Dziś króciutko. Pamiętam czasy 2005-2007, kiedy PiS po raz pierwszy usiadło za rządowym sterem. Byłam wtedy Przewodniczącą Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Wtedy jeszcze nie przypuszczano, że Trójstronna Komisja ds. Społeczno - Gospodarczych upadnie, a że miałaby upaść za rządów partii, która ma w nazwie „Obywatelska” przerastało nasze wyobrażenia. W ciągu tych dwóch lat związki zawodowe, a w szczególności te zrzeszające zawody medyczne przeszły długą drogę. Nie, nie chcę zakończyć tego wątku Białym Miasteczkiem. Tym razem chciałabym zahaczyć o partie opozycyjne.

REKLAMA
Wtedy opozycja rozumiała, że są sprawy ważne. Mam tu na myśli emerytury, podatki, płace, system ochrony zdrowia, energetykę. W wielu sprawach mieliśmy odmienne zdanie. Z perspektywy czasu uznaję możliwość posiadania innych poglądów od polityków opozycji za luksus. Oni w znaczącej większości nie mają poglądów na w/w kwestie. Co więcej, opozycja jest ślepa i głucha na tego typu kwestie. Sytuacja na rynku pracy, wybryki ministra Radziwiłła przechodzą bez jakiejkolwiek riposty. A przecież są ludzie, którzy mogliby w tej sprawie zabrać głos.
Opozycja chodzi na sznurku PiS. Jarosław Kaczyński rzuca kolejne tematy zastępcze - reparacje, pisowskie kuluary, posła Mularczyka, Opole, Centralny Port Lotniczy. Opozycja to łyka, bo sama nie ma zbyt wiele do powiedzenia. Poseł Neumann mógłby na przykład w ogóle nie chodzić do programu „Kawa na Ławę” - oprócz słowa „zamach”, „niszczycie polskę” i kilka innych wytartych frazesów ma niewiele do zaoferowania. Redaktor Rymanowski mógłby po prostu puszczać z dyktafonu tych kilka zdań. Nowoczesna? To ludzie, którzy w większości nie rozumieją, że 5 - osobowa rodzina może żyć za 1119 złotych miesięcznie, bez dostępu do bieżącej wody, piorąc pieluchy w przegotowanej wodzie ze studni. PSL przemawia rozsądnie, ale wciąż w tematach narzuconych przez PiS. Ugrupowanie Kukiza podobnie. No i lewica, której nie ma w parlamencie.
Dlatego poparcie dla PiS jest stabilne - powstała bowiem pewnego rodzaju bariera, mur, kolejny chory podział pomiędzy mądrymi głowami gadającymi w telewizji, a najprawdziwszym życiem przeciętnego zjadacza chleba. Opozycja przegrała wszystkie możliwe dyskusje. Podsumujmy - totalna klęska jeśli chodzi o system sprawiedliwości, to obywatele wywalczyli 2x veto, a nie Petru czy Schetyna, żaden z nich mając ogromne środki z dotacji nie wysilił się, aby zgłosić konstruktywne poprawki. Opozycja mogła się zjednoczyć nie tylko w wymiarze negacji, ale również w sensie pozytywnych komunikatów, jak np. wspólny projekt ustawy. Teraz znów biadolą, bo Prezydent przejął w tej sprawie pałeczkę.
PiS obniżył wiek emerytalny. Platforma przegrała nie dlatego, że podwyższyła wiek, ale że zrobiła to bez właściwych konsultacji. Teraz miała szansę wrócić do gry, po pierwsze przyznając się do błędów, po drugie punktować PiS ws. łapówkarskiego 500 + dla emerytów, które nie rozwiąże problemu niskich świadczeń, ale z pewnością pomoże wygrać wybory samorządowe. System emerytalny wymaga ogromnej przemiany, ale żeby poszło sprawnie, trzeba to zrobić ponad podziałami.
Kolejna sprawa - kwota wolna od podatku. Podobna ma być wyższa, ale dlaczego nikt nie zabiera w tej sprawie głosu?
No i oczywiście ten nieszczęsny system ochrony zdrowia. Radziwiłł wprowadził minimalną płacę w systemie, osobiście uważam, że wbrew Konstytucji. Teraz w każdym szpitalu odbywają się negocjacje. Ministerstwo Zdrowia tak to poukładało, żeby wymuszać na dyrektorach i prezesach szpitali zabieranie pieniędzy pielęgniarkom. Chodzi tu o spektakularnie wywalczone 4 x 400, które pielęgniarkom przyznał minister Zembala za czasów rządów Ewy Kopacz.
PO w tej sprawie również milczy. Skapitulowało.