Dzisiaj w Anglii wybieramy naszych reprezentantów w Councilach, w niektórych miejscach też  burmistrzów.
Dzisiaj w Anglii wybieramy naszych reprezentantów w Councilach, w niektórych miejscach też burmistrzów. BBC

Dzisiaj świętujemy na całym świecie Dzień Konstytucji 3 maja. Również dzisiaj wybieramy w Wielkiej Brytanii naszych reprezentantów w Councilach/Gminach.

REKLAMA

Dzisiaj świętujemy na całym świecie Dzień Konstytucji 3 maja.

Pisałam o tym tutaj;

Również dzisiaj wybieramy w Anglii naszych reprezentantów w Councilach/Gminach. Wobec trwającego Brexitu oraz faktu, że ciągle może do niego nie dojść, warto, by każdy Polak skorzystał z tego prawa.

Od dnia referendum, kiedy "na gorąco" napisałam korespondencję dla Newsweeka;

http://www.newsweek.pl/swiat/brexit-i-co-dalej-korespondencja-z-londynu-,artykuly,387978,1.html

wiele się zmieniło.

REFERENDUM NT. BREXITU, CZYLI OTWORZYŁA SIĘ PUSZKA PANDORY

Takiego trafnego sformułowania użyła moja nowa polsko-angielska znajoma, która mieszka w Londynie i w Lublinie. Jest tu niemal 20 lat. Długo, co znaczne, od czasów przed-unijnych i masowego najazdu na Albion, jak to zgrabnie ujęła polska reportażystka.

Prowadzi z mężem swój biznes; fantastyczną restaurację w południowym Londynie, w której świetnie godzą polskie smaki z kuchniami świata. Wokół tego miejsca stworzyło się ważne lokalne centrum kultury. Kiedy byłam tam ostatnio ktoś chciał zakupić obrazy wiszące na ścianach. Wielu czytało przewodniki po miastach Polski. I - policzyłam! (sic!), siedmiu kolejnych gentlemanów podchodziło do baru z okrzykiem; "Tyskie please"! Zamawiano genialne, domowe pierogi.

Można? Można!!

W północnym Londynie działa prężnie pracownia znakomitej polskiej modystki. Przyjechała tu z małego miasteczka w Polsce, po drodze były Włochy, już w czasach Unii. Ślub w Anglii, wyścigi, piknik, wiele okazji towarzyskich ozdabiają obowiązkowe kapelusze. Koleżanka musi zamawiać dodatkową pomoc przed wyścigami w Ascot, dorocznym festiwalu What's Hat's On.

W zachodnim Londynie - wokół słynnego POSK-u, mieszkają głównie Polacy; ci z wielkiej, pięknej i najtragiczniejszej karty historii emigracji wojennej, którzy przybyli z Armią Andersa i z Generałem Maczkiem, fala wyrzuconych haniebnie Żydów w 1968, ofiary stanu wojennego, i wreszcie "megafala" z czasów Unii Europejskiej.

W Londynie mieszka od lat jedna z najsłynniejszych polskich wokalistek "ever".

Nikt w dziedzinie muzyki - od lat 80. XX - wieku nie odniósł tutaj i na świecie tak spektakularnego sukcesu, jak ona. Jej płyta LONDON WARSAW NEW YORK pokryła się platyną w wielu miejscach na świecie.

Ja usłyszałam o niej dzięki kultowej 3- kowej Liście Przebojów.

logo
Okładka płyty WARSAW LONDON NEW YORK. Intenet, domena publiczna.

Jest ona wielką ambasadorką Polski, w jej piosenkach, obok znakomitego angielskiego, słyszymy polskie słowa, jak na you tube, w wielomilionowej odsłonie "Half a Minute".

A to moja ulubiona, jakże dzisiaj aktualna?

SHOULD WE STAY OR SHOULD WE GO?

Jak śpiewał znany zespół brytyjski.

Wielu z nas czuje się teraz zmuszonych do podejmowania tej kwestii.

Referendum i czas po, kiedy szalały erynie wypuszczone z Puszki Pandory, o czym pisałam tu; http://nikefarida.natemat.pl/142183,kierunek-londyn-17-województwo zmieniło status Londynu, który kiedyś nazwałam "17 województwem".

Nasiliły się antagonizmy, zresztą wszelkie "izmy". Ze statusu pełnoprawnych obywateli, umocnionych bardzo tu popularną historią Solidarności i postacią Lecha Wałęsy, weszliśmy do szufladki obywateli drugiej kategorii.

Jak to odczuwamy?

Oto kilka przykładów.

W banku (nowa manager oddziału w jednym z miast na północy) doprowadziła do rezygnacji 60% klientów, Polaków.

Nad morzem, na molo w znanym kurorcie, urocze dwie staruszki na typowe pytanie "Where are you from?", kiedy odpowiedziałam, że z Polski, uciekły wymachując przeciwsłonecznymi parasolkami.

U lekarza. Dłużej czekamy na wizyty u specjalistów.

Na lotniskach. Nasiliły się akty objawiania braku sympatii wobec rodaków; najbardziej zabolała mnie historia, kiedy Polka została nazwana przez obsługę "you fuc...ing Polish"!!!!

W Councilach. Councile to coś więcej, niż Gminy. Znaczeniem, organizacją, wpływem na nasze życie przypominają raczej ośrodki władzy w renesansowych Włoszech.

Najbogatszy council w Anglii zarządza i LondonEye, i dwrocem/Mostem Waterloo, siecią najlepszych bibliotek miejskich, kilku najsłynniejszych muzeów na świecie. Działa wzorcowo i skutecznie.

Bardzo efektywnie i efektownie współdziała ze społecznościami całego świata, w tym z polską. Tam utworzono polski dział z książką, kiedy przeprowadziłam akcję "100 książek dla polskiej biblioteki w Londynie".

logo
LondonEye z widokiem na Londyn. Internet

CZY MOŻEMY ODWRÓCIĆ BIEG HISTORII?

Tak.

Przespaliśmy Brexit.

Zresztą, co haniebne, wielu z nas nie dopuszczono do głosowania.

Chodźmy dziś, 3 maja 2018 na wybory do Councilów, mamy czas do 22.00!

Nasze wybory mogą wpłynąć na nasze życie, na życie mieszkających tu naszych rodzin, naszych sąsiadów z całego świata. Naszych rodaków w kraju, pokażcie mi rodzinę, która nie ma tu "kogoś w Anglii"?

Dzisiejsza poczta przyniosła mi stos ulotek wyborczych wszystkich partii. W Anglii, inaczej niż w Polsce, nie ma ciszy wyborczej.

Co ciekawe, na wybory nie musimy zabierać paszportu. Większość z nas otrzymała pocztą karty wyborcze kilka tygodni temu. Idziemy do punktu wyborczego, podajemy imię, nazwisko i swój adres, bierzemy płachtę wyborczą. Skreślamy nasz wybór. Wrzucamy do urny.

To takie proste! Polskie "niechodzenie na wybory" przynosi nam potem wszystkim wiele problemów.

Pokażmy, w kraju, gdzie nie ma konstytucji, właśnie 3 maja, że nie tylko potrafimy stworzyć jedną z najnowocześniejszych konstytucji na świecie, ale implementować jej osiągnięcia w drodze do nowoczesnej Europy.

logo
Strona tytułowa Konstytucji 3 maja. fb

Londyn 3 maja 2018

=================

UPDATE 4 MAJA.

Wybory były bardzo miłym doświadczeniem. Budującym.

Przez kilka minut byłam sama. Padło sakramentalne pytanie;

WHERE ARE YOU FROM? Odpowiedziałam, jak zawsze, że z POLSKI.

Przewodnicząca Komisji wyznała, że jej mama urodziła się w Szczecinie. Drugi pan (Partia Zielonych) był w Polsce, nigdy nie widział tak pięknych lasów. A przystojny Labourzysta powiedział kilka miłych słów po polsku. Zdziwiona zapytałam, skąd zna mój język? Westchnął, że najpiękniejsze są Polki, w tym jego była dziewczyna. Panowie z UKIP-u i tej drugiej partii anty imigranckiej wzdychali, kiwając głowami.

Było mało ludzi, ale pocieszyłam ich, że zaraz, jak to zwykle za mną:), przyjdzie tłum. Tak się stało.

Wyszłam żegnana przez całą komisję miłymi słowami. "Do widzenia, do jutra", rzucił Labourzysta.

Jest światełko w tunelu.