Może nie jest tak źle jak w Rosji, gdzie szczęśliwych i spełnionych ludzi lubi się jedynie w piosenkach i po śmierci, ale bezinteresownej zawiści trudno Polakom odmówić. W piekle tylko polski kocioł obywa się bez stróża, bo rodacy sami załatwią każdego, kto się wychyla.
Źle się dzieje, gdy ta narodowa przywara jest wspomagana przez polityczny doping. Ledwo się Polska otrząsnęła z PRL-owskiej nagonki na „badylarzy”, a dzisiejsi przedsiębiorcy usłyszeli od nieomylnego Prezesa, że są zapewne niesłusznie wzbogaceni i złego rodowodu, a na dodatek, w zmowie z opozycją, bo nie inwestują.
Szczególną kategorię osób doświadczonych za życia, czym jest polskie piekło, stanowią osobistości wyrastające ponad krajową miarę. Na globalnej arenie kultury i sztuki, dowody uznania – zwłaszcza nagroda Nobla, Oscar, itp – raczej pomagają brylować w kraju. Inaczej jest w świecie polityki. W świecie zatrutym nie tylko ludzką zawiścią, ale także plemiennymi podziałami, nad którymi od lat pracuje Jarosław Kaczyński, prawdziwy wirtuoz złych emocji. Po jego wyrzuceniu z kancelarii Lech Wałęsa zamienił się w „Bolka”. Mocno poturbowany przez rodaków, Wałęsa obroni się, jako symbol polskiej drogi do wolności, bo pisanie historii na nowo, zwłaszcza w telewizji Kurskiego, nie przekracza naszych granic. Na niższym piętrze Historii trwają zabiegi, by utrudnić lub choćby spaskudzić przedłużenie mandatu Donalda Tuska. Przez lata budował swój osobisty autorytet w gronie europejskich liderów, w czym pomagała wizerunkowa i realna kariera naszego kraju. Efekt: od roku 2014 mamy rodaka na najwyższym stanowisku w zjednoczonej Europie. Swoją frustrację z tego powodu, ówczesny europoseł Ziobro ubrał w insynuację: „czy powołanie Donalda Tuska … to zapłata za zgodę naszego rządu na dramatyczne w skutkach zaostrzenie pakietu klimatyczno-energetycznego”? Działo się to po trudnej batalii na szczycie UE w październiku 2014, by plany klimatyczne obudować funduszami osładzającymi dostosowanie polskiej gospodarki - co się udało! Na półmetku misji Tuska, rząd PiS ośmiesza się przed całą Europą. Kaczyński już wie, jakie będą poczynania prokuratury, by wkręcić Tuska w rozmaite ciemne sprawy. Oczerniał Tuska w niedawnej rozmowie z Angelą Merkel, jakby zapomniał, że rozmawia z osobą, która była adresatem jego wcześniejszych insynuacji...
Donald Tusk kieruje Radą Europejską w czasie, gdy piętrzą się wyzwania zewnętrzne i wewnętrzne, wystawiające solidarność europejską na ciężką próbę. Bardziej niż kiedykolwiek, potrzebna jest w Brukseli osoba zabiegająca o jedność Unii i rozumiejąca jej wschodnią flankę. Rządzący wystawiają świadectwo sobie, a nie Tuskowi. Żądza prywatnej zemsty góruje na polską racją stanu. To jest przejaw prywaty, która budzi ponure historyczne skojarzenia!
Gdy oglądałem paryski Panteon, wyobraziłem sobie jak mogłaby wyglądać świątynia zasłużonych Polaków. Gwoli prawdy, portrety zasłużonych powinny mieć widoczne ślady pogryzienia na łydkach. Tyle i tylko tyle potrafią mali, zawistni ludzie. Dziś pozycji Tuska nie mogą ścierpieć politycy, którzy nigdy nie znaleźli się w europejskiej strefie wpływów.
