Promocja napoju energetycznego z celowym nawiązaniem do daty wybuchu Powstania Warszawskiego została słusznie potępiona i nazwana skandalem. Jednak polecenie z góry bojkotu firmy Maspex uważam za błąd i „wylanie dziecka z kąpielą”. Pomysł równie zły, jak sama reklama. Namawianie do ślepego patriotyzmy uważam za głupie i szkodliwe dla polskiej gospodarki.
REKLAMA
W zamyśle miał być to kontrowersyjny, ale skuteczny pomysł na promocję marki. Gigantyczna konkurencja i presja sprawia, że marketingowcy sięgają po różne rozwiązania. Wiadomo nie od dziś, że kontrowersja przyciąga uwagę, a przecież głównie o zwrócenie uwagi w tego typu sytuacjach chodzi. Można zrobić coś inteligentnego, mądrego i wyjątkowego, ale można też sięgnąć po proste, a w tym przypadku prostackie rozwiązania. Jak mówi młodzież marketingowcy (możliwe, że również bardzo młodzi) po prostu przegięli, a kierownictwo Maspexu nie potrafiło tego zatrzymać.
Trzeba jednak powiedzieć jasno, że firma i jej zarząd zwyczajnie się pokajali, a w ramach przeprosin przekazano 500 tys. zł na rzecz Powstańców Warszawskich. To bardzo ważny gest, bo wielu weteranom żyje się ciężko, często na skraju ubóstwa, a kolejne rządy nie są w stanie pomóc. Podjęto też szereg innych wewnętrznych działań, aby z tej sytuacji wyjść z twarzą. Nie wiem, czy to wystarczające działania. Czas pokaże, a firma zobaczy to w swoich finansowych wynikach. Jednak błędy zdarzają się wszystkim. Moim zdaniem ważne jest jakie i w jaki sposób z tych błędów wyciągane są wnioski.
Tymczasem okazało się, że współpracę z Maspexem zrywa Polskie Radio oraz Grupa Lotos. Jak rozumiem chodzi o kwestię sprzedaży produktów wadowickiej firmy. Takie działanie pokazuje, że w reakcji na ewidentny błąd górę biorą emocje, a nie chłodna kalkulacja i mądrość. Klienci indywidualni mają oczywiście prawo do podejmowania indywidualnych decyzji. Klienci i pracownicy państwowych spółek też, ale odgórne namawianie do bojkotu polskich produktów uważam za nieodpowiedzialne i krótkowzroczne. Jakiś czas temu równie fatalny pomysł na promocję miała państwowa spółka PGE. Chociaż firma wspiera Muzeum Powstania Warszawskiego to mimo wszystko zabrakło wrażliwości. Jednak nie słyszałem, aby ktoś namawiał do bojkotu PGE.
Warto zadać kilka pytań, aby było jasne, kto i na jakiej podstawie podejmuje emocjonalne decyzje, które mogą mieć negatywny wpływ na polską gospodarkę. Czy ktoś policzył o ile mniejsze będą wpływy podatkowe z tytułu mniejszych przychodów po stronie Maspexu? Takie rachunki ciągnione to ekonomiczny elementarz, a obrażanie się w biznesie przynosi wyłącznie straty.
Usta rządzących pełne są frazesów o gospodarczym patriotyzmie. Niedawno furorę w sieci zrobił tweetterowy wpis marszałka Brudzińskiego, który namawiał do „wakacji tylko z polskim markami”. Tymczasem gospodarka nie znosi próżni. Pytam zatem, kto pojawi się w miejsce usuniętych, polskich produktów? Zagraniczna konkurencja przygląda się z zainteresowaniem i jest już gotowa w blokach startowych.
Zastanawiam się, czy gdyby ludzki błąd i podobna wpadka dotyczyła np. LOT-u to nagle przestalibyśmy latać tymi liniami? Czy przedstawiciele rządu i partii rządzącej namawialiby do takiej decyzji? Przecież to absurd. Sugeruję rozsądek i daleko idącą rozwagę. Emocje są złym doradcą, a „ślepy patriota to również pożyteczny idiota”. Chyba, że właśnie o to ostanie najbardziej chodzi.
