
Zawsze, gdy odchodzi z tego świata ktoś bliski, nachodzi mnie refleksja o marności naszych ziemskich spraw, a spory, szczególnie te społeczne i polityczne wydają się czymś dziwnym, a nawet niestosownym. Gdybyśmy przeżywali nasze życie tak jak zmarły niedawno Andrzej Rzeczycki, byłoby ono o wiele bardziej wartościowe, a w sensie społecznym, tworzylibyśmy wręcz nieskazitelną wspólnotę. Andrzej, był nie tylko dla mnie jednym z niewielu najbliższych Przyjaciół, ale był Przyjacielem domu, całej mojej Rodziny. Andrzej był „jednokierunkowy”, zawsze był nastawiony na dawanie, na pomoc, zawsze bezinteresowny. Trudno pogodzić się, gdy odchodzi od nas taki Człowiek.
