
Dziś obchodzimy Światowy Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych. W kontekście trwającego od 18 kwietnia w Sejmie protestu osób niepełnosprawnych i ich opiekunów, dzień ten ma dla nas szczególny i symboliczny wymiar. Osoby te walczą. Walczą o tak niewiele, a jednocześnie o bardzo wiele. Walczą o swoją godność, o swoje człowieczeństwo, o bycie podmiotom. Walczą o pieniądze. O dodatek rehabilitacyjny w wysokości 500 złotych miesięcznie i o zrównanie renty socjalnej z najniższą rentą ZUS. Żadne ekstrasy i przywileje, to nie fajerwerki, to nie miliony. Po prostu walczą o to, co im się należy. O co nie powinno się prosić. Walczą o sprawę fundamentalną dla nas wszystkich, bo przecież prawo do godności mamy prawnie zagwarantowane.
Wiem, że bycie rodzicem w tym kraju bywa trudne. Dopóki nie poznałam tych niesamowitych ludzi, Iwony, Kuby, Marzeny, Anety, Ani, Adriana, Alicji, Kingi, Karola, Kasi, Magdy i Wiktorii, którzy 18 dzień śpią na twardej podłodze Sejmu RP nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak trudne jest życie osób niepełnosprawnych w Polsce i ich opiekunów. Trzeba mieć niesamowitą siłę, hart ducha i upór, aby zmagać się nie tylko z problemami natury zdrowotnej, z opieką i logistyką codziennego życia, ale i z niewydolną służbą zdrowia, z prawnymi absurdami, których ofiarami są niepełnosprawni, z upiorną obojętnością, a nawet wrogością państwa wobec tych osób. Dziesiątki godzin naszych rozmów o różnej porze dnia i nocy otworzyły mi oczy na ich codzienności. Smutną codzienność.
Takie zachowanie rządzących jest ohydne, amoralne, anty obywatelskie. Podobnie jak ich wszystkie krzywe sztuczki z pomijaniem protestujących w konsultacjach na temat planowanej ustawy wspierającej osoby niepełnosprawne czy próba przepchnięcia ustawy, która nic nie załatwia, nie spełnia żadnych postulatów, a jest jedynie kolejną nieudolną próbą medialnego przykrycia problemu trudnej sytuacji życiowej niepełnosprawnych w Polsce. A przecież najprościej by było zachować się przyzwoicie, spełnić swoje obietnice sprzed 4 lat i po prostu rozwiązać ten problem. Zwłaszcza że obecny rząd uruchomił dotychczas kilka wielkich programów socjalnych i udowodnił, że jak się chce, to można.
Próbie przyzwoitości nie sprostali też hierarchowie Kościoła Katolickiego, którzy ostentacyjnie milczą i odcinają się od protestujących, a nawet sugerują, że jest to spór polityczny, w którym Kościół Katolicki nie powinien być stroną. A co z nauką i świadectwem Jana Pawła II o cierpieniu i o misji Kościoła wobec cierpiących? To też jest sprawa polityczna i lepiej jej nie tykać? Tysiące ludzi związanych z Kościołem Katolickim daje codziennie piękne świadectwo miłosierdzia i miłości w niesieniu pomocy niepełnosprawnym. Szkoda, że mają tak kiepskich reprezentantów wśród hierarchów.
Silne państwo i silne społeczeństwo poznać można po tym, jak traktuje tych słabszych w swoim gronie. Jeżeli jest z nimi solidarne, jeżeli ich wspiera i zapewnia godne warunki życia to można mówić o tym, że zdaje egzamin. Ale jeżeli jest inaczej to znaczy, że państwo mamy fasadowe, z dykty i papieru, a społeczeństwo żadne. Dlatego w dniu walki z dyskryminacją osób niepełnosprawnych pokażmy my wszyscy, ludzie przyzwoici, że ich los nie jest nam obojętny i że jesteśmy silnymi ludźmi, czyli takimi, którzy widzą też słabszych, a nie tylko czubek własnego nosa i własny interes. Rozejrzyjcie się wokół siebie, bo niepełnosprawni są wokół nas. Najtrudniej jest zacząć pomagać. Ale jak już się zacznie, to może to być początek pięknej przygody.
Minister Rafalska mówi dziś o kompromisie. Pani minister, Pani się pomyliły dwa słowa. Kompromis i kompromitacja... Niech Pani da tym ludziom żyć. Iść do kina, na basen czy na lody. Niech Pani uwierzy w ich mądrość i inteligencję. Oni naprawdę sami wiedzą czego potrzeba im do szczęścia, a Pani i Rząd, w którym Pani zasiada po prostu się kompromituje.
