
Mimo nieustannej propagandy sukcesu twarde dane pokazują jednoznacznie, dwa lata rządów PiS to dwa lata bardzo niskiego poziomu inwestycji w Polsce. W dobie dobrej koniunktury gospodarczej w Europie inwestorzy wciąż omijają nasz kraj. Słabo wypadamy też w zakresie wyniku budżetu państwa, aż 12 krajów Unii Europejskiej wypracowało w roku ubiegłym nadwyżkę a 8 kolejnych ma niższy od nas deficyt. Dobra sytuacja finansów publicznych to kolejne kłamstwo, którym jesteśmy karmieni. Wpływy do budżetu rosną, ale koszty także. Tymczasem według najnowszego raportu ONZ znaleźliśmy się w gronie państw najbardziej zagrożonych wyludnieniem i powinniśmy o się nad tym poważnie zastanowić.
Według wstępnych szacunków GUS, nakłady na środki trwałe w ostatnim kwartale 2017 roku miały wzrosnąć aż o 11,3% rok do roku. W tym tygodniu okazało się, że wzrost ostatniego kwartału stopniał o połowę i w rezultacie wyniósł 5,4%. Była to największa korekta nakładów inwestycyjnych w historii zbierania danych. Bazując na wstępnych danych PiS ogłosił sukces: inwestycje wróciły do Polski! Na temat korekty danych i ostatecznego ich poziomu zarówno politycy partii rządzącej, jak i kontrolowane przez nich media publiczne, milczą.
Ten rok będzie inny! Mam deja vu bo to samo słyszałam rok temu, pobożne życzenie rządzących. Ma być lepiej, ale Ministerstwo Finansów obniżyło perspektywy. Według ogłoszonego dwa lata temu Planu Morawieckiego na koniec tej dekady mięliśmy mieć stopę inwestycji na poziomie 25%, według ostatnich prognoz będzie niewiele ponad 20%. Boom gospodarczy zamiast na rozwój przeznaczymy na konsumpcję …. i generowanie dalszego długu.
Jak to jest z nadwyżką budżetową już pisałam: nie ma i nie będzie. Deficyt zanotowaliśmy w roku ubiegłym i zanotujemy w obecnym, choć połowa Europy w dobie dobrej koniunktury oszczędza na trudniejsze czasy.
W ubiegłym roku aż 12 krajów Unii Europejskiej zanotowało nadwyżkę budżetową. Najwięcej, bo aż 4% oszczędności wygenerowała Malta. W gronie oszczędzających znalazły się różne kraje, zarówno takie jak Niemcy, Szwecja czy Luksemburg, jak i Litwa, Chorwacja, Bułgaria czy Grecja. Polska uplasowała się na 21 pozycji z wynikiem poniżej unijnej średniej. Niby powinniśmy się cieszyć, bo deficyt miał być wyższy, ale świat pokazuje, że to naprawdę dobre czasy do generowania nadwyżki a zadłużają się tylko nieodpowiedzialni populiści. Europa oszczędza by zmniejszać zadłużenie zaciągnięte w czasach kryzysu, ale też z uwagi na trudne czasy, które nadchodzą, czasy problemów demograficznych.
Populacje państw Europy Środkowo-Wschodniej będą się kurczyć w dramatycznym tempie. Wśród państw najbardziej zagrożonych wyludnieniem jest Polska. Według najnowszego raportu ONZ w 2050 roku Polaków ma być 32 miliony, czyli 6 mln mniej niż obecnie a to oznacza, że ubędzie nam w tym czasie 15% obywateli. Analizy GUS tendencję tę potwierdzają. Problem nie jest tak odległy jakby się wydawało, już w 2030 roku, Polaków będzie mniej o 2 mln i naprawdę to ostatni czas by poważnie o tym pomyśleć.
