Tuż przed Świętami Wielkanocnymi wpłynął kolejny projekt nowelizujący ustawę o Sądzie Najwyższym. To już 9. nowelizacja na przestrzeni ostatnich 16-tu miesięcy.
REKLAMA
Na ostatnim posiedzeniu wpłynęła autopoprawka do tego projektu. Mimo, że ustawa nie ma już w nazwie Sądu Najwyższego, a dotyczy zmian w KRS, to i tak wciąż odnosi się do Sądu Najwyższego i zawiera niekonstytucyjne zapisy.
Projekt został złożony jako projekt poselski, co eliminuje konieczność konsultacji społecznych nad jego treścią. Projekt zawiera rozwiązanie przewidujące zniesienie dopuszczalności odwołania od uchwał KRS w sprawach indywidualnych dot. powołania na stanowisko sędziego SN.
W uzasadnieniu wskazano, że celem zmian jest uregulowanie stanu prawnego powstałego w wyniku wyroku TK z 25 marca 2019 r. (sygn. K 12/18). Przy czym do dnia dzisiejszego Trybunał Konstytucyjny nie przedstawił pisemnego uzasadnienia, a mimo to przedstawiono projekt nowelizacji ustawy.
Ustne motywy rozstrzygnięcia nie pozwalają natomiast na przyjęcie, że w ocenie Trybunału Konstytucyjnego odwołania od uchwał KRS zostały uznane za niekonstytucyjne. Z ustnego uzasadnienia wynika, że za niekonstytucyjne uznano jedynie przekazanie przedmiotowych spraw do właściwości Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Wszystko to każe się zastanowić, jaka jest prawdziwa przyczyna takiego pośpiechu projektodawców. Jak już wskazano powyżej, wyłączono możliwość odwołania w odniesieniu do spraw dot. powołania na stanowisko sędziego SN. Możliwość odwołania pozostawiono natomiast w odniesieniu do stanowisk we wszystkich pozostałych sądach.
Stanowi to ewidentne naruszenie art. 32 Konstytucji, który stanowi, że wszyscy wobec prawa są równi i wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Ponadto, tym rozwiązaniem naruszono również inne przepisy, gdyż procedura nominacyjna nie będzie kontrolowana w przedmiotowym zakresie przez żaden organ poprzez wyłączenie drogi sądowej.
Stanowi to snaruszenie art. 45 ust. 1 w związku z art. 77 ust. 2 Konstytucji RP oraz art. 6 i 13 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, a także art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej w zw. z art. 19 ust. 1 zd. 2 Traktatu o Unii Europejskiej.
Zasada równego dostępu do służby publicznej, o której mowa w art. 60 Konstytucji, realizowana jest poprzez równość w staraniach o dostęp do tej służby, co dotyczy oczywiście również stanowisk sędziowskich w SN.
Nie zmieniają również tego stanowiska wskazania innych państw przywołane w uzasadnieniu do projektu ustawy, gdzie powołano się na dopuszczalne rozwiązania w całkowitym oderwaniu od realiów i kultury prawnej danego państwa.
Możliwość wniesienia odwołania do Sądu Najwyższego w żaden sposób nie wkracza ani w kompetencje zastrzeżone dla Krajowej Rady Sądownictwa ani dla Prezydenta RP, bowiem dotyczy wyłącznie kryterium legalności.
Proces nominacji sędziów, jak każde inne działanie organów władzy publicznej musi odbywać się na podstawie i w granicach prawa, a przestrzeganie tych reguł winno podlegać ocenie niezależnego sądu.
Kolejnym niekonstytucyjnym przepisem jest art. 8 projektowanej ustawy. Na mocy tego przepisu postępowania w sprawach odwołań od uchwał Krajowej Rady Sądownictwa w sprawach indywidualnych dotyczących powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego, wszczęte i niezakończone przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, podlegają umorzeniu.
Oczywiście w przeszłości zdarzały się sytuacje, w których w związku z wejściem określonego aktu prawnego umarzano dotychczasowe postępowania w sprawach indywidualnych, to jednak takie rozwiązania przyjmowane były w sytuacjach, gdy skutek umorzenia uzależniano od niedokonania przez strony określonych czynności albo też zmiany regulowały przedmiot sporu korzystniej, bądź też w oparciu o nowe przepisy usuwano na korzyść strony kontrowersyjne kwestie.
Tym razem PiS zamierza doprowadzić do umorzenia wszystkich postępowań w sprawach odwołań od uchwał KRS w sprawach indywidualnych dotyczących powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego SN, wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie ustawy.
Biorąc pod uwagę treść art. 45 ust. 1, art. 60, art. 77 ust. 2 Konstytucji, nie ulega najmniejszej wątpliwości, że projektowany art. 3 narusza prawo do sądu, prowadzi do zamknięcia drogi sądowej, jak również pozbawia prawa równego dostępu do służby publicznej. Stanowi więc naruszenie podstawowych praw jednostki.
Rozwiązanie to należy również oceniać w aspekcie skierowanych pytań prejudycjalnych, a więc w aspekcie relacji do zasady podziału władzy.
To rozwiązanie jest wyrazem niedopuszczalnej – jeszcze raz podkreślę – niedopuszczalnej ingerencji władzy ustawodawczej w sferę działalności orzeczniczej.
Przepis jest projektowany wyłącznie w celu wymuszenia na NSA wycofania pytania prejudycjalnego. To zaś stanowi naruszenie art. 267 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej.
To niedopuszczalny, niezgodny z Konstytucją projekt, nawet po wykreśleniu w autopoprawce części innych niekonstytucyjnych przepisów. Trudno uwierzyć, że większość sejmowa nie zdaje sobie z tego sprawy. Wystarczy przeczytać treść dwóch przepisów, a następnie Konstytucję.
Rodzi się niebezpieczeństwo nacisku na sędziów przez polityków. I takiej nominacji mogą nie dostać sędziowie, których pytania prejudycjalne nie podobają się rządzącym albo też sędziowie, którzy mówią o stosowaniu Konstytucji bezpośrednio.
Taki nacisk może się oczywiście nie zdarzyć. Jednak samo istnienie takiej możliwości nacisku jest już niebezpieczne i stwarza dla sądów i trybunałów wyjątkowo groźną sytuację, gdyż podważa do nich zaufanie.
Tracimy to zaufanie do takich właśnie instytucji jak sądy i trybunały, bo została stworzona furtka, która daje takie możliwości nacisku.
