Niedługo będą dwa lata, jak w serii Polski Teatr Internetowy opublikowaliśmy tekst, który nic a nic nie stracił na aktualności, choć wymagał drobnych uzupełnień.

REKLAMA
Rozmowa o rzeczach ważnych. Kontynuacja.
Zmęczony mężczyzna zaparkował skuter wodny przy molo rzucając niedbale cumę oficerowi ochrony i rozpinając po woli piankę ruszył ku okazałej willi. Po chwili wątpliwości cisnął mokrą piankę w róg salonu wiedząc, że usłużny sopik zajmie się w tri miga bajzlem, który zrobił. Dopadł do smartfonu i zaczął sprawdzać co słychać w sieci. Fotel po Żurku wrócił z czyszczenia, a temat referendum zdezaktualizował się. Potem upewnił się, że niewidzialne helikoptery są gotowe do parady, a woje Mieszka I naostrzyli włócznie i miecze, więc Ojczyzna jest bezpieczna. To dobrze, że nie mam pomnika pomyślał, bo mogli by go ubrać w strój narciarski i jeszcze coś nabazgrolić.
Leżąc na kanapie rozmasowywał zmęczoną od potakiwania szyję. Palce lewej ręki dokuczały mu od uporczywego ściskania pióra.
- Kochanie, co dzisiaj podpisałeś? – zagadnęła zalotnie żona, cmokając go w policzek.
Nim zdążył odpowiedzieć, usłyszał dzwonek telefonu. To mógł dzwonić ON. Zerwał się z kanapy i pobiegł do aparatu. Jak zawsze zdążył. Niestety nie dzwonił ON, tylko ona.
- Nie szanujesz mnie – rzuciła oskarżycielsko dziewczyna.
Mężczyzna westchnął ciężko. Nienawidził tych bezsensownych rozmów, ale nie mógł odłożyć słuchawki. Wszak słuchanie niezadowolonych obywateli należy do jego obowiązków. Chciał, nie chciał musiał podjąć rozmowę, choć tej dziewczyny nie lubił szczególnie, jak każdego ważnego z gorszego sortu.
- Jesteś niezmiennie dla mnie najważniejsza - powiedział pojednawczo.
- Nie wierzę ci. Masz mnie za nic.
- Ja mam cię za nic? Nieprawda, uwielbiam cię, - przekonywał znużony. Jeśli między nami nie układa się, to tylko twoja wina. Prosiłem cię, żebyś się zmieniła, a ty ciągle swoje, że wymagasz szacunku. A ja ułożyłem tyle fikuśnych pytań, żeby cię dopieścić!
- Nawet mi o tym nie mów. Przecież obiecywałeś, że będziesz mi wierny.
- Obiecanki cacanki a głupiemu radość - dla rozluźnienia atmosfery przytoczył przysłowie.
- Przyrzekałeś, a to sprawa honoru, a nie temat żartów, zwłaszcza na takim poziomie.
- Ty wszystko traktujesz tak poważnie, a ja cię właściwie nie znam.
- Jeszcze tego pożałujesz. Inni staną w mojej obronie. A tak na marginesie wiesz, że jak się skróciło jedną kadencję to można i drugą.
- Nie strasz mnie. Jestem niezłomny i mam zasady. Zresztą widzę, że nasze drogi rozchodzą się. Dlatego proszę, nie dzwoń do mnie więcej.
Mężczyzna odłożył słuchawkę. Nie spodziewał się, że tak łatwo mu pójdzie. Spojrzał na zegarek. Ta zbędna i denerwująca go rozmowa zabrała mu jednak ponad dwie minuty życia, które mógł spędzić na kanapie. Z drugiej strony, nikt nie będzie mógł mu zarzucić, że nie próbował rozwiązać problemu. W poczuciu dobrze spełnionego obowiązku wrócił na kanapę, by czekać na ten naprawdę ważny telefon.
- Andrzej, kto dzwonił? - spytała żona.
- Nikt ważny. To tylko ta wariatka Konstytucja.