
Jeszcze nie opadł kurz po pierwszym posiedzeniu Sejmu IX kadencji, kiedy to po 4 latach przerwy reprezentacja LEWICY powróciła do Parlamentu, a już Platforma Obywatelska ustami Małgorzaty Kidawy-Błońskiej przypomniała sztandarowe hasło obozu solidarnościowego: Lewicy wolno mniej.
REKLAMA
Na antenie TVN24, w programie „Kropka nad i”, w odniesieniu do ewentualnego poparcia przez Klub Lewicy projektu PiS dot. zniesienia limitu 30-krotności składek na ZUS, Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdziła: „To znaczy, że są nic nie warci”. Wypowiedź ta wpisywała się zresztą w trend wiadomości przedstawianych przez ww. stację, która dotyczyła niejako rozbieżności głosów na lewicy. Zestawiane fragmenty wypowiedzi Włodzimierza Czarzastego i Marceliny Zawiszy miały sugerować podział, pomimo że oboje podkreślali, że dyskusja na klubie jest jeszcze przed nami.
Bohater progresji – Robin Hood
Lewica jest za progresją podatkową. Jest za systemem, w którym usługi publiczne są finansowane proporcjonalnie bardziej przez te Polki i tych Polaków, którzy zarabiają najwięcej. Dziś w Polsce progresja praktycznie w ogóle nie występuje. Dotyczy ona tylko obywateli i obywatelek, którzy rocznie zarabiają w przedziale od 85 do 143 tys. zł. Ci zaś, którzy zarabiają powyżej tego przedziału, płacą podatki podobne (a wielokrotnie niższe korzystając z różnorodnych ulg) niż Ci, którzy zarabiają poniżej tego przedziału.
Zniesienie 30-krotności ZUS jest formą progresji podatkowej, więc to rozwiązanie, które powinna poprzeć lewica.
Lewica jest za progresją podatkową. Jest za systemem, w którym usługi publiczne są finansowane proporcjonalnie bardziej przez te Polki i tych Polaków, którzy zarabiają najwięcej. Dziś w Polsce progresja praktycznie w ogóle nie występuje. Dotyczy ona tylko obywateli i obywatelek, którzy rocznie zarabiają w przedziale od 85 do 143 tys. zł. Ci zaś, którzy zarabiają powyżej tego przedziału, płacą podatki podobne (a wielokrotnie niższe korzystając z różnorodnych ulg) niż Ci, którzy zarabiają poniżej tego przedziału.
Zniesienie 30-krotności ZUS jest formą progresji podatkowej, więc to rozwiązanie, które powinna poprzeć lewica.
Adwokatem diabła być
Największy zarzut w odniesieniu do zniesienia 30-krotności ZUS, to przyszłe horrendalne emerytury dla tych, którzy płaciliby dalej składki ZUS powyżej 143 tys. Rozwiązaniem tego problemu jest wprowadzenie tzw. „emerytury maksymalnej”. Byłby to podatek PIT w wysokości 100%, ustanowiony od tych „ogromnych” przyszłych emerytur z systemu ubezpieczeń społecznych. Czyli: tak, czy inaczej podatnik/składkowiec nie otrzymałby z części ubezpieczeniowej powyżej 30-krotnośći ani jednego dodatkowego grosza. Oczywiście, że lepszym i bardziej klarownym rozwiązaniem, byłoby wprowadzenie dzisiaj trzeciej stawki podatkowej PIT, w wysokości 45% dla tych, zarabiających powyżej 143 tys. zł i pozostawienie 30-krotności ZUS. Państwo nie oszukiwałoby w ten sposób przyszłych emerytów. PIT z trzeciej stawki wydawany byłby na aktualne funkcjonowanie państwa i już. To jest właśnie ta perfidia PiS, ponieważ podatek od „emerytury maksymalnej” będzie musiał wprowadzić za kilka lat już ktoś innych niż oni.
Największy zarzut w odniesieniu do zniesienia 30-krotności ZUS, to przyszłe horrendalne emerytury dla tych, którzy płaciliby dalej składki ZUS powyżej 143 tys. Rozwiązaniem tego problemu jest wprowadzenie tzw. „emerytury maksymalnej”. Byłby to podatek PIT w wysokości 100%, ustanowiony od tych „ogromnych” przyszłych emerytur z systemu ubezpieczeń społecznych. Czyli: tak, czy inaczej podatnik/składkowiec nie otrzymałby z części ubezpieczeniowej powyżej 30-krotnośći ani jednego dodatkowego grosza. Oczywiście, że lepszym i bardziej klarownym rozwiązaniem, byłoby wprowadzenie dzisiaj trzeciej stawki podatkowej PIT, w wysokości 45% dla tych, zarabiających powyżej 143 tys. zł i pozostawienie 30-krotności ZUS. Państwo nie oszukiwałoby w ten sposób przyszłych emerytów. PIT z trzeciej stawki wydawany byłby na aktualne funkcjonowanie państwa i już. To jest właśnie ta perfidia PiS, ponieważ podatek od „emerytury maksymalnej” będzie musiał wprowadzić za kilka lat już ktoś innych niż oni.
Opozycja konstruktywna, a nie totalna
Nie widzę nic złego w głosowaniu tak samo jak PiS, w kwestiach podatkowych czy socjalnych. Zresztą, z politycznego punktu widzenia, każde głosowanie które rozbija jedność koalicji PiS i Ziobrzystów z Gowinowcami jest na rękę opozycji Sejmowej. To nie znaczy, że od razu będziemy głosować z PiS pod rękę w kwestiach państwowych, europejskich, czy światopoglądowych. Nigdy nie będziemy.
Wiem, że lepszym rozwiązaniem byłaby 3 stawka podatkowa PIT w wysokości 45% powyżej 143 tys. zł, ale do przeprowadzenia tego manewru lewica potrzebowałaby jeszcze dodatkowych 182 posłów. To trochę banalne, ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi co się ma. Decyzja zapadnie na posiedzeniu klubu i nikt, ani PO-KO, ani Gazeta Wyborcza, ani TVN nie będzie nakazywał lewicy, jak ma realizować swój program. Czasy, gdy mogli mówić, że nam wolno mniej i wysyłać nas do kąta skończyły się bezpowrotnie.
Nie widzę nic złego w głosowaniu tak samo jak PiS, w kwestiach podatkowych czy socjalnych. Zresztą, z politycznego punktu widzenia, każde głosowanie które rozbija jedność koalicji PiS i Ziobrzystów z Gowinowcami jest na rękę opozycji Sejmowej. To nie znaczy, że od razu będziemy głosować z PiS pod rękę w kwestiach państwowych, europejskich, czy światopoglądowych. Nigdy nie będziemy.
Wiem, że lepszym rozwiązaniem byłaby 3 stawka podatkowa PIT w wysokości 45% powyżej 143 tys. zł, ale do przeprowadzenia tego manewru lewica potrzebowałaby jeszcze dodatkowych 182 posłów. To trochę banalne, ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi co się ma. Decyzja zapadnie na posiedzeniu klubu i nikt, ani PO-KO, ani Gazeta Wyborcza, ani TVN nie będzie nakazywał lewicy, jak ma realizować swój program. Czasy, gdy mogli mówić, że nam wolno mniej i wysyłać nas do kąta skończyły się bezpowrotnie.
#LEWICA #ŁączyNasPrzyszłość
