
W królestwie Nowogrodu żył sobie król, który tak bardzo lubił uchodzić za ubogiego, że w ogóle nie dbał o swój wizerunek. Nie dość, że nie posiadał konta w kompanii bankowej, to pysznił się przed gawiedzią swoim pustym skarbcem. Mówiono o nim zawsze: „wszystko poświęcił dla poddanych”.
REKLAMA
Po reakcjach na nagrania Kaczyńskiego dowiedzieliśmy się, że sporo Polek i Polaków nie rozumie w jakim ustroju żyje. Powtarzanie przez wielu z naszych obywateli przekazu dnia PiS, że oto mamy do czynienia z „kapiszonową aferą”, poraża. Jakim cudem ludzie żyjący w XXI w. nie wiedzą czym jest ustrój demokratyczny i czym różni się od innych? To całkowita klęska systemu edukacji, skoro nie potrafimy wskazać różnic ustrojowych np. między monarchią a demokracją. A jest ich przecież całe mnóstwo. Jedną z podstawowych jest ta, że zwycięstwo w wyborach to swoiste zatrudnienie przez suwerena wygranej partii na czas określony, do zarządzania państwem dla dobra ogółu. W żadnym wypadku nie oznacza ono przejęcia i przywłaszczenia przez tę partię majątku państwa na własność. A czego dowiedzieliśmy się z opublikowanych nagrań? Że Prawo i Sprawiedliwość instrumentalnie wykorzystuje instytucje państwa do budowania majątku przedsiębiorstwa Srebrna Sp. z o.o. PiS po wyborach wprowadziło w Polsce oligarchię partyjną. Zjawisko bardzo charakterystyczne dla takich ustrojów totalitarnych, jak faszyzm czy komunizm państwowy.
Pozory mylą
Co tak naprawdę zrobił Kaczyński?
Po pierwsze, jednoznacznie złamał zakaz prowadzenia działalności gospodarczej przez partie. Zakaz, który ma znaczenie antykorupcyjne (sic!) i ma właśnie przeciwdziałać oligarchizacji życia politycznego.
Po drugie, nielegalnie starał się wpłynąć na decyzje kredytowe banku, w którym większościowy pakiet ma państwo. Jak powiedział premier Włodzimierz Cimoszewicz: „Kaczyński jest typowym przypadkiem takiego złodzieja, który ucieka krzycząc 'łapać złodzieja', aby odwrócić od siebie uwagę”.
Po trzecie, Kaczyński złamał ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Dokładnie Art. 34 ust.1: „Posłowie i senatorowie nie mogą prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia państwowego lub komunalnego, a także zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem czy pełnomocnikiem w prowadzeniu takiej działalności”.
Co tak naprawdę zrobił Kaczyński?
Po pierwsze, jednoznacznie złamał zakaz prowadzenia działalności gospodarczej przez partie. Zakaz, który ma znaczenie antykorupcyjne (sic!) i ma właśnie przeciwdziałać oligarchizacji życia politycznego.
Po drugie, nielegalnie starał się wpłynąć na decyzje kredytowe banku, w którym większościowy pakiet ma państwo. Jak powiedział premier Włodzimierz Cimoszewicz: „Kaczyński jest typowym przypadkiem takiego złodzieja, który ucieka krzycząc 'łapać złodzieja', aby odwrócić od siebie uwagę”.
Po trzecie, Kaczyński złamał ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Dokładnie Art. 34 ust.1: „Posłowie i senatorowie nie mogą prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia państwowego lub komunalnego, a także zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem czy pełnomocnikiem w prowadzeniu takiej działalności”.
Król jest nagi
Tak jak na koniec baśni Hansa Christiana Andersena lud dowiaduje się z ust dziecka, że król jest nagi, tak dzisiaj wszyscy wyznawcy „dojnej zmiany” powinni posłuchać nagrań z Nowogrodzkiej opublikowanych przez Gazetę Wyborczą. Są prawdziwe jak słowa dziecka. Podobnie jak przejęzyczenie pani rzecznik Beaty Mazurek, która stwierdziła, że: „Kaczyński od lat walczy z uczciwością w życiu publicznym”. Tu nie było żadnej pomyłki. Bo prezes to żaden skromny władca, a pazerny krętacz. Po artykule w Wyborczej Kaczyński ma świadomość, że ludzie już wiedzą jaki jest naprawdę. I podobnie jak baśniowy król, który zorientował się że jest nagi, idzie w zaparte. Pręży się jeszcze bardziej by wytrzymać do końca procesji.
Tak jak na koniec baśni Hansa Christiana Andersena lud dowiaduje się z ust dziecka, że król jest nagi, tak dzisiaj wszyscy wyznawcy „dojnej zmiany” powinni posłuchać nagrań z Nowogrodzkiej opublikowanych przez Gazetę Wyborczą. Są prawdziwe jak słowa dziecka. Podobnie jak przejęzyczenie pani rzecznik Beaty Mazurek, która stwierdziła, że: „Kaczyński od lat walczy z uczciwością w życiu publicznym”. Tu nie było żadnej pomyłki. Bo prezes to żaden skromny władca, a pazerny krętacz. Po artykule w Wyborczej Kaczyński ma świadomość, że ludzie już wiedzą jaki jest naprawdę. I podobnie jak baśniowy król, który zorientował się że jest nagi, idzie w zaparte. Pręży się jeszcze bardziej by wytrzymać do końca procesji.
