REKLAMA
W „Mądrościach żydowskich” (Aleksander Drożdżyński, Wiedza Powszechna 1960) można znaleźć takie oto przysłowie: jeśli trzy osoby mówią ci, że jesteś pijany, idź spać. Nic dodać, nic ująć.
Najpierw przerwano kadencję ostatniego składu Krajowej Rady Sądownictwa (KRS). Chwilę później Sejm powołał nowych piętnastu członków będących sędziami. Nie ma wśród nich żadnego sędziego Sądu Najwyższego. Są za to sędziowie delegowani do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości, wśród nich kilka osób będących w bliskich relacjach z Prokuratorem Generalnym. W procedurze zgłaszania kandydatów wzięło udział niespełna pięćset osób, choć prawo głosu mają wszyscy sędziowie, a jest ich ponad 10.000. Zatem nie dziwi, że Europejska Sieć Rad Sądownictwa (ENCJ) wydała oświadczenie, z którego wynika, że KRS nie spełnia standardów ENCJ dotyczących niezależności od władzy wykonawczej i ustawodawczej, a następnie wszczęła procedurę, która może skutkować zawieszeniem członkostwa KRS w organizacji, którą Polska kilkanaście lat temu współtworzyła.
ENCJ jest dobrowolnym stowarzyszeniem. Nie ma armii i nie dzieli unijnych pieniędzy. Ale decyzja władz ENCJ, o ile zapadnie, będzie miała znaczenie nie tylko symboliczne. To będzie kolejny sygnał dla rządów krajów wyznających europejskie wartości, którymi kierowali się założyciele Unii Europejskiej, że z polskim wymiarem sprawiedliwości dzieje się coś złego. Nadto argumenty o zawieszeniu członkostwa KRS w ważnej organizacji sądowniczej mogą zostać podzielone przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej kiedy będzie odpowiadać na pytania prejudycjalne Sądu Najwyższego.
Kiedy cywilizowany świat stawia nas do kąta znany z roztropności poseł Tadeusz Cymański oświadczył, że Europa bawi się zapałkami i ingeruje w demokratyczne decyzje czym przebił obecnego rzecznika prasowego KRS, który niedawno radził ENCJ, by zajęła się sądami na antypodach.
Nie znamy spisu lektur prezesa i jego podkomendnych. Ale to, co wyczyniają z sądownictwem uprawnia twierdzenie, że pełnej humoru i mądrych rad życiowych małej książeczki nie przeczytali, albo – co gorsza – przeczytali i nie zrozumieli.
Dubois & Stępiński