
Nie trzeba było długo czekać na brak reakcji premier Szydło w sprawie Konwencji Antyprzemocowej i wyjątkową "otwartość" Adama Lipińskiego, pisowskiego Pełnomocnika Rządu RP ds. Równego Traktowania, który jest za wypowiedzeniem traktatu. Przed Parlamentem Europejskim zajęły stanowisko sprawozdawczynie, wzywające polski rząd do "nie dotykania" dokumentu antyprzemocowego. Opinie eurodeputowanych są przerażająca.
REKLAMA
Wypowiedzenie Konwencji Antyprzemocowej da przywileje katom
Zapisy w Konwencji Antyprzemocowej są jasne. Chronić ofiary i karać przestępców, to co nie powinno budzić wątpliwości w kraju, w którym władzom rzekomo przyświecają wartości chrześcijańskie. Trakt mówi o straszliwych zbrodniach, przemocy, wykorzystywaniu seksualnym oraz gwałtach.
„Uznanie Konwencja Istanbul, jako niezgodne z naszymi tradycjami, wartościami religijnymi i kulturą jest fałszywą interpretacją, nawet według ekspertów Rady Europy… Wręcz przeciwnie, konwencja jest to narzędzie, które Polska może wykorzystać w celu zapobiegania i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i dziewcząt. Wzywam zatem polski rząd do ponownego rozważenia zamiaru wycofania się z Konwencji Stambulskiej (antyprzemocowej)” – powiedziała przed PE jedna ze sprawozdawczyń, Anna Maria Corazza Bildt, szwedzka polityk z Umiarkowanej Partii Koalicyjnej. Zaapelowała również o poparcie do Komisji Europejskiej oraz Rady Europy.
Suchej nitki na polskim rządzie nie zostawiła Christine Revault d'Allonnes-Bonnefoy – europosłanka z Francji (Grupa Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim). Podkreśliła, że jest oburzona polskim publicznym oświadczeniem wypowiedzenia konwencji w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet. Po próbach ograniczeń prawa do aborcji, zdaniem eurodeputowanej jesteśmy świadkami nowego nieznośnego ataku na prawa kobiet i praworządności w Polsce.
"Prawa kobiet, a co za tym idzie prawa człowieka, nie mogą być negocjowane, jak jest dzisiaj w Polsce. Unia Europejska opiera się na podstawowych wartościach i jestem głęboko zaniepokojona, obserwując jedno z naszych państw członkowskich, próbujących kwestionować te podstawowe wartości. Teraz UE musi działać... Jest to nie tylko ruch, aby upewnić się, że kobiety są nadal chronione w Polsce. Jeszcze raz przypominam, że prawa podstawowe są nadal priorytetem " – dodała Christine Revault d'Allonnes-Bonnefoy.
PiS idzie na wojnę z Polkami
Władze pisowskie sygnałem o wypowiedzeniu Konwencji Antyprzemocowej wytoczyły wojnę Polkom. Ogólnopolski Strajk Kobiet postawił ultimatum rządowi Szydło. Jeśli konwencja zostanie wypowiedziana, Polki zapowiedziały protesty w całym kraju pod hasłem „TEN RZĄD DALEJ NIE POJEDZIE”. Po stanowisku Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania o tym, że jest za wypowiedzeniem konwencji, Barbara Nowacka – liderka Inicjatywy Polskiej, napisała na Facebooku:
"Tymi słowami już stanęli tam, gdzie stoją oprawcy kobiet..
Już tymi słowami o wypowiedzeniu konwencji skrzywdzili i przestraszyli ofiary przemocy domowej, odebrali im trochę pewności i trochę nadziei. Umocnili katów.
Znaczna cześć prawicy w Polsce nie widzi nic złego w pogardzie i przemocy wobec kobiet. To nie tylko plany wypowiedzenia konwencji, to cała de facto antykobieca polityka i retoryka - od planowanej reformy edukacji i wpajaniu stereotypów w szkole, przez ograniczenie praw reprodukcyjnych po system emerytalny, który spauperyzuje kobiety.
Od wielu lat żadna władza nie stała po stronie kobiet. Czasem, gdy coś wymusiłyśmy (presją, lobbingiem, akcjami społecznymi i obywatelskimi) coś się zmieniało. Tak było z Konwencją Antyprzemocową, parytetami. Tym razem próbują odebrać Polkom to, co z takim trudem udało się uzyskać, naruszając poczucie bezpieczeństwa.
Nie będziemy czekać ani milczeć. Żarty się skończyły już dawno.
Oczekujemy realizacji zapisów konwencji, a nie wycofywania się z niej. Inwestycji w bezpłatna linię telefoniczną dla ofiar przemocy, edukację równościową i realne wsparcie dla ofiar przemocy domowej."
Polki muszą mieć wsparcie i ochronę zgodnie z dyrektywą o prawach ofiar
Sprawozdawczynie są wręcz przerażone ograniczaniem przestrzeni dla działań społeczeństwa obywatelskiego i podkreślają znaczenie różnorodności opinii w demokratycznych społeczeństwach. Ich zdaniem, konieczne jest, aby Komisja Europejska uważnie obserwowała tę tendencję i zapewniła odpowiednie finansowanie organizacji broniących praw kobiet, tak aby zagwarantować wyspecjalizowane wsparcie i ochronę kobiet zgodnie z dyrektywą o prawach ofiar.
Konwencja została uchwalona w 2011 roku w Stambule. W Polsce ratyfikował ją dopiero w lutym 2015 roku rząd PO - PSL premier Ewy Kopacz. Konwencja Rady Europy w Stambule jest najbardziej wszechstronnym międzynarodowym traktatem w sprawie zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Konwencja została przyjęta przez Radę Europy w 2011 roku i weszła w życie w sierpniu 2014 roku.
Tyle teoria. Z emocjonalnych wystąpień eurodeputowanych wynika, że pisowskie władze zupełnie straciły zaufanie w Brukseli i muszą być pod stałą kontrolą KE, ponieważ złożone przez rząd polski deklaracje nie są w żaden sposób brane poważnie pod uwagę. Najgorsze jest to, że żyjemy w państwie członkowskim UE, a kolejny raz powołana Komisja Europejska ma nieść pomoc Polkom, działając niczym akcje humanitarne w krajach Trzeciego Świata.
Źródło: www.europarl.eu, Facebook/Barbara Nowacka
