W tym roku największym zagrożeniem dla rządów PiS nie będzie opozycja sejmowa (zresztą rozbita od początku, nigdy nie była). Głównych skrzypiec nie odegrają manifestacje w obronie demokracji wyreżyserowane zgodnie ze scenariuszem. Nie będzie to również silny, charyzmatyczny lider, który nagle porwie tłumy. Prawdziwym, naturalnym wrogiem prezesa Kaczyńskiego będą ludzie, którzy wyjdą na ulice z konieczności. Ci, którzy nie będą mogli związać końca z końcem każdego miesiąca.

REKLAMA

Od 16 grudnia, czyli od czasu sejmowej awantury, kiedy marszałek Kuchciński pokazał, że nie zna regulaminu, a trzymanie nerwów na wodzy nie jest jego mocną stroną, sondaże PiS utrzymują się na poziome 35 proc., a nawet dochodzą do 40%. Opozycja oczywiście straciła. Najwięcej straciła Platforma Obywatelska, która po zaprzestaniu blokowania mównicy i protestów w Sali Plenarnej, umocniła tylko Kaczyńskiego, w przekonaniu, że ten może wszystko. Walka o wolne media była szlachetna, ale budżet bez poprawek, uchwalony przez wątpliwe kworum to cios w Suwerena. Najważniejsza dla obywateli ustawa jest do tej pory jedną wielką zagadką. A to, że dziennikarze mają problem z otrzymaniem przepustek i za chwilę wylądują w budowanej dziupli jest pewne. PiS kontra opozycja kolejny raz 1:0.

PiS umocnił swój twardy elektorat, ale o 35 pkt. proc. może pomarzyć. Podobnie, jak drużyna Kukiza (15 proc.). Sondaże PO i Nowoczesnej wydają się być prawdzie. Te partie razem z PSL, żeby przelewały krew na korytarzach sejmowych, od dna już się nie odbiją. Polacy nie widzą opozycji w Parlamencie RP.

Zwolnienie szefa Straży Marszałkowskiej, który mając w ręku pełnomocnictwo od marszałka Sejmu RP o możliwości użycia wojska oraz Policji wobec opozycji, a na wyraźny rozkaz nie zrobił tego, to sygnał, że Kaczyński nie odda raz zdobytej władzy. Jak daleko może posunąć się prezes? W ferworze wściekłości może przekroczyć wszelkie możliwe granice… Pytanie drugie. Czy ktoś odważy się wykonać rozkaz...? Czołowi dowódcy wojskowi odchodzę ze służby. Szef Biura Ochrony Rządu podaje się do dymisji. Po prostu składają broń.

Kaczyński miał do tej pory dużo szczęścia. Wizerunkowo dla swojego elektoratu prezes jest wielkim taktykiem politycznym, rozgrywającym opozycję bez problemów. Kontrowersyjne ustawy niezgodne z Konstytucją RP są dawno uchwalone. Trybunał Konstytucyjny został przejęty przez PiS. I wydawało się, że szef wszystkich szefów z Żoliborza osiągnął wszystko do czego dążył w ubiegłym roku. Za wygraną nie dała jednak Komisja Europejska, która zabrała 115 mln euro na polskie rolnictwo. Uderzyła w „miękkie podbrzusze” PiS. Na wsiach i małych miastach, tam gdzie są okręgi jednomandatowe, partia Kaczyńskiego miała największe poparcie. Rolnicy, którzy przyzwyczajeni są od lat do unijnych dopłat, zareagują dopiero, kiedy tych pieniędzy nie dostaną. Nie poruszyła ich ustawa o obrocie ziemią, ponieważ jej zapisy jeszcze ich nie dotknęły. Pisanie, czy mówienie, co im grozi nic nie da. Bomba wybuchnie, kiedy odczują to na własnej skórze. Jeśli pisowski rząd zadłuży się na środki dla chłopów i nadal będzie prowadzić politykę rozdawnictwa, żeby kupować poparcie, to gabinet Szydło „zabije” niewidzialna ręka rynku w państwie kapitalistycznym.

Druga grupa to górnicy. Dlaczego premier Szydło nie chce z nimi rozmawiać? Ponieważ PiS oddał 11 kopalń w prywatne ręce, więc to już nie jest sprawa pani premier. Z ośmiu zakładów, które niebawem znikną nie ma takiej możliwości, żeby upchnąć górników ze Śląska w dwóch kopalniach. Będą masowe zwolnienia. Z problemem kopalń próbowały sobie radzić kolejne rządy od połowy lat 90. Zmiana w systemie oświaty oznacza zwolnienia nauczycieli oraz pracowników administracji szkół. Służba zdrowia, prywatni przedsiębiorcy również ustawią się w kolejce. PiS z jednej strony rozdaje pieniądze lekką ręką, nie biorąc pod uwagę, że generuje bezrobotnych Polaków. Galopująca inflacja zamieni złotówki w naszym portfelach na nic nieznaczące papierki i bilony.

To właśnie ta część narodu ruszy w stronę stolicy pod siedzibę „socjalnego” rządu. Wyjdą zdeterminowany i wściekli na władzę, która obiecywała dobrą zmianę. Z drugiej flanki ruszą organizacje pozarządowe, którym Kaczyński wypowiedział wojnę ideologiczną i obyczajową oraz opozycja pozaparlamentarna. A to też wielka siła.

Może wydawać się, że opozycji sejmowej jest nawet na rękę czekanie do kolejnych wyborów, które teoretycznie mają odbyć się jesienią 2019 roku. Gdyby wybory odbyły się teraz, wielu kandydatów przyzwyczajonych do ciepłej ławy sejmowej i wynagrodzenia nie pojawiłoby się już w gmachu przy Wiejskiej. Ci, którzy dostali się do Parlamentu RP pierwszy raz, przy obecnych sondażach, nie mieliby szans na mandat poselski. To nie ulegnie zmianie do 2019 roku. Opozycja coraz bardziej będzie się pogrążać. Podobnie zresztą jak PiS. To wyjątkowo „czarna kadencja” dla jednej i drugiej strony.

Na rozmowy z wyborcami jeżdżą po kraju organizacje oraz ugrupowania, które nie dostały się do sejmu. Kampania wyborcza trwa w zasadzie od jesieni 2015 roku. Po blisko trzydziestu latach czas na nowe pokolenie, takie z ideą, a nie szaleńczym pędem ku władzy i pieniądzom. Pokolenie ludzi wykształconych i mądrych, którzy są fachowcami w swoich dziedzinach.

Obecnie każda jedna postawa obywatelska przeciwko łamaniu prawa, arogancji i poczucia bezkarności władzy oraz rujnowaniu Polski, jest teraz na wagę złota. Ten rok będzie niezwykle wycieńczający dla Jarosława Kaczyńskiego i PiS.