Przewrotny tytuł, ale reklama dźwignią handlu, czyli co było filmem referencyjnym dla nowej reklamy Visa Olympics London 2012: "The Difference" Go World Commercial

REKLAMA

A ja dalej swoje o Igrzyskach w Londynie 2012 (nie ma takiego miasta, jest Lądek Zdrój). Visa jakiś czas temu (początek maja) wyskoczyła z ociekającymi złotem spotami reklamowymi. Tytułowy obrazek "The Difference" dobił do ponad 518 tysięcy wyświetleń

Pozwoliłem sobie użyć określenia "ociekający złotem" nawiązując do filmu utrzymanego w tonacji złotej karty, lub patrząc bardziej życzliwie- w tonacji rzeźb czy odlewów z brązu.

Klasyczne, patetyczne, heroiczne. Prawie jak u Leni Riefenstahl, która epokę wcześniej pokazała jak prostymi środkami pokazać potęgę, muskulaturę i kult. Kadry i kolorystyka momentalnie skojarzyły mi się właśnie z dziełem Pani Riefenstahl.

L.Riefenstahl

Film osadzony jest w konwencji sportowych emocji i nie rozmienia się na drobne. Siłą jest obrazek. Nie słowa, nie konkretni bohaterowie i nie ich czyny czy walka o wynik.

L.Riefenstahl

Podsumowując- można obejrzeć, ale w głowie nie zostanie. Do kibicowania nie zostałem zmotywowany.

Film pojawił się w sieci w dniu mamy i do tego czasu obejrzało go ponad 5 milionów osób. Ten spot gra już na bliższych nam emocjach, jest pięknie nakręcony, albo raczej "paradokumentowany". Z chłodnymi barwami, pokazuje ciężar codziennych obowiązków i pracy rodzica wspierającego pasje swojego dziecka.

Oczywiście, można powiedzieć: sztampa, przewidywalne, dotykające prostych strun, niezaskakujące. Ale można, też wtedy zapytać: czy musiało?

Nie. Myślę, że wiele mam obejrzało ten film przy prasowaniu czy gotowaniu z niekłamanym uśmiechem i radością.