„Z największą stałością ducha niniejszą konstytucję uchwalamy i tę całkowicie za świętą, za niewzruszoną deklarujemy, dopóki by naród w czasie, prawem przepisanym, wyraźną wolą swoją nie uznał potrzeby odmienienia w niej jakiego artykułu. Do której to Konstytucji dalsze ustawy sejmu teraźniejszego we wszystkiem stosować się mają”.

REKLAMA
Jakże uniwersalne i ponadczasowe znaczenie mają słowa preambuły Konstytucji uchwalonej przez Sejm Wielki 3-go maja 1791 roku, pierwszej w Europie i drugiej na świecie.
Konstytucji, na spuściznę której tak chętnie powołują się politycy obozu władzy, której przesłania i podstawowych założeń – jak widać – niestety nie realizują.
Już ponad 200 lat temu nasi wielcy poprzednicy przekazali nam przesłanie, które winno być na wieki fundamentem istnienia Rzeczpospolitej, podstawą polskiego parlamentaryzmu, tworzenia prawa, a także jego stosowania.
Te słowa o poszanowaniu Konstytucji znalazły wyraz nie tylko w preambule Konstytucji 3 maja, ale potwierdzone zostały w preambule obecnie obowiązującej ustawie zasadniczej:
„Pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność, ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym.
Wszystkich, którzy dla dobra Trzeciej Rzeczypospolitej tę Konstytucję będą stosowali, wzywamy, aby czynili to, dbając o zachowanie przyrodzonej godności człowieka, jego prawa do wolności i obowiązku solidarności z innymi, a poszanowanie tych zasad mieli za niewzruszoną podstawę Rzeczypospolitej Polskiej”.
Poszanowanie Konstytucji jest obowiązkiem wszystkich demokratycznie wybranych organów władzy publicznej oraz każdego obywatela Polski.
Konstytucja jest filarem porządku prawnego określającego zasady funkcjonowania demokratycznego państwa prawnego, wyznaczającym zakres i granice działania organów władzy publicznej.
Większość parlamentarna, nie mając możliwości zmiany Konstytucji zwykłymi ustawami obchodzi jej postanowienia.
Przypomnieć natomiast wypada, że każdy parlamentarzysta przed rozpoczęciem sprawowania mandatu składa ślubowanie, w którym przyrzeka przestrzegać porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej.
Oznacza to, że każdy poseł i senator ma także obowiązek przestrzegać ustawy zasadniczej, bo jest ona częścią tego porządku prawnego.
Konstytucja jako ustawa zasadnicza zawiera delegację do uchwalania ustaw regulujących szczegółowo poszczególne materie.
Wprawdzie na to powołuje się większość sejmowa, zapominając tylko o jednym, tym najważniejszym – że te ustawy muszą być zgodne z Konstytucją, bo właśnie z niej wywodzą swoje źródło do uchwalenia.
We współczesnych demokracjach prawo nie czerpie swej legitymizacji tylko z samego faktu obowiązywania ani tylko z tego, że stoi za nim siła państwa. Na szacunek prawo musi zasługiwać przede wszystkim poprzez swoją treść.
A jak i w jakich warunkach jest ono dziś tworzone?
„Żadnej zemsty, negatywnych emocji ani osobistych rozgrywek czy odgrywania się” – to słowa Jarosława Kaczyńskiego, chwilę po ogłoszeniu wyników wyborów parlamentarnych w 2015 r.
W trakcie ostatniej kampanii parlamentarnej PiS zapowiedział wprowadzenie specjalnego pakietu demokratycznego. Miał zlikwidować sejmową zamrażarkę, w której marszałek przetrzymuje projekty opozycyjnych klubów, wprowadzić obowiązkową debatę, rząd – opozycja na każdym posiedzeniu Sejmu i gwarancję, że w porządku obrad znajdzie się jeden punkt zgłoszony przez opozycję. Żadnego z tych punktów „pakietu demokratycznego” PiS nie zrealizował.
Wielokrotnie opozycja zwraca się z wnioskiem o przedstawienie przez ministrów informacji w ważnych tematach dotyczących funkcjonowania państwa.
I czym to się kończy? Negatywną opinią komisji o przeprowadzenie debaty.
A w komisjach większość ma PiS.
Obywatelskie Forum Legislacji, które monitoruje prace Sejmu, zwraca również uwagę, że obóz władzy „nadużywa ścieżki poselskiej”, pozwalającej na nadzwyczajne skracanie terminów prac nad ustawami – bo takie projekty nie wymagają publicznych konsultacji, nie przechodzą uzgodnień międzyresortowych i nie muszą też zawierać oceny skutków regulacji.
Jaka to skala? W dwóch pierwszych latach aż 106 takich projektów ustaw.
Pisanie ustaw na kolanie, procedowanie w ekspresowym tempie, brak konsultacji społecznych, ignorowanie opinii kluczowych instytucji państwowych w Polsce, pomijanie uwag zgłoszonych przez opozycję w toku prac komisji sejmowych, a także nocna praca sejmu, byle szybko, nieważne jak – to smutny obraz dzisiejszego parlamentu.
Do regulaminu Sejmu wprowadzono nowe zapisy, które ograniczają czas dyskusji w Sejmie. Podczas pierwszego czytania projektu ustawy Prezydium Sejmu może „określić limit pytań” posłów, co uzależnione jest od liczebności klubu lub koła.
PiS zlikwidował też możliwość debaty nad poprawkami zgłoszonymi do ustawy w Senacie w przypadku, gdy ustawa wraca do Sejmu, co oczywiście jest praktykowane.
Niechlujstwo w uchwalaniu prawa stało się powszechne.
Przepisy dotyczące Krajowej Rady Sądownictwa nowelizowane była w tej kadencji aż 13 razy, a te dotyczące Trybunału Konstytucyjnego - aż 7 razy. Ustawa o Sądzie Najwyższym tylko w ostatnim roku nowelizowana była aż 5 razy, a przypomnę - uchwalona została w grudniu 2017 roku.
Dalej jest niezgodna z Konstytucją i jak najszybciej wymaga zmian.
To nie jedyne przykłady.
Trudno sobie wyobrazić parlament, który nie byłby w istocie fundamentem demokracji. Wiemy jednak z najnowszej historii polskiego parlamentaryzmu, że ostanie lata zaprzeczają temu założeniu.
Dziś większość parlamentarna zapomina, że parlamentaryzm to nie tylko przywilej.
To przede wszystkim sposób rządzenia krajem, który wymaga poświęcenia, wyrzeczenia, odpowiedzialności i sprawności.
Często wymaga łączenia wyzwań z pozoru sprzecznych, przeciwstawnych.
Dla osiągniecia takiego stanu nie wystarczy odpowiedni porządek prawny.
Jest on warunkiem niezbędnym, tworzy ramy.
Warunków jest jednak więcej.
Bez przestrzegania Konstytucji, odpowiedniego rozdziału wzajemnie się ograniczających i kontrolujących władz oraz przepisów broniących szeroko pojętych praw człowieka i obywatela, sprawna demokracja na pewno nie jest możliwa.
W jaki sposób przywrócić autorytet polskiego parlamentaryzmu, gdy rządy PiS się skończą?
Konieczne będzie odbudowanie zaufania do prawa, zaufania do instytucji państwa, bo te przez ostatni czas ucierpiały wyjątkowo.
Jak to zrobić?
Trzeba stworzyć system stanowienia prawa, który będzie bardziej niż dzisiaj odporny na wynaturzenia.
By uniknąć niskiej jakości stanowionego prawa trzeba wzmocnić prawne umocowanie procesu konsultacji o oceny skutków regulacji.
Oczywiście każdą ustawę większość parlamentarna będzie mogła zmienić, ale nie da rady tego zrobić nie przestrzegając zasad dobrej legislacji.
Bo parlament to miejsce, gdzie tworzy się prawo, ale i miejsce, gdzie prawa powinno się przestrzegać.