Przywołując różne ciekawostki ze świata nauki chcę dzisiaj przypomnieć o uczonym, który tak bardzo pragnął wzbogacić wiedzę naukową, że wykorzystał do tego celu fakt, iż został zgilotynowany, a jego obciętą głowę pokazano - jak to było praktykowane w czasie Rewolucji Francuskiej - zgromadzonemu tłumowi. Zwyciężył śmierć i przekazał ostatni naukowy komunikat ze świata umarłych do świata żywych...

REKLAMA
Uczonym, o którym chcę napisać, był Antoni Lavoisier, wybitny chemik, którego badania naukowe są do dziś fundamentem chemii. Jako pierwszy udowodnił on, że niezliczone substancje chemiczne powstają jako różne związki nielicznych pierwiastków (powszechnie używane dziś pojęcie pierwiastka chemicznego pochodzi właśnie od niego). Na znanym obrazie poniżej kazał się sportretować wraz z żoną, która po jego śmierci (o której zaraz napiszę) kontynuowała jego dzieło.
logo
A było to dzieło prawdziwie wielkie. Lavoisier jako pierwszy podał skład chemiczny wody oraz powietrza. Odkrył życiodajną i podtrzymującą ogień rolę tlenu, przypisując mu przy tym ważną rolę związaną z tworzeniem kwasów. Obalił teorię flogistonu - wprowadzonego przez alchemików tajemniczego ducha ognia, który jakoby miał wyjaśniać zjawisko palenia się.
logo
Sformułował także prawo zachowania masy, które pozwala przewidywać, jaką ilość określonej substancji otrzymamy na skutek przeprowadzenia określonych reakcji chemicznych na określonych ilościach substratów. Jest to klucz do współczesnych technologii chemicznych i fundament przemysłu chemicznego.
Listę odkryć Lavoisiera można by było kontynuować jeszcze długo, bo był to naprawdę tytan badań naukowych. Otworzył on dla ludzkości całe ogromne obszary wiedzy, z których obficie korzystamy do dziś.
Najbardziej zdumiewające doświadczenie przeprowadził on jednak korzystając … z własnej śmierci. Na fali terroru rozpętanego przez Rewolucję Francuską został bowiem skazany na śmierć przez ścięcie na gilotynie – i rzeczywiście w dniu 8 maja 1794 roku został zgilotynowany.
Jednak zamiast rozpaczać, że ginie bez sensu w następstwie niesprawiedliwego wyroku – zaplanował, że jeszcze po śmierci przeprowadzi kolejny eksperyment naukowy. Umówił się mianowicie ze swoimi współpracownikami, że gdy jego głowa zostanie odcięta od ciała i będzie okazywana tłumowi - będzie mruganiem dawał znać, jak długo zachowa jeszcze świadomość w tej odciętej głowie. Miało to pomóc w odpowiedzi na pytanie, czy prawdą jest, że „humanitarna” rzekomo egzekucja poprzez ścięcie na gilotynie naprawdę polega na tym, że skazaniec ginie w mgnieniu oka bez żadnych cierpień.
Podobno mrugał przez 15 sekund.
Przezwyciężył własną śmierć i przekazał ze świata umarłych wiadomość wzbogacającą wiedzę naukową żywych. I dowiódł, że pasja naukowa bywa silniejsza niż śmierć … Mój felieton na ten temat, zatytułowany "Pasja silniejsza niż śmierć" znaleźć można tutaj