
Najpierw Teresa Czerwińska, teraz Marian Banaś - dlaczego przez 6 tygodni z rządu odchodzi dwóch ministrów finansów? Odpowiedź kryje się w Wieloletnim Planie Finansowym Państwa na lata 2019 - 2022, który czarno na białym już w przyszłym roku przewiduje spadek PKB i konsumpcji, wzrost inflacji i coraz wyższe podatki wdrażane szybko po wyborach.
REKLAMA
Wieloletni Plan Finansowy Państwa powstał pod koniec kwietnia br, kiedy resortem kierowała jeszcze Teresa Czerwińska. Dokument można przeczytać na stronie Ministerstwa Finansów i znaleźć w nim interesujące informacje. Na przykład, że już w 2020 roku polski PKB zacznie szybko spadać, a wraz z nim konsumpcja publiczna i prywatna, w czym nie pomogą już obiecane "transfery społeczne". Resort nawet już nie kryje, że państwo będzie coraz więcej wydawać na emerytury i coraz mniej edukację i służbę zdrowia. W roku 2030 na opiekę zdrowotną przeznaczy jedynie 4, 5 proc. PKB, mimo że w 2018 r. rząd PiS zobowiązał się do minimum 6 proc. w 2024 roku.
Po wyborach rząd wprowadzi kolejne nowe podatki, łącznie z dodatkowym opodatkowaniem sprzedaży w internecie. Ministerstwo Finansów na stronie 44 dokumentu pisze: "Od 2020 r. planowane są natomiast kolejne istotne zmiany o charakterze systemowym, do których zaliczyć należy: - uszczelnienie kwalifikacji przychodów do źródła „pozarolnicza działalność gospodarcza”, - opodatkowanie przedsiębiorstw cyfrowych, - uszczelnienie opłaty recyklingowej,- indeksacja stawki podatku akcyzowego na napoje alkoholowe, wyroby tytoniowe, susz tytoniowy, wyroby nowatorskie, - wprowadzenie opodatkowania płynu do papierosów elektronicznych i wyrobów nowatorskich". O większości pomysłów słyszymy oczywiście od dawna, rząd jednak woli nie drażnić suwerena przed jesiennymi wyborami.
Po lekturze ww. dokumentu już nie dziwi fakt, że nie ma dziś w Polsce chętnego na stanowisko szefa resortu finansów. Teresa Czerwińska odeszła w najszybszym możliwym terminie, a jej następca Marian Banaś nie zagrzał długo miejsca wybierając funkcję prezesa NIK. Na razie rządzący skutecznie odwracają uwagę Polaków strasząc LGBT. Po wyborach bez żadnych skrupułów zaczną sięgać głęboko do naszych kieszeni. Czy możemy uniknąć tego scenariusza? Teoretycznie tak, jednak sondaże nie pozostawiają specjalnych złudzeń. Polak, jak wiadomo, najmądrzejszy bywa już po szkodzie.
