Opozycja nadal okupuje Salę Obrad. Jeśli rozpocznie rozmowy z PiS. Przegramy wszyscy.
Opozycja nadal okupuje Salę Obrad. Jeśli rozpocznie rozmowy z PiS. Przegramy wszyscy. Fot. Agfa

Jeśli liderzy opozycji zaczną rozmawiać z Kaczyńskim i jego marionetkami, prowadzić dialog, który ma rzekomo doprowadzić do jakiegoś „kompromisu”, skompromitują się w oczach Polek i Polaków. Opozycja tyle razy oszukana przez prezesa powinna wyciągnąć wnioski. Jeśli teraz nie pokażecie siły, liczcie się z tym, że zawiedziony naród już nie wyjdzie pod Sejm, a samego Kaczyńskiego utwierdzicie w tym, że ma władzę absolutną. Z terrorystami na tym etapie już się nie negocjuje. Jedyne rozwiązanie to wcześniejsze wybory, bo kolejne mogą odbyć się za 20 lat.

REKLAMA

Po pierwsze Kaczyński nie chodził i nie będzie chodzić na żadne kompromisy. Porozumienie, wypracowanie wspólnego stanowiska z kimkolwiek, to oznaka w jego mniemaniu słabości i przegrana. On jest cały czas na politycznej wojnie. W dojrzałych krajach demokratycznych czy w Parlamencie Europejskim, dojście do kompromisu to sukces dla obu stron. To oznacza, że mimo różnic poglądowych udało się spokojnie negocjując, szukać rozwiązań, dojść do porozumienia. Świadczy to o dojrzałości i kulturze politycznej.

W wykonaniu Kaczyńskiego jest to nierealnie. Opozycjo, przekonaliście się o tym, kiedy zostaliście zaproszeni na „kompromisowe” spotkanie w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Wyszliście zadowoleni, a wielu posłów nawet pełnych nadziei, że wszystko jest na dobrej drodze. W sprawie TK przegraliście. Naczelnik nie cofnął się nawet o krok, jedynie chwilami zatrzymywał, żeby nabrać siły na przygotowanie się do manipulacji, oszust i łamania prawa. Brak chęci dialogu nie będzie źle odebrane, ani w kraju czy Unii Europejskiej. Timmermans - wiceszef Komisji Europejskiej zagrywki pisowkiego rządu odczuł na własnej skórze. Natomiast Polacy negocjacje z Kaczyńskim odbiorą jako naiwność opozycji lub, że jej posłowie chcą sobie posiedzieć na Wiejskiej kolejne lata, pobierając diety poselskie.

Dzisiaj Polska nie jest krajem, w którym funkcjonuje ustrój demokratyczny. Obecnie i dużo wcześniej państwem rządzi dyktator Kaczyński. Nie ma żadnych narzędzi prawnych, aby można było go kontrolować. To co wydarzyło się 16 grudnia w Sejmie RP dobiło gwóźdź do trumny. Marszałek Kuchciński złamał wszystkie możliwe reguły. Nie po to, żeby sprawdzić na ile PiS może sobie pozwolić, ale dlatego, bo puściły mu zwyczajnie nerwy. Przemówienie Szydło można zamknąć w jednym zdaniu. My jesteśmy dobrzy, a wy jesteście źli. To był przekaz jedynie do wyborców PiS. Duda zajmując stanowisko ponownie udowodnił, że jest prezydentem elektoratu prawicowego.

Odwołanie Kuchcińskiego jest niemożliwe. Skierowana sprawa do prokuratury zostanie umorzona. Zaskarżenie tak ważnej ustawy, jaką jest nowela budżetowa do upolitycznionego TK nie przyniesie żadnego efektu. Nikt nie jest w stanie sprawdzić, czy podczas głosowania w sali kolumnowej było kworum. Polska stała się własnością PiS, które skrzętnie, bez pardonu wykorzystuje to na naszych oczach. Te oczy miało nam zamknąć sparaliżowanie wolnych mediów. Wychodzi na to, że w Polskę i świat poszłyby depesze PAP i propisowskich redakcji.

Teraz nie ma już odwrotu. Jeśli zawrócicie opozycjo, ogłosicie tym samym swój koniec, a frekwencja w kolejnych wyborach parlamentarnych wyniesie może 25 procent, ponieważ wyborcy nie będą już w ogóle ufać politykom. A mamy poważny kryzys społeczno - polityczny. Opozycja pozaparlamentarna nie podda się. Działa. Ludzie za nimi idą. Czy rok temu setki tysięcy Polaków uczestniczyło tylko w manifestacjach KOD – u w obronie Trybunału Konstytucyjnego? Nie. Większość dopiero dowiedziała się, że takowy istnieje. Naród wyszedł na ulice, ponieważ przestraszył się pierwszych decyzji PiS. To był strach przed PiSkriegiem, czyli szybkim przejęciem państwa. Polki i Polacy chcieli po prostu odsunięcia Kaczyńskiego od władzy. Byli bardzo niecierpliwi i zdeterminowani.

Teraz cała siła w opozycji ponad podziałami i nas Polakach. Kaczyński boi się, a ludzie z PiS myślą, co dalej. To my trzymamy pisowców, jako zakładników. I to my, widząc co działo się w ostatni piątek, musimy doprowadzić do odsunięcia Kaczyńskiego od władzy. My już nie walczymy o przestrzeganie przez Kuchcińskiego regulaminu sejmowego. Walczymy o normalność, demokrację, a przede wszystkim własne bezpieczeństwo, natomiast w niedalekiej perspektywie, żeby mieć na jedzenie. Jeśli teraz opozycja sejmowa zacznie rozmawiać z notorycznymi kłamcami, przegramy wszyscy. Role odwrócą się. My, Polacy staniemy się na długie lata zakładnikami Kaczyńskiego i PiS. Ostatnia szansa na normalność, to przyspieszone wybory parlamentarne. Nie możemy dać się dalej terroryzować przez jednego człowieka opętanego żądzą władzy absolutnej, tak długo, jak będzie żył.