Aby tylko uniemożliwić Zgromadzeniu Ogólnemu Sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybór kandydatów na Prezesa Trybunału, trzech wybranych przez PiS sędziów „poszło na chorobowe”, zrywając tym samym quorum. Ich choroba nazywa się zawisłość. Zawisłość od poleceń Jarosława Kaczyńskiego.
W państwie prawa, gdzie nie ma równych i równiejszych, te na kilometr pachnące fikcją zwolnienia lekarskie powinny być zbadane przez ZUS, a lekarze, którzy je wystawili winni ponieść konsekwencje. Skoro nie akceptujemy zachowania dziecka, które bojąc się klasówki, nagle „zachoruje”, to jak reagować, gdy w tak kompromitujący sposób postępują sędziowie Trybunału Konstytucyjnego?!
Anty-przykład sędziów Pszczółkowskiego, Przyłębskiej i Jędrzejewskiego przez wiele jeszcze lat przywoływany będzie na uczelniach prawniczych, zarówno gdy przedmiotem wykładu dla studentów będzie prawo konstytucyjne, jak i wtedy, gdy na seminarium pochylać się oni będą nad etycznym aspektem pracy sędziego. Zawsze jednak kontekst, w jakim pojawiać się będą ich nazwiska będzie negatywny. Ciężka postać zawisłości, na jaką zapadli, te zawstydzające L4, będą wskazywane studentom prawa jako przykład zachować niegodnych sędziego.
