Nadchodzący nowy rok z natury rzeczy skłania do refleksji zarówno nad rokiem, który właśnie się kończy, jak przede wszystkim do pytania, jaki będzie rok nadchodzący. Symbolem roku 2016 jest dla mnie zapłakana twarz Krystyny Jandy, której między innymi zawdzięczamy czarny protest przeciwko nieludzkiej ustawie będącą próbą upokorzenia społeczeństwa, zwłaszcza kobiet, przez grupę zidiociałych w swoim ograniczeniu fanatyków. To był bardzo zły rok dla Polski właściwie pod każdym względem, nawet te nieliczne rzeczy, które można by zapisać na plus rządzących były robione w złej wierze i miały na celu najpierw dorwanie się, a potem utrzymanie władzy i jako takie nie zasługują na poparcie.

REKLAMA

Symbolem roku odchodzącego jest głęboki kryzys parlamentarny i pozbawienie Polski gwarancji konstytucyjnej poszanowania demokracji. Polska przekształca się z demokracji w dyktaturę, a rząd Kaczyńskiego (bo trudno mówić o rządzie Szydło czy Dudy) sformułował doktrynę, że ważniejsza od rozwoju ekonomicznego jest wierność ideologii, tak samo jak Fidel Castro - rewolucja albo śmierć, a jeszcze wcześniej jeden otyły przywódca kraju ościennego twierdząc, że potrzeba więcej armat zamiast masła. Ideologią PiS-u jest dziwaczna wersja nacjonalizmu i populizmu i nieograniczona władza Kaczyńskiego.

Mam nadzieję, że nie spełnią się ponure życzenia jednego z najinteligentniejszych komentatorów politycznych Adama Michnika: "Życzę naszym Czytelnikom, by pod koniec przyszłego roku nie wzdychali, wspominając, jak bardzo łagodny i spokojny był rok 2016, a także by nie wspominali, że dopiero pod rządami prezesa Antoniego zrozumieli, jak wielkim przyjacielem demokracji i Trybunału Konstytucyjnego był prezes Jarosław".

Na naszych oczach dokonuje się kolejny zamach na porządek demokratyczny. Głosowanie ustawy bez kworum bocznej sali nie w sejmie tylko na klubie parlamentarnym PiS-u. Tak jak PiS zlikwidował Trybunał Konstytucyjny, pluralizm w mediach publicznych, dokonał głębokich czystek we wszystkich prawie obszarach życia publicznego, tak teraz próbuje uczynić z parlamentu atrapę, która może się zbierać gdziekolwiek i uchwalać dowolne ustawy we własnym gronie łamiąc konstytucję i regulamin.

Jak zwykle w takich sytuacjach wszystko zależy od reakcji społeczeństwa i siły oporu. Istotne jest też stanowisko Unii, która na szczęście nie dała się oszukać i ma dość pisowskiego krętactwa. Być może klęska pisowskiej manifestacji 13. grudnia i wyraźnie narastający opór społeczny spowodowały, że łagodniejszy był ton wypowiedzi Kaczyńskiego. Tym razem lider PiS-u nie mówił o "ubekach i targowicy", ale o "wyciągniętej ręce". To oczywiście tylko słowa, w dodatku wymieszane z komentarzami na temat kodeksu karnego, ale słowa w polityce mają znaczenie. Trudno też zgodzić sie na rolę koncesjonowanej opozycji. To już lepiej przyjąć model libijski, w którym pułkownik Kaddafi był jednocześnie przywódcą państwa i liderem opozycji.

Czy w nowym roku na twarzy Krystyny Jandy pojawi się uśmiech, a to będzie oznaczać, że Polska jest znowu wolna? Nie stanie to się chyba nagle i szybko i zależeć będzie od oporu społeczeństwa i reakcji krajów demokratycznych. Ten protest będzie narastał i się cofał, będzie obejmował różne grupy społeczne (w najbliższym czasie studentów i nauczycieli), jego częścią składową będą pikiety, głodówki i strajki oraz wielkie manifestacje. Pod ich ciężarem gmach kłamstwa i podłości, który jak na ironię nazwał się dobrą zmianą - tak jak media pisowskich lizusów i bezwstydnych propagandystów nazwały się niepokornymi i narodowymi, zawali się, a Polska znów będzie wolna.