Często zdarza mi się, że mam ochotę zrobić wpis na blogu, który nawet siedzi już w głowie. Niestety często też brak czasu czy energii pozostawia go tam na dłużej lub na zawsze.

REKLAMA
logo
Gala GRAND PRESS 2016 fot. Monika Kaczmarek-Śliwińska

Tak chyba miało być też tym razem. Od kilku dni siedział mi w głowie wpis dotyczący mediów z powodów dość zrozumiałych. W miniony wtorek miałam przyjemność uczestniczyć w jubileuszowej 20-stej Gali GRAND PRESS 2016, w środę wraz z moimi studentami organizowałam VII Ogólnopolską Konferencję Naukową „Media – Komunikacja – Edukacja” z przewodnim tematem dotyczącym wpływu mediów na kształtowanie przekazu. Dziś, w piątkowo-sobotnią noc obserwuję przekazy w telewizji i mediach społecznościowych i moje myśli znów krążą wokół mediów.

20. Gala GRAND PRESS pozostawiła niesamowite wrażenia. Z pewnością wpływ na to mieli jej laureaci i data. Nie wiem, czy celowo zorganizowaną ją 13. grudnia, ale w słowach laureatów dziennikarskich nagród wybrzmiewały gorzko-ostre słowa o sytuacji mediów w Polsce. Gdy cofnęłam się pamięcią do Gali z grudnia 2015 r., przypomniałam sobie słowa redaktora naczelnego miesięcznika PRESS Andrzeja Skworza, który kończąc Galę pozostawił nas z pytaniem o to, ilu dziennikarzy straci pracę wskutek „dobrej zmiany”. Te słowa wracały jak bumerang podczas tegorocznej Gali. Laureaci odnosili się do wolności mediów, zwolnionych lub zwalnianych kolegów, dziennikarzy jeszcze walczących o media, jakie znaliśmy chwilę temu. Wiele pięknych i mocnych słów, jednak najbardziej zapadło mi w pamięć pytanie red. Andrzeja Stankiewicza (Onet.pl; czwarte miejsce w kategorii Dziennikarz Roku 2016), które wybrzmiało w Audytorium im. Jana Kulczyka Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, chwilą ciszy: Czy my, media/dziennikarze, nie jesteśmy też winni temu, co się teraz dzieje?

logo
fot. Monika Kaczmarek-Śliwińska GRAND PRESS 2016

logo
fot. Monika Kaczmarek-Śliwińska Gala GRAND PRESS 2016

Nie jestem dziennikarką, więc mając świadomość, że rano w Koszalinie będę mieć wykład na temat manipulacji mediów i w mediach oraz rzetelności i odpowiedzialność mediów i internautów w tworzeniu przekazów, przełożyłam to pytanie na obszar wykładu: Czy my, nadawcy przekazów, nie jesteśmy odpowiedzialni za to, co teraz się dzieje?

logo
VII Ogólnopolska Konferencja Naukowa "Media - Komunikacja - Edukacja", Wydział Humanistyczny Politechniki Koszalińskiej

Czy uzasadnione jest obwinianie mediów za kiepską jakość treści? Za zbywanie populistycznym gustom? Za zajmowanie się tematami błahymi i rozrywkowymi w miejsce pogłębionych treści?

Czy właściwym jest krytykowanie polityków za miałkość dyskursu politycznego? Za urządzanie w mediach ringów, na których królują pokazówki prezentujące niby odmienność stanowisk politycznych?

A co z nami odbiorcami treści? Które treści wybieramy? Które chętniej czytamy, linkujemy, lajkujemy? O jakich treściach dyskutujemy? Co budzi naszą refleksję?

A co z nami nadawcami teści? Jakie treści tworzymy? Skąd czerpiemy materiał? Czy sprawdzamy wiarygodność źródeł? Czy odczuwamy odpowiedzialność za treści udostępniane naszemu gronu? Jesteśmy nadawcami treści rzetelnych czy może dystrybuujemy post-prawdy i fake news? A może sami je tworzymy?

Czasami jako odbiorco-nadawcy podkreślamy, że nie mamy wpływu na media. Przynajmniej instytucjonalne (prasa, radio, telewizja). Ale czy na pewno tak jest? O ile na same media możemy nie mieć wpływu, to mamy już wpływ na to, co zrobimy z treściami udostępnianymi przez nie. Czy bezrefleksyjnie będziemy karmić się informacją zbędną i bezwartościową, czy też zwrócimy się ku poszukiwaniu wartościowych treści? Czy zaczniemy zwracać uwagę na coraz intensywniejszą polaryzację mediów i zaczniemy dywersyfikować źródła, z których pobieramy treści? Wreszcie, czy informacje, które pobierzemy, poddamy analizie i włączymy myślenie, czy też zachowamy się leniwie i przyjmiemy formę i treść informacji podanej przez media?

Mamy wpływ na to, co zrobimy z treściami pobranymi z mediów instytucjonalnych. Mamy też wpływ na to, jakimi treściami będziemy się dzielić w mediach społecznościowych. Dlatego warto włączać myślenie, a analizę treści zaczynać od pytań: Dlaczego mam uznać, że dana informacja jest istotna? Dlaczego została podana w danej formie? Dlaczego mój tok rozumowania powinien podążać w danym kierunku?

Warto pomyśleć o roli jaką wypełniamy. Szczególnie w kontekście zbliżającego się nowego roku, który przyniesie zmianę w sposobie pracy mediów w przestrzeni Parlamentu. Konsekwencją tej zmiany może być – bardzo chciałabym się mylić – zamiana komunikowania się w informowanie, a może jedynie przekazywanie treści wygodnej z jakichś względów politykom. Obawiam się, że może to doprowadzić do jeszcze większej polaryzacji rynku mediów, które zamiast oddziaływać na odbiorców edukacyjnie, będą powodować utrwalanie stanowisk. A to wyklucza myślenie. Niebezpieczne, bo głupimi rządzi się łatwiej.

Galeria Konferencji: https://www.facebook.com/monika.kaczmareksliwinska/media_set?set=a.1500425899986617.1073741906.100000576630445&type=3&pnref=story Galeria Gali: https://www.facebook.com/monika.kaczmareksliwinska/media_set?set=a.1500450193317521.1073741907.100000576630445&type=3