
Wszyscy stale korzystamy z samochodów. Nawet jeśli sami nie siadamy "za kółkiem" - to korzystamy z autobusów i taksówek, a także kupujemy towary, które do sklepów zostały przywiezione samochodami. Nawet jeśli wyobrazimy sobie (abstrakcyjnie) kogoś, kto ktoś jeździ wyłącznie rowerem oraz nic nie kupuje, bo żywi się tym, co wyhoduje w swoim ogródku - to i tak będzie on miał styczność z samochodem - mianowicie tym, który wywiezie jego śmieci.
REKLAMA
Tak więc z samochodami mamy styczność ustawicznie - i jest to dla nas ważne. Natomiast zwykle niewiele wiemy o tym, jak doszło do ich stworzenia. Kiedyś ich nie było, a obecnie są. Skąd się wzięły? Czyja myśl, praca i … odwaga (!), doprowadziła do tego, że dzisiaj jest ich tak wiele, że świat bez samochodów jest już wręcz niewyobrażalny?
W 1994 roku napisałem cykl pięciu felietonów pod wspólnym tytułem "Rodowód samochodu". Felietony te drukowane były w Dzienniku Polskim co tydzień poczynając od numeru 96(15161), wydanego w dniu 26.04.1994, aż do numeru 118 (15183) z dnia 24.05.1994.
Udostępniam teraz różne moje teksty w serwisie Academia.edu, prowadzonym w San Francisco, ale prezentującym teksty naukowe oraz popularnonaukowe w różnych językach, w tym także po polsku. Zgromadziłem tam już dużo moich artykułów i innych materiałów, co można zobaczyć na rysunku poniżej
i wszystkich Państwa zapraszam do korzystania z tych zasobów. Wystarczy użyć tego łącznika, stworzyć swoje konto uzytkownika - i już można korzystać.
Wśród ponad tysiąca tekstów udostępnionych we wskazanym serwisie chcę dziś zwrócić Państwa uwagę właśnie na felietony o rodowodzie samochodu. Wygląd pierwszego z nich pokazałem w części tytułowej tego wpisu, a poniżej przedstawiam wstęp do tego tekstu:
Od napisania tego felietonu minęło prawie ćwierć wieku, a jednak opisana w nim historia powstania samochodu jest nadal prawdziwa, bo przy niej przynajmniej nikt nie manipuluje.
Z innymi fragmentami historii różnie bywa...
Z innymi fragmentami historii różnie bywa...
Nieoczekiwanie dla mnie samego zakończenie tego felietonu, skanowanego z pożółkłego ze starości papieru, także jest dziś aktualne. W zakończeniu tym nawiązałem do opisanej w felietonie historii życia A. L. Lavoisiera, którego odkrycia dotyczące natury ognia miały kluczowe znaczenie dla powstania silników spalinowych. Ale w czasie Rewolucji Francuskiej Lavoisiera ścięto na gilotynie. Napisałem w związku z tym w zakończeniu felietonu:
Odnosiło się to do sytuacji nauki polskiej w 1994 roku - ale czyż nie jest to aktualne także dziś?
Pełne teksty omawianych tu felietonów są dostępne pod następującymi łącznikami:
Odcinek pierwszy o naturze ognia i dorobku Lavoisiera jest dostępny tutaj.
Odcinek drugi opowiadający o tym, jak został odkryty (przez Benjamina Rumforda) związek między energią cieplną i pracą mechaniczną można przeczytać tutaj.
Odcinek trzeci opisuje jedno z ważniejszych wydarzeń w historii nauki i techniki: wynalezienie i wdrożenie maszyny parowej. Wprawdzie samochody napędzane maszyną parową nie zyskały popularności, ale sama maszyna parowa, jako pierwsze urządzenie zamieniające energię cieplna na pracę mechaniczną - jest godna poznania. Warto też przeczytać o nieporozumieniach, jakie dotyczą autorstwa tego wynalazku. Link do odpowiedniego felietonu znajduje się tutaj.
Przedostatni odcinek cyklu opisuje coś dokładnie przeciwnego, niż odcinek poprzedni. W felietonie cytowanym wyżej była mowa o wynalazku działającym praktycznie (maszyna parowa był stosowana wszędzie - w lokomotywach, na statkach, w fabrykach itd.), podczas gdy nikt się nie zastanawiał nad jej działaniem od strony teoretycznej. Była, działała, nie wymagała teorii. Natomiast czwarty odcinek cyklu opowiada historię tworu czysto teoretycznego, maszyny, którą można opisać matematycznie, ale której nikt nigdy nie zbudował ani nie zbuduje. Mowa o maszynie Sadi Carnota. Bez niej nie byłoby jednak dzisiejszych samochodów, więc warto o niej przeczytać wykorzystując ten łącznik.
Ostatni odcinek publikowanego w 1994 roku cyklu felietonów przywoływał szerzej już znane sylwetki inżynierów, którzy teoretyczny twór Sadi Carnota zamienili na techniczny konkret, będący prototypem wszystkich dzisiejszych samochodów. Byli to Nikolaus August Otto, Gottlieb Daimler i Carl Benz. O tym, co ci ludzie zrobili i dlaczego to było takie ważne - można przeczytać korzystając z tego łącznika.
Zapraszam i zachęcam do sięgnięcia do tych moich bardzo starych felietonów. Jest coś urzekającego w czytaniu tekstów z takich pożółkłych ze starości kartek...
Jeśli jednak ktoś z Państwa nie lubi czytać, ale jest cierpliwy - to wystarczy poczekać. Jak już kilka razy wzmiankowałem, na antenie radia RMF Classic (obchodzącego właśnie 15 rocznicę "urodzin"!) mam we wszystkie wtorki i czwartki pogadanki na temat historii odkryć i wynalazków.
Można ich słuchać w dowolnej porze sięgając dowolnie daleko w przeszłość przy wykorzystaniu tego linku. Niebawem zacznę właśnie tam opowiadać o historii powstania i rozwoju samochodu. Na razie przygotowałem 12 opowiastek na ten temat (każda trwa tylko 2 minuty!). Ale chyba nagram jeszcze 12 następnych, bo historia samochodu - chociaż krótka - jest jednak wyjątkowo barwna!
