Moje wpisy na tym blogu są ukierunkowane na popularyzację wiedzy. Staram się możliwie często opowiadać o ważnych wydarzeniach związanych z rozwojem nauki i techniki - chociaż się do tego nie ograniczam, bo blog jest miejscem, w którym można się dzielić dowolnymi przemyśleniami na dowolny temat, więc chętnie korzystam także i z tej możliwości. Natomiast czasem myślę, że skoro mam miejsce, w którym mogę coś napisać, a także mam czytelników, którzy czasem zaglądają do tych moich wpisów - to mógłbym spróbować kogoś do czegoś pożytecznego namówić. Dzisiaj podejmę taką próbę.

REKLAMA
Ponieważ mówi się powszechnie, że współczesna gospodarka jest oparta na wiedzy, więc warto się zastanowić, jak osiągnięcia naukowe polskich uczonych przekształcać w przedsięwzięcia biznesowe. Nie mam tu na myśli wielkich odkryć wykorzystywanych przez wielkie firmy, bo na taką skalę komercjalizacji nauki nas w Polsce po prostu nie stać. Ale myślę o małych firmach, o kilkuosobowych zespołach, które mogą podążać za różnymi nowinkami naukowymi i technicznymi, szybko i radykalnie zmieniając kierunek działania, gdy pojawią się nowe odkrycia i nowe możliwości.
Nasuwa się tu takie porównanie: Duża firma może więcej - jest potężna, silna, bogata, więc może skutecznie pokonywać różne przeszkody czy trudności. Ale jednocześnie wieka firma jest jak ogromny transatlantyk - nie może szybko zmienić kursu.
logo
Natomiast mały kajak nie nadaje się do pokonywania dużych dystansów, ale jest bardzo zwrotny.
logo
Gdy do pokonania jest rozległe morze, na którym można swobodnie wybierać kurs i dążyć prosto do wytyczonych celów - przewaga transatlantyka jest ewidentna. Jednak gdy trzeba podążać za rwącym nurtem pełnej wirów i zakrętów górskiej rzeki - kajak jest niezastąpiony.
Współczesna gospodarka z pewnością nie przypomina szerokiego spokojnego morza, a ta jej część, która łowi i wykorzystuje nowinki naukowe i techniczne, jest naprawdę podobna do rwącej górskiej rzeki. Dlatego sądzę, że warto wsiąść do małego, zwrotnego kajaka i dać się ponieść szybkiemu nurtowi postępu naukowego i technicznego.
Wracając od tych metafor do konkretów chciałbym zachęcić Państwa do przeczytania serii moich artykułów na zasygnalizowany tutaj temat, które zamieściłem w Gazecie Myślenickiej. Dla osób spoza Krakowa i Małopolski dodam wyjaśnienie, że Myślenice to małe miasteczko, położone w pięknej dolinie górskiej na południe od Krakowa (przy trasie do Zakopanego), z którym czuję się związany, bo tam właśnie kończyłem szkołę podstawową i średnią.
logo
W Myślenicach są dobre warunki do zakładania małych firm, a bliski Kraków jest źródłem inspiracji naukowych, które można wykorzystać w biznesie. Dlatego napisałem najpierw artykuł Myślenicka Krzemowa Dolina?, gdzie zarysowałem szkic pomysłu na opisany model biznesu, potem napisałem artykuł Jak zacząć? Centrum Transferu Technologii, aż wreszcie artykułem Gdzie szukać dobrych wyników naukowych? zapoczątkowałem serię opisów poszczególnych uczelni i instytutów naukowych Krakowa, analizowanych pod tym kątem, co i jak mogą udostępnić dla komercjalizacji wyników badań naukowych. Zainteresowanych zapraszam do śledzenia moich kolejnych artykułów w kolejnych numerach Gazety Myślenickiej, a naukowców i osoby chętne do tworzenia biznesu zachęcam do naśladownictwa. W końcu nic nie stoi na przeszkodzie, żeby z nurtem nawet najbardziej rwącej rzeki dążyło naprzód wiele kajaków!
logo

Dlatego model Myślenic może być wzorem dla wielu innych małych miejscowości w całej Polsce, które mają w pobliży silny ośrodek akademicki (Warszawa, Wrocław, Poznań, Łódź i wiele innych), a w których jest wielu zdolnych i przedsiębiorczych ludzi, mogących podjąć to wyzwanie.
Powodzenia!