Peugeot 308 GTi
Peugeot 308 GTi fot. Michał Adamiuk

To hot hatch dla pokolenia PlayStation. Za jego malutką kierownicą czujesz się jak przed konsolą, a możliwości zdumiewają, jakby były z wirtualnego świata. Bogom dziękować, że ludzie z Peugeot Sport stworzyli go naprawdę.

REKLAMA
Znasz to uczucie. Czekasz na spotkanie z dawno nie widzianym kumplem. Zastanawiasz się jak wygląda i czy jeszcze masz z nim o czym gadać? Właśnie tak czuję się przed ponownym spotkaniem z tym Peugeotem. 308 GTi jeździłem półtora roku temu. Wtedy napisałem o nim, że to prawdopodobnie najlepiej prowadzący się Peugeot w historii. W międzyczasie 308-ka przeszła facelifting, więc umierałem z ciekawości, co się w niej zmieniło. Otóż... ma nowy zderzak i uaktualniony infotainment. Tyle.
logo

Nadal ma 272 konie i robi setkę w 6 sekund. Nadal ma malutką kierownicę, którą trzeba opuścić nienaturalnie nisko (inaczej zasłania zegary). Masz ją niemal między nogami i czujesz jak przed konsolą do gier. Żeby cokolwiek ustawić, musisz się naklikać. Centrum sterowania to wciąż dotykowy ekran. Fakt, ma poprawiony interfejs, można się przyzwyczaić, ale nadal odwraca uwagę od drogi bardziej niż pokrętła i guziki. Wciskasz START i zastanawiasz się gdzie w tej grze włącza się dźwięk. Silnik brzmi jak zwykłe 1.6, a podwójnego wydechu nie słychać wcale. O, jest. Przycisk SPORT aktywuje dźwięk silnika... z głośników (całkiem niezłego audio Denona). Programiści chyba nie mogli się zdecydować, bo rzędowa czwórka brzmi jak coś między bokserem, a V-ką. W dodatku niezbyt naturalnie, zupełnie jak... z gry komputerowej?
logo

Zapomnisz o tym na pierwszym zakręcie, na którym okaże się, że kierownica – choć dziwaczna – przekazuje Twoje decyzje na koła tak, jak należy. Albo i lepiej. Reakcje są błyskawiczne, choć przy tzw. codziennej jeździe po mieście, mogą się wydawać nieprecyzyjne. Zupełnie jak... tak, tak... w konsolowej kierownicy z force feedbackiem. W ogóle, przy leniwej jeździe ten lew sprawia wrażanie kota z przytępionymi pazurami. Nie ryczy, nie drapie, nie wytrząsa na dziurach w drodze.
logo

logo

Dopiero gdy go „odkręcisz”, otwierasz oczy ze zdumienia. Z początku spokojny, ale od mniej więcej 3 tysięcy obrotów budzi się bestia. Na suchym asfalcie lampka kontroli trakcji błyska jak opętana jeszcze na trzecim biegu. Niedużemu motorowi, wiatru w żagle dodaje turbina, dmuchająca maksymalnie 2,5 bara. Silnik jest elastyczny jakby był zrobiony z gumy do żucia. Nie ma sytuacji, nawet na „szóstce”, kiedy po dociśnięciu gazu, 308 GTi odmówiłby przyspieszania. Można by nim przejechać całą autostradę bez redukowania biegu. Zwłaszcza, że układ ich przełączania jest fatalny. Typowo francuski – długie skoki, mało precyzji. Jak mieszanie łyżką w kisielu. Z czasem można się przyzwyczaić, ale w żadnym razie zmiana biegów w tym aucie nie jest źródłem przyjemności.
logo

logo

Za to zakręty, owszem. Trudno zmusić go do podsterowności, szpera typu Torsen jeszcze „dokręca” go do wewnętrznej. Im szybciej jedziesz, tym bardziej rośnie opór, więc i precyzja kierownicy. Przy prędkościach do jakich został stworzony, GTi daje fenomenalną pewność siebie. Może i wygląda z grubsza jak pierwsza, lepsza 308-ka, ale z zewnątrz nie widać o 11 mm niższego prześwitu, szerzej rozstawionych kół i sztywniejszego zawieszenia. Jest wystarczająco twarde do szybkiej jazdy po zakrętach i na tyle podatne, by bez protestu przyjmować razy od zapadniętych studzienek czy torów tramwajowych. Zza kierownicy czuć niezwykłą lekkość bytu 308 GTi, które waży niewiele ponad 1200 kg. Strach przed nadwagą widać tu wszędzie. Peugeot twierdzi, że każda z 19-calowych felg jest o 2 kg lżejsza od standardowych 18-tek. Na nich – prawdziwe walce – opony szerokie na 235 mm. Osobny rozdział można napisać o hamulcach, wsadzonych tu prosto z RCZ R. Przednie tarcze mają 380 mm, a bardziej obrazowo – 14 cali. Tyle miały koła w kompaktach sprzed dziesięciu lat! Są piekielnie skuteczne, GTi wczepia się w asfalt jak kocie pazury w firankę. Równie mocno trzymają rozbudowane kubełkowe fotele. Odrobinę zbyt miękkie, ale za to z masażem!
logo

logo

Czy jest najszybszym kompaktowym hot hatchem? Nie. Czy jest najostrzejszym z nich? Nie. A mimo tego, z każdym dniem lubię go coraz bardziej. Lubię to, że obce mu przechwałki, nie obnosi się z mocą, nie pyszni tym, co potrafi. Z zewnątrz łagodny jak Hello Kitty. W środku bardziej Hell.
logo

logo

logo

logo

logo

logo

logo

logo

logo