Kobiety, mówiąc - nie złożymy parasolek, nie żartowały. "Drugiej fali" może już nikt i nic nie zatrzymać.
Kobiety, mówiąc - nie złożymy parasolek, nie żartowały. "Drugiej fali" może już nikt i nic nie zatrzymać. Fot. Agfa

Ustawa antyaborcyjna była tylko początkiem akcji „Rozłożonych parasolek” o swoje prawa i przyniosła nieoczekiwany efekt. Polskie kobiety idą za ciosem. To nie urzędnicza nowomowa o wyrażeniu zaniepokojenia. Organizatorki ostrzegają Kaczyńskiego i stawiają mu ultimatum: „Ręce precz od Konwencji Antyprzemocowej!” Pisowski rząd zamierza wypowiedzieć dokument Rady Europy. Władze mają czas do 10 grudnia, żeby wstrzymać prace w tym zakresie. Jeśli tego nie zrobią, Polki natychmiast rozłożą parasole w całej Polsce, ogłaszając Ogólnokrajowy Strajk Kobiet.

REKLAMA

Odważne i zdeterminowane

Rozłożony parasol stał się od października symbolem walki Polek i Polaków o decyzyjność, wolny wybór oraz równouprawnienie zagwarantowane w Konstytucji RP. Również czarne marsze, to protest przeciwko obecnym władzom. Teraz spod parasola (w ramach walki o Konwencję Antyprzemocową ) „krzyczy” hasło: „TEN RZĄD DALEJ NIE POJEDZIE”. Konwencja RE dotyczy zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. W liście otwartym na Facebooku i zarazem w petycji pod, którą można składać podpisy, zażądano, „aby premier Beata Szydło oraz rzeczywisty szef rządu i prezydent w jednym, poseł Jarosław Kaczyński, oświadczyli publicznie, nie później niż 10 grudnia br., że rząd polski natychmiast wstrzyma prowadzone w tym zakresie prace i że nie będą one w przyszłości podjęte i prowadzone, a Polska pozostanie stroną Konwencji.”

Konwencja została uchwalona w 2011 roku w Stambule. W Polsce ratyfikował ją dopiero w lutym 2015 roku rząd PO - PSL premier Ewy Kopacz. Według prezydenta Dudy, Jarosława Gowina czy Beaty Kempy, nie istnieje coś takiego, jak „równość płci”. Mamy kolejny przykład, że pisowskie władze idą na wojnę ideologiczną z Polkami, którym podczas ostatnich strajków oraz czarnych protestów towarzyszyli tłumnie mężczyźni.

Kaczyński znów „wywołuje wilka z lasu”

Mamy tutaj do czynienia z niezwykłym zjawiskiem socjologicznym. Pojawiały się twarde postulaty antyrządowe. Tej stanowczości zabrakło wcześniej i do tej pory brakuje KOD - owi. "Ten rząd dalej nie pojedzie", to wyraźny sygnał i przykład ogromnej determinacji. "Rozłożone parasolki" przyjęły świadomie retorykę i taktykę PiS, czyli nieustępliwość i upór. Liczebność oraz niebywała mobilizacja podczas protestów budziły wcześniej strach u Kaczyńskiego. Organizatorki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet nie uderzają w osoby niedecyzyjne (pojawienie się Szydło to działanie psychologiczne - to też kobieta). Celują prosto w "głowę smoka". Trzydzieści sześć lat temu w stoczni było słynne 10 postulatów. Teraz niech będzie 7 grzechów głównych naczelnika. Raz już w sprawie ustawy aborcyjnej wycofał się. Boi się, ponieważ wie, że rozłożone parasole noszą nad głowami również byłe wyborczynie i wyborcy PiS. Część tego elektoratu będzie próbował odzyskać. Poza tym prezes pamięta w jakim pacie znalazł się dwa miesiące temu. Dlatego zamiar zerwania traktatu PiS ukrywało, dopóki nie wyciągnęły tego na światło dzienne media.

Polki – autorki ultimatum, nie okazują cienia strachu. W liście piszą, że stanowią ponad połowę społeczeństwa. Są w każdym mieście, gdzie znajdują się biura poselskiego PiS. Natomiast działania rządu uniemożliwiające protesty nie będą brane pod uwagę i nie powstrzymają fali strajków. "To, w stosunku do Polek i Polaków nie udało się żadnej, nawet obcej władzy" – dosadnie podkreślają w petycji organizatorki.

Niewątpliwie do Ogólnopolskiego Strajku Kobiet i czarnych protestów błyskawicznie przyłączą się środowiska lewicowe oraz ruchy feministyczne. Już październikowe manifestacje nie były protestami spokojnymi. Był to wręcz krzyk – my was już nie chcemy. Podejmujecie złe decyzje. Skandowane hasła z - „chcemy decydować o własnym ciele”, szybko zamieniły się w „chcemy lepszej Polski”. Już zapowiedź walki o Konwencję Antyprzemocową pod hasłem „TEN RZĄD DALEJ NIE POJEDZIE” daje jasny przekaz i niewykluczone, że „podwójne uderzenie” we władzę, która straciła już dawno kredyt zaufania, działając także na innych polach na szkodę Polaków oraz państwa.

PiS znów siedzi na tykającej bombie

Z tego fragmentu listu wylewa się świadomość, determinacja i gotowość do silnej mobilizacji: "To od październikowych protestów Polek, największych od czasu obalenia komunizmu, rozpoczęła się fala ruchu, obejmującego w tym momencie już 22 kraje świata, w których kobiety zapowiadają na 8 marca 2017 wspólne strajki i protesty przeciwko antykobiecym i antyludzkim rządom państw, pod hasłem SOLIDARNOŚĆ NASZĄ BRONIĄ. Jesteśmy mocą i jesteśmy tego świadome. Od niedojrzałych rządzących, niepotrafiących stawić czoła kryzysowi świata zadamy zaprzestania robienia z nas kozła ofiarnego własnej nieudolności."

Prezes Kaczyński zdaje się nie mieć świadomości, że w obecnej sytuacji w kraju, żongluje właśnie granatem z wyjętą zawleczką. Jeśli inne środowiska – grupy zawodowe, które już nawet nie czekają na obietnice, tylko będą walczyć o byt, jak np. górnicy przygotowani w blokach startowych, przyjadą w tym samym czasie do Warszawy, stolicę sparaliżuje jeden wielki marsz Suwerena po władze. Nie wspominając już o siedzibach PiS w miastach w całym kraju. Kiedyś kończy się granica ludzkiej cierpliwości, a wtedy emocje biorą górę.

Żródło: www.facebook.com/ogolnopolskistrajkkobiet/?fref=nf&pnref=story secure.avaaz.org/pl