Nowelizacja przepisów Kodeksu postępowania cywilnego jest niezbędna.
REKLAMA
Należy jednak pamiętać, że zbytnia koncentracja materiału procesowego kojarzy się raczej z formalizmem postępowania, co najczęściej stoi w sprzeczności z ideą wymiaru sprawiedliwości, czyli rzetelnym rozpatrzeniem okoliczności faktycznych i wydaniem sprawiedliwego orzeczenia.
W projekcie procedowanym teraz w Sejmie (druk nr 3137) można znaleźć szczegółowe rozwiązania, które mogą przyczynić się do usprawnienia postępowania, niemniej jednak projekt ten nie jest oparty na spójnej wizji procesu cywilnego.
W dalszym ciągu nie jest to propozycja, która dokonywałaby głębokiej reformy systemowej, której celem byłoby unowocześnienie, uproszczenie i ujednolicenie procedur.
Pod względem legislacyjnym w projekcie dominuje ujęcie kazuistyczne, prowadzące do nadmiernej regulacji, od której odstępuje się w nowoczesnych regulacjach procesowych.
Brak elastycznych uregulowań skutkować może trudnościami w ocenie stanów wprost nie przewidzianych w KPC – a wszystkich przewidzieć się nie da.
Podkreślenia wymaga także to, iż projekt odnosi się do regulacji wprowadzonych stosunkowo niedawno, a więc trudno na obecnym etapie ocenić, jak te rozwiązania się sprawdzą, bowiem dopiero zaczynają krzepnąć, jeżeli chodzi o praktykę ich stosowania oraz orzecznictwo Sądu Najwyższego.
Pomimo obszernych rozmiarów projekt nie obejmuje wielu istotnych kwestii, a poza tym część przepisów ma charakter techniczny. Zmiana zaś brzmienia nie oznacza zmiany sensu merytorycznego jego treści. Występują niekonsekwencje językowe, a poza tym brak jest kompleksowego rozwiązania poszczególnych materii.
Dokonywanie zmian wyłącznie w obrębie samej tylko procedury nie spowoduje usprawnienia i odciążenia pracy sądów. Żyjemy w XXI wieku, w cywilizowanym kraju, wykorzystującym różnego rodzaju sposoby na szybsze załatwienie sprawy.
Nowe prawo winno dać narzędzia, które pozwolą skutecznie zbliżyć sądy do obywateli i skrócą czas oczekiwania na rozstrzygnięcie sprawy.
Jak już wskazałam, niektóre z proponowanych zmian można ocenić pozytywnie, a wśród nich np. zwiększenie odpowiedzialności strony za wynik postępowania, zwiększenie koncentracji materiału dowodowego, przeciwdziałanie negatywnym praktykom procesowym, badanie właściwości sądu z urzędu, czy możliwość wydania wyroku zaocznego na posiedzeniu niejawnym w przypadku niewniesienia odpowiedzi na pozew.
Strony mają prawo do rozpatrzenia ich sprawy przed niezależnym i bezstronnym sądem. Niestety w projekcie znalazły się zapisy, które w zaproponowanym brzmieniu nie mogą zostać przyjęte, gdyż przeczą powyższemu założeniu.
Takich kryteriów nie spełni sąd po wejściu w życie art. 386 § 5 KPC, a więc gdy będzie w nim orzekać sędzia, który poprzednio wydał już wyrok w sprawie, a po jego uchyleniu przez sąd II instancji zmuszony będzie w tej samej sprawie orzekać ponownie, nierzadko wbrew własnemu przekonaniu co do tego, jakie rozstrzygnięcie powinno zostać w sprawie wydane.
Projektowany przepis nie został odpowiednio przemyślany, a ponadto nie został skorelowany z innymi przepisami. Ustawodawca nie przewidział bowiem w projekcie zmiany art. 48 pkt 5 KPC, zgodnie z którym sędzia jest wyłączony: „w sprawach, w których w instancji niższej brał udział w wydaniu zaskarżonego orzeczenia (…)”. Skoro art. 48 ma być pozostawiony w dotychczasowym kształcie, będzie on sprzeczny z art. 386 § 5 KPC.
Można oczywiście traktować ten przepis jako szczególny wobec art.48 pkt 5 KPC, jednakże analiza wzajemnego stosunku obu przepisów musi doprowadzić do wniosku, że oba dotyczą tej samej sytuacji faktycznej, którą regulują w dokładnie przeciwny sposób.
Jednocześnie trzeba zwrócić uwagę na art. 379 pkt 4 KPC, zgodnie z którym nieważność postępowania zachodzi, jeżeli w rozpoznaniu sprawy brał udział sędzia wyłączony z mocy ustawy. Projektodawca nie przewidział dokonania żadnych zmian także i w tym przepisie.
Mamy więc do czynienia ze sprzecznymi i wzajemnie wykluczającymi się przepisami. W dodatku przyczyny wprowadzenia art. 386 § 5 podane w uzasadnieniu projektu, są niezrozumiałe.
Procesy z udziałem osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą stanowią gros spraw w sądach gospodarczych.
Projektowana zmiana przewidująca możliwość pominięcia przepisów dotyczących postępowania w sprawach gospodarczych, pozwala na to, że ich znacząca część nie będzie prowadzona wg reżimu tego postępowania. Jest bowiem oczywiste, że z możliwości rozpoznania sprawy w zwykłym procesie będzie korzystać większość osób, którym takie uprawnienie przysługuje, a więc postulat przyśpieszenia rozpoznania spraw nie będzie realizowany.
Należałoby więc przyjąć, że decydującym o rozpoznawaniu spraw według procedury w sprawach gospodarczych winno być kryterium podmiotowe (przedsiębiorcy) bez możliwości złożenia wniosku o rozpoznanie sprawy w trybie zwykłym albo, jeżeli uznaje się, że wskazanym byłoby udzielenie swoistej pomocy w prowadzeniu procesu osobom fizycznym prowadzącym działalność w tzw. małej skali wyraźne określenie, jakiej grupy przedsiębiorców ta możliwość dotyczy, np. mikroprzedsiębiorców.
Nowelizacja w art. 1861 przewiduje, że pismo, które zostało wniesione jako pozew, a z którego nie wynika żądanie rozstrzygnięcia sporu o charakterze sprawy cywilnej, przewodniczący zwraca wnoszącemu bez żadnych dalszych czynności, chyba że wyjątkowe okoliczności uzasadniają nadanie mu biegu.
Nie wiadomo, o co chodziło projektodawcom. Czy odrzucenie pozwu z art. 199 § 1 pkt 1 k.p.c. przez sąd jest zbyt czasochłonne i trzeba je zastąpić zwrotem pozwu zarządzeniem przewodniczącego ? Paradoks wynika z tego, że nie wyeliminowano art. 1991 k.p.c., który chroni stronę w razie błędnej oceny sprawy jako sprawy cywilnej.
Nowelizacja jest niespójna. Utrzymano regułę odrzucenia pozwu w razie braku drogi sądowej i jednocześnie wprowadzono mechanizm zwrotu pozwu. W jakim celu? Domniemanie właściwości sądu powszechnego wymaga raczej odrzucenia pozwu wraz z pouczeniem do jakiego sądu należy wnieść sprawę w postanowieniu, a nie jego zwrotu.
Przyjęto kuriozalne rozwiązanie w nowym art. 2031 KPC. Ograniczono możliwość wnoszenia zarzutu potrącenia wyłącznie do wierzytelność pozwanego z tego samego stosunku prawnego co wierzytelność dochodzona przez powoda, chyba że wierzytelność pozwanego jest niesporna lub uprawdopodobniona dokumentem niepochodzącym wyłącznie od pozwanego. Nie sposób wyjaśnić sensowności tej propozycji.
Przyspieszenie postępowania jest pozorne. Pozwany zamiast bronić się w postępowaniu rozpoznawczym – będzie się bronił w kolejnym procesie w ramach powództwa opozycyjnego.
Projektodawcy podkreślają znaczenie nowelizacji z punktu widzenia nowej regulacji nadużycia. Ambicje twórców nowelizacji przerosły jednak rezultat końcowy. W uzasadnieniu stwierdzono, że nadużycie prawa procesowego nie mieści się w zakresie pojęciowym zachowania sprzecznego z dobrymi obyczajami. Jest to teza błędna. Orzecznictwo jednolicie przyjęło wniosek wykładni art. 3 KPC, z którego wynika nakaz dokonywania czynności procesowych zgodnie z dobrymi obyczajami, obejmujący także nienadużywanie praw procesowych.
Niestety projekt nie zawiera fundamentalnej zmiany – powiązania nadużycia z bezskutecznością czynności strony.
Jeszcze raz powtórzę: szybkość postępowania sądowego nie jest wartością samą w sobie i jej realizacja nie powinna odbywać się kosztem rzetelności procesu.
Mam nadzieję, że w trakcie prac w komisji dojdzie jednak do wypracowania wizji procesu cywilnego.
