trojmiasto.pl

Przemysł stoczniowy według polityków Prawa i Sprawiedliwości miał stanowić filar polskiej gospodarki. W kampanii wyborczej obiecywano nam kompleksowy program, dzięki któremu na wszystkich pochylniach naszego kraju zatętni życie, a statki budowane będą w ilościach wręcz hurtowych. Idylliczna wizja tego sektora przemysłu, snuta przez partię rządzącą nijak, jednak, ma się do informacji o tym, iż na sprzedaż wystawiona została Stocznia Marynarki Wojennej w Gdyni.

REKLAMA

Sprawnie funkcjonująca stocznia, produkująca okręty wojenne, stanowi niezwykle istotny element bezpieczeństwa naszego państwa. Trudno nie zgodzić się, iż taki zakład jest strategiczny dla naszych interesów, a jego funkcjonowanie powinno odbywać się pod ścisłym nadzorem. Stocznia Marynarki Wojennej w Gdyni pomimo coraz lepszej kondycji finansowej, wzrostu zysku do poziomu 22 mln w roku 2015, ma zostać jednak sprzedana. Jeszcze nie tak dawno obecny rząd deklarował, że stocznia zostanie włączona w struktury Polskiej Grupy Zbrojeniowej, niemniej jednak grupa (pozostająca pod ścisłą kontrolą MON) nie zdecydowała się na takie rozwiązanie. Ogłoszono otwarty przetarg, który może wygrać np. firma zagraniczna. To dość kuriozalny scenariusz w korelacji z narodową narracją tzw. "dobrej zmiany".

Ten skandaliczny proceder obnaża podejście polityków PiS do interesów Państwa Polskiego. Jedno z najbardziej strategicznych polskich przedsiębiorstw zostało wyjęte poza margines naszej racji stanu. Nie opracowana została żadna strategia wspierająca dalszy jego rozwój, na przykład przy współpracy z polskimi naukowcami. Co gorsza ci, którzy o tym decydują przy każdej okazji odwołują się do wartości patriotycznych. Odwrócenie się od stoczni MON po raz kolejny stawia pod znakiem zapytania pobudki kierujące jego Ministrem.

Ponadto tak szybka decyzja o zbyciu stoczni dowodzi ogromu deficytu budżetowego w naszym kraju i jest rozpaczliwym gestem ratowania, drenującego nasze kieszenie, programu 500+. Wprost niewiarygodne jest, że jednym z pomysłów rządu Beaty Szydło (czyt. Jarosława Kaczyńskiego) na uchronienie tej koncepcji przed upadkiem jest wyprzedaż publicznego majątku, którego byt jest kluczowy dla naszego bezpieczeństwa. Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż z niepokojem monitoruje ją nawet Radio Maryja.

Warto przytoczony powyżej fakt porównać z poniższym wystąpieniem: