W tym tygodniu zobaczyłam „Klątwę” Frljića w Teatrze Powszechnym i „Kler” Smarzowskiego. Zobaczenie tych dwóch niezwykle poruszających dzieł przypomina efekt fali uderzeniowej. Pierwsza narzucająca się refleksja była, jak to możliwe, by w Polsce powstały tak antyklerykalne utwory, wywołujące ogromne kontrowersje i protesty. A jednak im większe zapędy cenzorskie są wobec nich podejmowane, tym większe tłumy „walą” do teatru i kin. Drugą refleksją było, przecież jak nie w Polsce, to gdzie jest najlepszy klimat na antyklerykalizm? W jakim kraju Kościół pozostaje wciąż całkowicie bezkarny, mimo ogromnej skali przestępstw seksualnych, których dopuściło się wielu księży.

REKLAMA
I sztuka teatralna i film obnażają patologiczne funkcjonowanie Kościoła w Polsce – nadużywanie władzy wobec wiernych, przestępstwa seksualne i finansowe, podporządkowanie sobie koniunkturalnej władzy publicznej, całkowita bezkarność Kościoła, bo społeczeństwo przymyka oczy na przestępstwa Kościoła wobec ludzi kościoła, w tym dzieci. A także coraz bardziej kłująca w oczy nieograniczona pazerność kościoła na dobra doczesne, umiejętność wysysania coraz więcej pieniędzy ze środków publicznych i naszych podatków.
Przedstawieniom Klątwy towarzyszyły gwałtowne protesty przed teatrem, kilka osób trafiło nawet do szpitala w wyniku rozpylenia szkodliwych substancji.
Z kolei przed filmem Kler zamykają się kolejne miasta, w których nie będzie go można pokazywać. Cenzorskie zapędy rozkwitają. Podobno minister Jaki chciałby nawet zakazać pokazu filmu w Warszawie.
Co ciekawe, im bardziej ktoś jest zbulwersowany filmem Kler czy Klątwą, tym bardziej tolerancyjny i wyrozumiały jest wobec nadużyć i niecnych zachowań ludzi Kościoła.
Ja wierzę, że przed nami przełom. Wyczuwa się w powietrzu, że dość, że nastąpiło przesilenie. Wreszcie słychać głosy zdecydowanego sprzeciwu, które mogą zmienić pozycję Kościoła w Polsce. Teraz wreszcie musi ruszyć się dyskusja, której nie wywołała ani Tylawa, ani skandal z arcybiskupem Petzem, ani kampanie „Nie lękajcie się”.
Kościól zacznie płacić za swoje przewiny. Jak w Irlandii, jak w USA, jak wszędzie.
Koniec nietykalności i bezkarności polskiego Kościoła.
Chwała artystom! Warto zauważyć, że to artyści są w tej chwili w awangardzie zmiany społecznej. Ujawnienie i zdjęcie tabu z przestępstw Kościoła, które nie udało się politykom i społecznikom, udało się artystom.