Jak znaleźć pieniądze na podwyżki dla strajkujących policjantów? To banalnie proste - wystarczy zlikwidować wojska obrony terytorialnej. Dziś każdy z ponad 10 tys. ochotników wojsk PiS dostaje od państwa 500 zł miesięcznie za nic, bo za tzw. "gotowość". Czy nie lepiej dołożyć te 500 zł do pensji funkcjonariuszy? Najmniej zarabiających szeregowców jest w Polsce również ok. 10 tysięcy.
REKLAMA
Protest policjantów dosłownie z godziny na godzinę rozszerza się na cały kraj. Media podają, że na L- 4 przeszło w proteście już blisko 40 tys. mundurowych. Domagają się przede wszystkim podwyżek, bo świeżo zatrudniony policjant zarabia znacznie mniej niż płacą kasjerkom w "Biedronce". Rząd PiS oczywiście nie dostrzega problemu, albo udaje że nie dostrzega. Oferuje policjantom podwyżki - jałmużny - całe 253 zł miesięcznie.
Urzędnicy PiS dużo bardziej hojni są dla amatorów - ochotników z WOT. Dziś tzw. żołnierzy WOT jest w Polsce (dane z maja br.) ponad 10 tysięcy. Każdy z nich dostaje co miesiąc z kasy państwa 500 zł za "gotowość", czyli zapewne za głosowanie na swoich dobroczyńców. Co więcej, za dwutygodniowe szkolenie na poligonie zdążył zainkasować 1700 zł. Rocznie daje to 7, 7 tys. zł, czyli niezły zastrzyk do domowej kasy. MON poinformowało, że budżet WOT w 2019 roku będzie wyższy niż w bieżącym i wyniesie blisko 620 mln zł. A może lepiej byłoby przeznaczyć te pieniądze na podwyżki dla policjantów? Wystarczy nie płacić amatorom, by od ręki znaleźć fundusze na 500 zł podwyżki dla 10 tys. najmniej zarabiających policjantów.
Policjanci w przeciwieństwie do żołnierzy WOT są dobrze wyszkoleni i nie dostają pieniędzy za bycie w dyspozycji, ale za codzienną ciężką pracę. Tyle że w przeciwieństwie do amatorów niekoniecznie głosują na PiS. Jednak nawet obecnie rządzący w razie ataku na ich osobę czy domostwo raczej woleliby dzwonić po policję, nie po ochotników z WOT. Najwyższy czas, by zaczęli podejmować racjonalne decyzje.
