9 marca 2017 roku premier Szydło podjęła bezpłodną próbę wetowania konkluzji Rady Europejskiej, zanim je poznała. 9 marca 1652 roku poseł upicki Siciński jako pierwszy wykorzystał liberum veto, by zerwać obrady sejmu. Wtedy też chodziło o przedłużenie – prolongatę obrad ówczesnego parlamentu. Widzi się w tym i słusznie, początek końca Rzeczypospolitej. Ościenne państwa szybko się zorientowały, jak skuteczna może być broń liberum veto w paraliżowaniu reform, które mogły usprawnić naszą państwowość. Sto lat później sąsiedzi zamienili się w zaborców. W międzyczasie Rzeczpospolita gniła od wewnątrz, zarażona prywatą, wspomagana przez diabelski wynalazek liberum veto.

REKLAMA

Historia nigdy się nie powtarza, ale trzeba przyznać, że premier Szydło trafiła ze swym wetem w stosowną rocznicę! Nie mniej zgrabną, niż wtedy, gdy w roli łamistrajka (Unia powinna unikać dwustronnych relacji z Londynem w dobie Brexitu), odwiedziła Wielką Brytanię w rocznicę konferencji w Teheranie, podczas której alianci sprzedali Europę Wschodnią Stalinowi…

W roku 2017 PiS wystawił na oczach zdumionej Europy niezwykły spektakl: polskie piekło w wydaniu eksportowym. Rząd zorganizował międzynarodową intrygę, celem zohydzenia rodaka, piastującego urząd szefa Rady Europejskiej. Cel: zastąpić Polaka nie-Polakiem. Nawet najgłupsi uczestnicy tego przedsięwzięcia nie byli na tyle głupi, by nie wiedzieć, że uczestniczą w małostkowej zemście Kaczyńskiego na Tusku. Było to na tyle prymitywne i na tyle czytelne, że zjednoczyło całą Europę w obronie Tuska. Na tyle chore, że nawet Wielka Brytania i Węgry nie chciały mieć z tym nic wspólnego. Skutek? Największy blamaż w najnowszej historii Polski. Teraz w izolatce. Tylko rząd PiS przeciw rodakowi. Za nim większość Polaków i 27 krajów! Niech się ujawnią autorzy tego genialnego planu ośmieszenia i osamotnienia Polski. Czarnecki, Bielan, Legutko, Gowin? Nieszczęsny Saryusz-Wolski jako twarz tej antypolskiej intrygi. Nadal zadowoleni z siebie?

W tej ponurej aferze ujawniły się znowu najgorsze przywary, które zgubiły dawną Rzeczpospolitą. Prywata - bo przecież wszyscy wymienieni byli narzędziem małostkowe j zemsty małego człowieka, który notorycznie przegrywał wybory. Zemsty ubranej w odświeżoną wersję liberum veto. Tu koniec analogii z czynem Sicińskiego z roku 1652. Wtedy był to wstęp do samobójstwa Rzeczypospolitej. W roku 2017 operetkowy wymiar kary za warcholstwo – 1:27 – sprawił, że lądując 9 marca na Okęciu widziałem wreszcie szczęśliwych Polaków. Piorun trafił w rodzinę Sicińskiego. Tego oczywiście nie życzę sprawcom polskiej kompromitacji w Brukseli. Życzę, by zrozumieli, iż Opatrzność nie sprzyja autorom tego nowego rozdziału dziejów polskiej głupoty.