REKLAMA

Dawno, dawno temu jeszcze w zeszłym tygodniu usłyszeliśmy w telewizji rozmowę z pewnym politykiem. Opowiadał dużo o swojej odwadze. Pojęcie odwagi kojarzy się często ze stanem rycerskim. O odwadze dzielnych rycerzy układano eposy. Wracając onegdaj z otwarcia skweru im. Władysława Bartoszewskiego pomyśleliśmy, że i o naszym rycerzu powinien zostać ułożony epicki poemat. W tym momencie powiew wiatru przywiał do nas kartkę papieru. W podziwie dla zasług niezłomnego rycerza publikujemy.

O większego trudno zucha, Jak nasz Andrzej, twarda sztuka! Ja nikogo się nie boję, Każą ułaskawiać, też ustoję.

Opozycja… ja tę zgraję, Unicestwię i wywalę! Te Schetyny i Nitrasy, Nie są dla mnie żadne asy, A kodowcy, parasolki, To są również małe pionki!

Zaś Rzepliński … krzykacz duży, Nie wie czemu prawo służy! Ja Trybunał wnet wysadzę, Ja go … do więzienia wsadzę!

Komu zechcę to dam radę, Zaraz na Wiejską pojadę, I nie będę Andrzej niemrawy, Jak nie podpiszę tam ustawy!

I tak przez dzień Boży cały, Andrzej trąbi swe pochwały, Aż raz usnął zmęczony, bo opowiadał androny,

Wtem się budzi niespodzianie, Patrzy, a tu jakaś postać, Chce jego posadę dostać I na jego miejscu zostać.

Jak nie zerwie się na nogi, Jak nie wrzaśnie z wielkiej trwogi! Pędzi jak w trwożliwym szale! − Boże pomóż, to on!- krzyczy. − On?......Borowik się zapyta, − Monstrum wielkie!....miał kopyta, − Straszne! Trzy lub cztery głowy, − Paszcza szpetna! Przy tym rogi….

Gdzie to było? − Tam na otomanie, − Tam nakazał mi podpisywanie!

Biegnie kancelaria cała, Patrzą …., a tu osoba mała, Prezes w kącie siedzi sobie, I paluszkiem w biurko skrobie!...

Dubois & Stępiński