. Czyli ostatni gasi światło.
Parafrazując słowa Kisiela, czyli Stefana Kisielewskiego – jesteśmy w ciemnej … , chodzi tylko o to, żeby nie przyzwyczajać się do tego miejsca. I Polacy nie przyzwyczajają się, o czym świadczą kolejne manifestacje i protesty w całym kraju. Wygląda na to, że Suweren dał władzę Kaczyńskiemu i tę władzę mu odbierze.
