
Prawda kosztuje i prawda wyzwala. Czasem trzeba zapłacić wysoką cenę, by ocalić w sobie człowieka. Królicze dusze, jak mawiał J. Tischner, dają korzyść i święty spokój. Niewolnik nie ponosi odpowiedzialności. To dość wygodne. Nie tęskno wam do wolności? Ogromnie mi was żal.
REKLAMA
Drodzy rzymscy duchowni. Dawni koledzy. Tak, zwłaszcza wy, którzy nic nikomu złego nie zrobiliście i czujecie się czyści i bez zarzutu. Nie jesteście czyści i nie jesteście bez zarzutu. Siedzicie po uszy w bagnie przez swoje milczenie. Siedzicie cicho, kiedy powinniście wołać pełnym głosem: „Nie zgadzam się!”, „Nie pozwalam krzywdzić cudzych dzieci”, „Non possumus!”. Ale wy nabraliście święconej wody w usta. Milczycie. Wiecie przecież, że zaniechanie jest złem i grzechem, a brak sprzeciwu jest udziałem w zbrodni.
A gdzie jesteście wy, których uczyłem mówić – głośno, wyraźnie, bez skrępowania – pięknie mówić prawdę? Nie krzywdziliście dzieci? Macie czyste sumienia? Nie macie! Zapomnieliście języka w gębie. „Tak, tak – nie, nie”. Takie to trudne? Kogo chronicie, czego się boicie? Że stracicie funkcje, posady, dochody? Tak, to możliwe. Prawda kosztuje i prawda wyzwala. Czasem trzeba zapłacić wysoką cenę, by ocalić w sobie człowieka. Królicze dusze, jak mawiał J. Tischner, dają korzyść i święty spokój. Niewolnik nie ponosi odpowiedzialności. To dość wygodne. Nie tęskno wam do wolności? Ogromnie mi was żal.
„Ksiądz = pedofil”. To was obraża? Uogólnienie? Niech was to nie dziwi. Duchowni ciągle tolerują w swoich szeregach przestępców. Chronią ich i dają im alibi. Nie wszyscy są pedofilami. Ale dlatego, że kościół nie chce się oczyścić z pedofilów, składa na ołtarzu podejrzeń wszystkich duchownych razem. To biskupi są odpowiedzialni za te uogólnienia, a nie ludzie zdezorientowani i słusznie obawiający się o własne dzieci. Wystarczyłaby odrobina uczciwości.
Drodzy „świeccy” ze wspólnot i stowarzyszeń katolickich.
Zrobiliście sobie kościół w kościele i macie wrażenie, że jesteście inni, lepsi. Nie jesteście ani inni, ani lepsi od niedzielnego tłumu. Łudzicie się, że idziecie „pod prąd”. Lubicie to hasło. Nawet, jeśli idziecie, to nic to nie zmienia. Jedziecie tym samym pociągiem co wszyscy. Jeśli nawet idziecie w przeciwnym kierunku, to i tak jedziecie tym samym pociągiem, w tym samym kierunku co wszyscy. Żeby coś zmienić, trzeba z niego wysiąść.
Zrobiliście sobie kościół w kościele i macie wrażenie, że jesteście inni, lepsi. Nie jesteście ani inni, ani lepsi od niedzielnego tłumu. Łudzicie się, że idziecie „pod prąd”. Lubicie to hasło. Nawet, jeśli idziecie, to nic to nie zmienia. Jedziecie tym samym pociągiem co wszyscy. Jeśli nawet idziecie w przeciwnym kierunku, to i tak jedziecie tym samym pociągiem, w tym samym kierunku co wszyscy. Żeby coś zmienić, trzeba z niego wysiąść.
Mówicie: „rodziny się nie opuszcza w kłopotach i kościoła się nie opuszcza”. Od takiej rodziny trzeba uciekać, która składa swoje dzieci w ofierze na ołtarzu bożka, któremu na imię: „Dobro Instytucji”. To żadna rodzina! To żaden kościół! I to wy, „świeccy” jesteście odpowiedzialni za grzechy kleru, bo im na to pozwalacie i finansujecie ich. Przymykacie oko na ewidentne zło, relatywizujecie to zło mówiąc: „księża to też ludzie”.
Czy znowu, „jak każe tradycja” ruszycie do szopek, żeby się roztkliwiać nad Dzieciątkiem? Znowu zaśpiewacie „Lulajże Jezuniu”? Uwaga! Ten Jezus nie śpi, nie potrzebuje kołysanek. On oczekuje dojrzałego posłuszeństwa. „Co uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, uczyniliście Mnie” – to Jego słowa. I Jego decyzja. On utożsamia się z krzywdzonymi dziećmi – nie z tymi, którzy je krzywdzą. Kiedy krzywdzeni są bezbronni, słabi, kiedy krzywdzone są dzieci, milczenie jest tchórzostwem, milczenie oznacza współudział, milczenie jest głupotą. W żadnym razie nie jest złotem.
Mówicie: „chodzi o wiarę, nie o ludzi”; „wierzę w Boga, a nie w księdza”. Gdyby tak było, czytając Biblię, już dawno by was tu nie było. „Bóg” nie równa się „Kościół rzymskokatolicki”. Jeśli ważny jest dla Ciebie Bóg i Jego słowo, to wyjdź z Sodomy, abyś nie umarł. Jeśli chcesz żyć, to wyjdź!
„Po owocach ich poznacie”, czyż nie? Jeśli kościół rzymski wydaje zgniłe owoce, to o czym to świadczy? Depresje, samobójstwa, pedofilia, pijaństwo, prostytucja, homoseksualizm – czy to nie codzienność wielu duchownych? Czy o takie owoce chodzi?
„Po owocach ich poznacie”, czyż nie? Jeśli kościół rzymski wydaje zgniłe owoce, to o czym to świadczy? Depresje, samobójstwa, pedofilia, pijaństwo, prostytucja, homoseksualizm – czy to nie codzienność wielu duchownych? Czy o takie owoce chodzi?
„Zmieńcie się w waszym myśleniu” – zachęcał Apostoł Paweł wierzących. Co jeszcze musi się stać w Polsce, żeby ludzie zdobyli się na zmianę? Ile jeszcze szamba musi się wylać? Ile jeszcze krzywd muszą zaznać najsłabsi i najmłodsi, żebyś ty zdobył się na odwagę i zmianę myślenia? Od tej prostej odpowiedzi zależy tak wiele.
