
Drugi wymiar polityki pandemii, to ochrona nas - żyjących przecież w świecie gospodarki. Jasne, gospodarka jest narzędziem do jakości naszego życia. Ale jeśli upadnie, padną małe i duże firmy, to nie będzie miejsc pracy, to nie będzie produktów, to nie będzie usług.
REKLAMA
Ochrona gospodarki, to więc zarazem ochrona stabilności biznesu, ale i naszych, zwykłych ludzi dochodów: z pracy, ze stypendiów, z rent, z emerytur, ze świadczeń społecznych.
Kluczem jest oczywiście, by dopasowywać narzędzia do zmieniającej się sytuacji, ale i dostrzec długą, długą perspektywę czasową - zagrożeń i upadku gospodarek (w różnych scenariuszach).
Patrząc na różne propozycje w różnych krajach, warto zwracać uwagę na następujące sprawy:
-niezbędność szybkich, doraźnych rozwiązań w sprawach kluczowych na bieżąco (jak unijna propozycja wspólnych zakupów środków ochrony, jak inwestowanie w pracę nad szczepionką, jak pilność utrzymania ruchu między gospodarkami poprzez „zielone linie” z wymogiem przekraczania granicy w najwyżej 15 minut, jeśli o chodzi o towary zdrowotne i żywnościowe);
-szybkie zdefiniowanie sektorów najbardziej narażonych na kryzys, m.in.: transport, linie lotnicze, turystyka, część usług codziennych o drobnym charakterze nie mogąca ze względu na restrykcje dystansu społecznego normalnie funkcjonować. Pomoc tym sektorom, jak i małym oraz średnim przedsiębiorstwom trzeba zacząć jak najszybciej;
-równolegle w Unii, czyli pomiędzy państwami powinna toczyć się dyskusja o przyszłym MFF (budżet Unii na lata 2021- 2027), może potrzebne są odważne decyzje co do wielkości i celów tego budżetu, może też politycy krajowi muszą zrozumieć, że w kończącej się właśnie perspektywie finansowej - nie ma już pieniędzy, i że bez nowego budżetu niczego ani nie można zapowiadać, ani planować. Jeśli Michel, przewodniczący Rady Europejskiej mówi o „Planie Marshalla” dla Europy, to jego ważnym choć nie jedynym elementem powinny być pieniądze na nową perspektywę finansową, uwzględniające problemy, jakie przynosi KORONAWIRUS, i to powinna być linia współpracy krajów członkowskich w nadchodzących miesiącach;
-ważne jest utrzymanie reguł jednolitego rynku europejskiego (to jedyna szansa na przyszłość), a nawet jego rozwinięcie, czyli przyspieszenie prac oraz szybkie przyjęcie rozwiązań w sprawach Jednolitego Rynku Cyfrowego. e-Handel musi mieć nowe impulsy, portability jest niezbędne, harmonizacja prac nad AI oraz Strategią Danych kluczowa, przyspieszenie, a nie zwalnianie prac nad przygotowywaniem szybkiej infrastruktury 5G: w tym opracowanie modelu certyfikacji cyber-bezpieczeństwa szybciej, niż to było planowane, bo obciążenia sieci mogą generować więcej cyber-ataków ;
-poluzowanie reguł Maastricht (też decyzja UE - potrzebujemy więcej Europy dzisiaj, a nie mniej), by kwestie krajowych odpowiedzialności za stabilność finansów (rygory budżetów, deficytów, ale co z poziomami zadłużenia gospodarek: w Polsce 60%, gdzie indziej wyższe poziomy, praktycznie już i tak przekraczane) dopasować do realiów tego, co w żywym świecie zachodzi, a co nie może być księgowym wymogiem w czasach zarazy;
-apel Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, by kraje bogatsze, które pożyczały pieniądze państwom biedniejszym, jeśli zajdzie taka potrzeba - przesuwały spłaty kredytów. To szczególnie ważne dla Afryki, Ameryki Południowej, czy części Azji - bo tam KORONAWIRUS dopiero się zbliża , i właśnie tam efekty pandemii mogą być najstraszniejsze,
-dobry miks, jak pokazały to amerykańskie debaty: polityki monetarnej i fiskalnej, znów - konkretny, zaadresowany do rozwiązywania problemów;
-gwarancje dochodów dla pracujących (definicja pracy postojowej, definicja pracy zdalnej). W Korei Południowej zdecydowano się eksperymentalnie na Gwarantowany Dochód Podstawowy (Basic Income) w kwietniu, w czasie kryzysu w wysokości ok. 50 USD. Czy to jest do wprowadzenia na stałe, czy byłoby dla wszystkich i zawieszało wszystkie inne świadczenia? (świadczenie 500 plus, z pomocy społecznej, stypendia też? płacę minimalną, emeryturę - bardzo trudne...);
-wsparcie dla płynności firm (na jakich zasadach, czy zawieszać w ogóle składki i podatki, jak i na jak długo zawieszać spłaty kredytów ludziom i firmom ?);
-racjonalne bilansowanie wydatków i dochodów, bo jak się niesie ulgę firmom (rezygnacja ze składki na ZUS i na zdrowie?), to jak wypłacać emerytury i renty na bieżąco, jak utrzymywać system zdrowia? A jak się zawiesi część podatków, to jak ma funkcjonować państwo, a jak się zawiesi spłaty kredytów, i na jak długo, to jak mają działać banki?
To na pewno nie jest wyczerpująca lista spraw. Każdy kraj ma swoją specyfikę, szanse i ograniczenia. Część spraw jest już w Polsce dyskutowana w ramach debaty o „Tarczy”.
Różnica polega na tym, że w Niemczech plany i ustawy przestawiono ok 18 marca, a po konsultacjach Bundestag przyjął je 25 marca. W USA przy sporze między demokratami a republikanami zajęło to też około tygodnia. U nas - trwał spór o formę posiedzenia sejmu, jakby nie można go było szybciej odbyć z udziałem bezpośrednim (jak we Włoszech i Portugalii), choć ze specjalnymi zabezpieczeniami co do dystansu społecznego. Albo pokazać naprawdę wiarygodne zabezpieczenia posiedzenia zdalnego. Nieważne - istotne jest, by podjąć decyzje !
Nie mówiąc o tym, że zmorą polskich decyzji jest praktyka ich wdrażania: dostępność aktów prawnych, rozporządzeń, procedury dla działania administracji - tu widać olbrzymią niesprawność zarządzania kryzysowego państwem.
A przy tym jak niskiej jakości jest to debata?
Są scenariusze rządowe co do zmian w tempie wzrostu gospodarczego, one są rzetelne.
Ale nie biorą one pod uwagę tego, co dla kryzysu zarazy i polityki pandemii może się okazać kluczowe. A przecież ważne będą: ubytki w składnikach kompozycji wzrostu gospodarczego oraz jego skali wynikające z obszarów niełatwo poddających się liczeniu tradycyjnego modelu PKB. A to przecież zmiany w życiu codziennym, ograniczone, albo przesterowane presje popytowe, przesterowania produkcji i usług na zupełnie nowe dziedziny, wzrost znaczenia sfery cyfrowej w usługach różnego rodzaju, niższa emisja zanieczyszczeń, większa (być może) produktywność pracy zdalnej etc. - mogą zdecydować o stanie gospodarki i być widoczne również w PKB.
Jak to kalkulować? A jak mierzyć i oceniać obniżenie poziomu zdrowotności, czyli potencjalnej przyszłej produktywności...
Dlaczego to podkreślam?
Bo polityka pandemii nastawiona na ludzi oraz gospodarkę musi te czynniki brać pod uwagę. I nawet jeśli do większości decydentów, liderów, dziennikarzy czy ekspertów to nie dociera, to musimy to wziąć pod uwagę. W większości myślimy w kalkach i stereotypach z poprzednich kryzysów, a ten jest i długo jeszcze będzie zupełnie inny.
W tym kontekście, razi nas w stosunku do Polski - dysproporcja pakietu ratunkowego w USA ( 2 tryliony dolarów), we Francji - 300 mld euro, w Niemczech - drugi dołożony do obecnego budżet w wysokości 156 mld euro, czy pomoc w gwarancjach wynagrodzeń z systemu Kurzarbeit, a nawet wsparcie bezpośrednich inwestycji różnych firm - co w sumie daje 750 mld euro zaangażowanych w niemiecką walkę z kryzysem KORONAWIRUSA.
W Polsce - 220 mld złotych, a w tym niskie wsparcie dla publicznej polityki pandemii w wymiarze zdrowotnym.
Śmieszą przepychanki o de facto grosze, albo co gorsza - wielki koncert życzeń.
Hausner mówi - 40 mld, ale na co? Żaden ekspert na świecie dzisiaj nie wie, ile naprawdę będzie potrzeba - może w związku z tym trzeba przyjąć, że w ogóle pieniędzy ratunkowych nie starczy!!
Ale wówczas, trzeba budować priorytety w politykach publicznych pandemii: na rzecz zdrowia, na rzecz stabilności dochodów każdego z nas, na rzecz gospodarki (a może to też czas inwestycji w wielkie rzeczy - sieci laboratoriów, które po zarazie usprawnią system ocen stanu zdrowia społeczeństwa, łączności internetowej, by służyło to e-Zdrowiu, ale i infrastrukturze wspierającej e-Edukację), czy na rzecz zbudowania nowoczesnego systemu usług publicznych.
Michał Boni
