
W zeszłym tygodniu zamieściłem na tym blogu wpis o Wyspie Wielkanocnej, który się spodobał wielu czytelnikom. Miałem miłe listy i sympatyczne telefony! Kilka osób pytało mnie przy tym, jak ja się znalazłem na tej Wyspie, bo przecież w tamtych czasach żadne biuro podróży nie oferowało takiej wycieczki?
REKLAMA
Rzeczywiście, w 2000 roku Rapa Nui (bo taka jest polinezyjska nazwa wyspy) nie była jeszcze odwiedzana przez turystów. Widać to na zdjęciach, które zamieściłem w moim poprzednim wpisie na blogu. Na wszystkich można zobaczyć kompletną pustkę, nawet w najbardziej atrakcyjnych turystycznie miejscach, więc ten mój wyjazd to z pewnością nie była taka sobie zwykła turystyka.
Do Chile pojechałem, żeby nawiązać kontakty naukowe i dydaktyczne (z wymianą studentów włącznie) z uniwersytetem technicznym w miejscowości La Serena.
Dlaczego właśnie tam?
Bo w uniwersytecie La Serena (dawniej Coquimbo) pracował i dokonywał wspaniałych odkryć nasz rodak, wybitny geolog Ignacy Domeyko. Pisałem na jego temat na tym blogu, uczestniczyłem też w akcji popularyzacji jego osiągnięć na wielkoformatowych planszach
które stały w różnych miejscach w Polsce - między innymi pod Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Na tych planszach tekst sławiący osiągnięcia Domeyki był napisany właśnie przeze mnie:
Co więcej, na AGH, czyli na uczelni. której byłem wówczas rektorem, jedna z sal wykładowych na Wydziale Geologii nazwana została imieniem Ignacego Domeyki, a ja umieściłem tam jego popiersie.
Na powyższym zdjęciu w odsłonięciu popiersia uczestniczą potomkowie Ignacego Domeyki, którzy w tym celu przyjechali do AGH. Naturalną konsekwencją tych działań było zaproszenie mnie do Chile. Wiązało się to z oficjalnym spotkaniem z władzami uczelni w La Serena i z podpisaniem porozumienia, które funkcjonuje do dnia dzisiejszego.
No dobrze, ale skąd Wyspa Wielkanocna?
Otóż gdy przybyłem do Chile moją wizytą zainteresował się osobiście Prezydent tego kraju, Eduardo Frei Ruiz Tagle. Rok wcześniej miałem przyjemność - jako rektor AGH - gościć Prezydenta na mojej uczelni i nadać mu godność doktora honoris causa, o ktorą wnioskował nasz Wydział Geologii. Film z tej niezwykłej uroczystości można obejrzeć tutaj.
Gdy przyjechałem do Chile, prezydent zadał mi pytanie:
- Co chciałbym zobaczyć?
Odpowiedź mogła być tylko jedna:
- Wyspę Wielkanocną!
Na wyspie przywitał mnie gubernator, który nawet pozwolił mi potrzymać swoje oficjalne berło
Na ścianie wisiał widoczny na zdjęciu kamienny topór - dokładnie taki, jakim wyspiarze przez całe stulecia rzeźbili ogromne posągi. Jako rektor AGH też miałem berło i topór górniczy jako insygnia władzy
więc mogłem uznać, że z tymi przedmiotami także na Wyspie Wielkanocnej sobie poradzę. Ale gdy gubernator zabrał mnie na spacer po klifie wyspy, to chwilami obawiałem się, że nie dam rady
więc chętnie przystałem na zmianę scenariusza i wybrałem zwiedzanie kraterów tworzących wyspę wulkanów. W kraterach tych utworzyły się piękne jeziora, bo wulkany dawno wygasły.
A wieczorem tańczyłem z wyspiarzami w rytmie łomoczących ogłuszająco bębnów i huku rozbijających się na skalistym klifie ogromnych fal Pacyfiku.
To była naprawdę piękna wyprawa!
