Andrzej Duda, Stanisław Piotrowicz, Krystyna Pawłowicz
Andrzej Duda, Stanisław Piotrowicz, Krystyna Pawłowicz www.facebook.com

Trybunał Konstytucyjny wzbogacił się wczoraj (5 grudnia 2019 r.) o trzech nowych sędziów. Pozostając w stosowanej przez PiS nomenklaturze „kryształowego” Banasia, można powiedzieć, że dwoje z nich to prawdziwe brylanty.

REKLAMA
Piotrowicz Stanisław i Pawłowicz Krystyna, to osoby których nie trzeba nikomu przedstawiać. Przez lata te diamenty szlifowane były przez samego prezesa PiS. Jarosław Kaczyński osobiście szczuł Krychę i Stacha na swoich przeciwników politycznych. Bulteriery dobrej zmiany w końcu zasłużyły na nagrodę. 21 listopada br. Sejm głosami PiS i Zjednoczonej Prawicy wskazał ich jako kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego.
Ciemność, widzę ciemność
Aby sfinalizować powołanie do TK niezbędne jest złożenie ślubowania w obecności głowy państwa. Piotrowicz i Pawłowicz okazali się jednak wielkim obciążeniem wizerunkowym dla Prezydenta Dudy. Dlatego miejsce przyjęcia ślubowania było do końca utrzymywane w tajemnicy. Ostatecznie odbyło się ono w Belwederze, a nie w Pałacu Prezydenckim. Bez obecności dziennikarzy i bez obecności kamer. Do momentu publikacji tego tekstu, na stronach Kancelarii nie ma też ani fotorelacji, ani żadnej wzmianki z tego wydarzenia.
logo
Ślubowanie pod osłoną nocy www.facebook.com
Procenty i ułamki
Bo Prezydent RP jest w przede dniu kampanii wyborczej i bardzo zależy mu zdobywaniu punktów procentowych poparcia. Przyjęcie ślubowania od Piotrowicza i Pawłowicz tego zadania nie ułatwia. Piszę „Prezydent RP”, choć Andrzej Duda nie próbował nawet sprawować swojego urzędu ponad interesem zaplecza politycznego, z którego się wywodzi. Nigdy nie reprezentował wszystkich obywateli i obywatelek. W zasadzie, to wobec Andrzeja Dudy bardziej odpowiednie byłoby stwierdzenia Prezydent pół-RP albo nawet ćwierć-Prezydent. Podobnie jak Pawłowicz i Piotrowicz wykonuje on jedynie komendy rzucane przez prezesa PiS. Andrzej Duda nie był, nie jest i nie będzie żadnym strażnikiem Konstytucji. W trakcie swojej kadencji został sprowadzony do przysłowiowego strażnika żyrandola, który miał świecić dla „dobrej zmiany”. Na sam koniec musiał jednak zrobić takie rzeczy, że sam uznał, że najlepiej zgasić światło. Jaki wstyd.
#LEWICA #PrzywrócimyNormalność #ŁączyNasPrzyszłość