
Wraz z grupą posłów Nowoczesnej byliśmy ostatnio w Białowieży i w Puszczy Białowieskiej. Miejsce to od miesięcy przewija się w debacie publicznej. Co chwila relację na żywo nadają stamtąd rozmaite media. Niby wszyscy wiemy, co się tam dzieje, ale żadna relacja żadnego reportera nie jest w stanie pokazać dramatu, jaki odbywa się w Puszczy Białowieskiej. Muszę dodać, że służby graniczne i służby leśne zrobiły wszystko, żebyśmy nie mogli zobaczyć miejsca ścinki i spotkać się z pracującymi tam ekologami. Pierwszy raz widziałam też, jak wykorzystuje się służby państwowe, żeby zablokować, niczym w krajach totalitarnych, dostęp opozycji do informacji. Pretekstem było, mimo okazania przez nas wszystkich dokumentów, ustalanie naszej tożsamości. Przez ponad godzinę! Ale dotarliśmy na miejsce, i dopiero zobaczenie tego na własne oczy pozwala rozumieć tragizm sytuacji. Ja to widziałam i jestem przerażona.
Tam, na Podlasiu, jak w soczewce widać wszystkie problemy Polski rządzonej przez PiS. Nieumiejętność korzystania z zasobów, nacechowane ideologią działania, przekonanie o własnej nieomylności i absolutna odporność na opinie z zewnątrz i niedopuszczanie myśli, że ktoś inny może wiedzieć lepiej.
