
W ostatnich dniach wędrowałem trochę po Toskanii. To piękny region Włoch, z takimi sławnymi miastami jak Florencja, Siena, Piza, Lukka - i mniej znanymi, ale także fascynującymi, jak San Gimignano, z kilkunastoma niebotycznymi (50 m, prawie 20 pięter wysokości!) kamiennymi wieżami z XIII wieku, zgromadzonymi na bardzo małej przestrzeni, przez co jest ono nazywane "Średniowiecznym Manhattanem".
REKLAMA
Toskania to także niezrównane krajobrazy, z rzędami wysokich cyprysów i z pięknymi winnicami, szczególnie w okręgu Chianti
Oczywiście odwiedziłem te wszystkie sławne i piękne miejsca, więc pewnie kiedyś o tym opowiem, ale dziś chcę opisać niezwykłe "spotkanie" po latach, jakie przeżyłem w trakcie tych wędrówek . Otóż jadąc nad Morze Tyrreńskie wstąpiłem do miejscowości Pietrasanta - maleńkiego miasteczka znanego głównie z tego, że to tu od stuleci sprzedawano bloki najpiękniejszego marmuru z pobliskiej Carrary. Właśnie tu kupował materiał do swoich sławnych rzeźb Michał Anioł! Minęły wieki, a marmur nadal sprzedaje się w Pietrasanta.
Są tu też rzeźbiarze, którzy w tym pięknym kamieniu rzeźbią dzieła nawiązujące do rzeźb klasycznych (greckich, rzymskich, renesansowych)
albo bardzo nowoczesne.
Ale prawdziwe wzruszenie ogarnęło mnie, gdy dowiedziałem się , że tu właśnie żył i tworzył Igor Mitoraj.
Mam do tego artysty bardzo osobisty stosunek, ponieważ kiedyś zostaliśmy obaj wyróżnieni tytułem "Małopolanina Roku".
Niestety, Mitoraj nie przyjechał na wręczenie tego wyróżnienia, w związku z czym odbierałem je (w Auli Collegium Maius UJ) tylko w towarzystwie innych wyróżnionych: byłego prymasa Glempa i byłej premier Suchockiej
Samego Mitoraja wtedy nie poznałem, za to stykałem się w różnych miejscach z jego rzeźbami. Na krakowskim Rynku
w sycylijskim Agrigento
w Paryżu
I oto teraz, w małym toskańskim miasteczku, nareszcie udało mi się "spotkać" Mitoraja. Niestety, mogłem go tylko odwiedzić na leżącym poza miastem (długa wędrówka pod upalnym słońcem!) maleńkim miejscowym cmentarzu - i stojąc przy jego grobie zadumać się nad tym, jak niewiele pozostało nawet po tak wielkim człowieku...
