Wakacje to czas, kiedy możemy robić to, co chcemy. W szczególności możemy przeczytać książki, do których w czasie codziennej pracy i związanej z tym ustawicznej gonitwy - nie mielibyśmy czasu nawet zajrzeć, a które przeczytane właśnie teraz mogą nas zaciekawić, rozbawić, a także czegoś nauczyć. Jedną taką książkę udostępniłem właśnie w Internecie i - jak napisałem w tytule - zapraszam Państwa do niej, jako do ciekawej i pożytecznej lektury.

REKLAMA
Książka, do przeczytania której zapraszam, dotyczy ważnej, ciekawej i bardzo nowoczesnej dziedziny wiedzy: Inżynierii Biomedycznej.
Dziedzina ta jest ważna, ponieważ w walce, jaką od wieków toczą lekarze o zdrowie i życie swoich pacjentów - konieczne jest nowe "uzbrojenie". Potrzeb jest coraz więcej (społeczeństwa wszystkich zaawansowanych cywilizacyjnie krajów świata starzeją się, a to powoduje wzrost zapotrzebowania na usługi medyczne) a personelu medycznego nie przybywa. Jedyna rada jest w tym, żeby technika pomogła lekarzom w realizacji ich trudnych i coraz liczniejszych obowiązków.
Dziedzina Inżynierii Biomedycznej jest też ciekawa, bo łączy dwa fascynujące obszary: wiedzę o człowieku, budowie jego ciała i funkcjonowaniu narządów, z wiedzą techniczną na temat nowoczesnej elektroniki, mechaniki, automatyki, informatyki i wielu innych dyscyplin, których produkty mogą wspomagać pracę lekarzy.
Będąc dziedziną nową, ważną i ciekawą - inżynieria biomedyczna w roku pisania prezentowanej książki (1998) była stosunkowo mało znana. Sytuację tę dobrze charakteryzuje opis genezy powstania tej książki, przytoczony na jej okładce. Opis ten jest widoczny na obrazku rozpoczynającym ten wpis, ale żeby był łatwiej czytelny przytaczam go niżej:
logo
logo
logo
Książka prezentuje dziedzinę Inżynierii Biomedycznej rzetelnie (zawiera ponad sto rozdziałów!), i warto podkreślić, że jest to prezentacja popularnonaukowa, miejscami wręcz żartobliwa, co sygnalizuje także żartobliwy podtytuł całego tomu:
logo
Treść książki podzielono na siedem części, zatytułowanych odpowiednio:

- Diagnostyka obrazowa: Jak maszyny widzą ludzi
- Diagnostyka elektroniczna: Jak z pomocą maszyn śledzić procesy życiowe
- Technika w służbie terapii oraz sztuczne narządy: Maszyna w ciele człowieka
- Biomateriały: To co podpowiada Natura...
- Bioinformatyka: Zrozumieć i odtworzyć w komputerze świat ożywiony
- Informatyka medyczna: Ludzkie dane w czeluściach maszyn
- Biocybernetyka: Imitacja życia w maszynie.

Każda części zawiera od kilku do kilkunastu rozdziałów, przy czym na prawie każdy temat zaprezentowane są dwa rozdziały: pierwszy, popularnonaukowy, napisany przez naukowca, oraz drugi, ciekawostkowy, napisany przez zafascynowanego tematyką studenta.
Ze względu na taką budowę książki nazwałem ją (jako inicjator jej powstania i redaktor, starannie "docierający" wszystkie teksty) naukowym piszingerem. Jak wiadomo (w Krakowie) piszinger to ciastko złożone z na przemian ułożonych suchych wafli (to te teksty napisane przez naukowców) oraz warstw czekolady (to te ciekawostki zebrane i opisane przez studentów). Razem smakuje to lepiej, niż każda z wymienionych części brana z osobna.
Mam nadzieję, że zajrzycie Państwo do książki i przekonacie się, że to naprawdę dobrze smakuje.
Pierwszy rozdział w książce został napisany przeze mnie i ma tytuł:
"Zgadnij kotku, co mam w środku..."
Całkiem niepoważne, prawda?
A tymczasem rozdział ten dotyczył problematyki bardzo poważnej, którą zajmuję się naukowo od przynajmniej 20 lat: metod obrazowania wnętrza ciała człowieka za pomocą odpowiedniej aparatury (RTG, USG, PET, tomograf, rezonans itp.) oraz komputerowego wspomagania interpretacji tych obrazów. Napisałem na ten temat ponad sto artykułów naukowych, publikowanych w dobrych czasopismach technicznych i medycznych, wygłosiłem drugie tyle referatów na poważnych konferencjach naukowych. Mógłbym wymyślić dla tego omówienia technik obrazowania medycznego przynajmniej sto bardzo mądrze i dostojnie brzmiących tytułów. A jednak w prezentowanej książce to dzieło mojego życia zatytułowałem w sposób, który ma czytelnika zaskoczyć, zadziwić i zaciekawić.
Tytuł ten sygnalizuje, jak w całej książce prezentowane są poszczególne zagadnienia. Toczyłem homeryckie boje z autorami poszczególnych rozdziałów, zmuszając ich, żeby zamiast budzących szacunek tytułów naukowych - umieszczać w nagłówkach ciekawostki, paradoksy, żarty i inne "sztuczki" przyciągające uwagę czytelnika.
Moim uczonym Kolegom to się nie podobało. Usłyszałem sporo uszczypliwych uwag. Ale młodzież szkół średnich, do której w naszych intencjach adresowaliśmy tę książkę, odebrała nasze żarty pozytywnie. Mam nadzieję, że Państwo też odbierzecie je pozytywnie.
Żeby się przekonać, czy to się Wam spodoba, czy nie - wystarczy wejść na stronę, gdzie udostępniam pełny tekst książki.
Życzę miłej lektury!