Preferencje wyborcze
Preferencje wyborcze Fot. MetsikGarden/pixabay

Ciągłe powtarzanie banałów o potrzebie istnienia lewicy na polskiej scenie politycznej staje się nudne. Nie ma czegoś takiego jak konieczność istnienia tej czy innej formacji. Jedyne co się liczy to reprezentowanie swoich wyborców, a 90% wyborców SLD chce jednego – odsunięcia PiS od władzy.

REKLAMA
Od trzynastu lat należę do Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Jestem patriotą lewicy i lewicowym patriotą. Chcę aby postulaty SLD były realizowane zarówno w Europarlamencie, w Sejmie i Senacie RP, jak i na każdym poziomie samorządu. Aby do tego doprowadzić trzeba mieć swoich posłów i radnych – oczywistość. Problem polega jednak na tym, jak to zrobić. Posiadanie bowiem najlepszego programu odpowiadającego postulatom grup społecznych szeroko rozumianej lewicy, nie gwarantuje sukcesu wyborczego w postaci objęcia mandatów. Tak było w trakcie wyborów samorządowych, do których SLD Lewica Razem szła z programem #SilnySamorząd #DemokratycznaPolska. Najlepszy nawet program nie ma znaczenia, gdy mamy do czynienia z wyborami plebiscytowymi i liczy się tylko to, czy jest za czy przeciw obecnie rządzącym.
Dołącz albo giń
Gdy Grzegorz Schetyna dokonał wrogiego przejęcia posłów klubu parlamentarnego .Nowoczesnej, jak wytrawny gracz upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu. O ile oczywistym skutkiem działania była marginalizacja partnera z Koalicji Obywatelskiej i zepchnięcie go do roli przystawki, o tyle ukrytą intencją jest odepchnięcie od siebie pozostałych ugrupowań opozycyjnych przed wyborami do Europarlamentu. Schetyna zrozumiał plebiscytowy charakter wyborów i wie, że straciłby wiarygodność, gdyby nie pozwolił innym przystąpić do koalicji antyPiS. Jednak jego nadrzędnym celem jest doprowadzenie do tego, aby sparaliżowane PSL i SLD wystartowały samodzielnie i w ten sposób dokonały swojego żywota politycznego.
Zjeść tę żabę
Kiedyś powrócą w Polsce czasy, gdy programy wyborcze znów będą miały znaczenie. Potrzebą chwili jest jednak to, że trzeba uchronić lewicową agendę na przyszłość, dlatego musimy zjeść tę żabę i wejść w koalicję z neoliberałami spod znaku Platformy i .Nowoczesnej. Partia polityczna nie ma lepszego powodu istnienia, niż spełniać wolę swoich wyborców. W znakomitej większości oczekują oni od nas właśnie tego, że zanim zaczniemy realizować nasze postulaty, to za wszelką cenę odsuniemy PiS od władzy. Nasz elektorat nie wybaczy nam, gdy to SLD i szerzej lewicę, będzie można obarczyć fiaskiem wspólnego startu wszystkich sił antyPiS w ramach jednej koalicji proeuropejskiej. Zróbmy to zatem w myśl zasady: omnia ad maiorem populi gloriam – wszystko na większą chwałę naszych wyborców.