SEAT Leon 1.5 EcoTSI 150 KM MT Xcellence
SEAT Leon 1.5 EcoTSI 150 KM MT Xcellence

Praktycznie wszystkie modele wytypowane do testów, to te dopiero wchodzące do sprzedaży lub mające niedawno lifting. Bardzo rzadko trafia się taki, którego następcę już poznaliśmy, a on sam „schodzi ze sceny”. Dlatego, kiedy zapadła decyzja, że będę testował SEATa Leona miałem mieszane uczucia. Czego można spodziewać się od modelu oferowanego – patrząc, jak galopują ostatnimi czasy zmiany w modelach – odkąd człowiek sięga pamięcią w praktycznie niezmienionej formie. Wydawać by się mogło, że modelu surowego i pozbawionego praktycznie obecnie szeroko stosowanych elektronicznych gadżetów i wspomagaczy. Nic bardziej mylnego.

REKLAMA
Zanim zajrzymy do wnętrza, musimy się jakoś do niego dostać. Leon został wyposażony w bezkluczykowy dostęp (w przednich drzwiach). Działa on sprawnie, tak przy otwieraniu, jak i zamykaniu samochodu. Reaguje płynnie na naszą dłoń, czy też palec i nie musimy dreptać przed nim zmieniając pozycję na klamce jakbyśmy właśnie uzupełniali kartotekę policyjną o swoje linie papilarne. Otwierając drzwi wieczorową porą przywita nas święcąca się nazwa wyposażenia na progu. To miłe. Dla tych, którzy nie lubią trzymać kluczyka w kieszeni, wygospodarowano na niego miejsce w konsoli centralnej. Do dyspozycji mamy dwa gniazda USB z przodu i dwa z tyłu (dla pasażerów tylnej kanapy), gniazdo 12V, a w schowku przed pasażerem odtwarzacz CD. A skoro jesteśmy już przy multimediach. Sprzęt audio posiada bardzo szybki procesor pozwalający na słuchanie, podzielonych na utwory, miksów bez słyszalnych przerw między nimi. Rewelacja. Dźwięk rozchodzący się po kabinie jest miłej barwy i zachęca wręcz do głośnego słuchania. Wyboru albumu możemy dokonać poprzez kliknięcie w jego okładkę, czy chociażby przeglądając zapisane na USB katalogi. Niejako tradycyjnie już, jeżeli mamy zapisane na USB zdjęcia, możemy je wyświetlić na centralnym ekranie. Sam ekran jest dotykowy, a w zasadzie zbliżeniowy, ponieważ wykazuje się nadwrażliwością i może się zdarzyć, że zamiast przewinąć listę dokonacie wyboru. Całości dopełnia fizyczny potencjometr głośności oraz możliwość wyboru wśród ośmiu kolorów podświetlenia przycisków funkcyjnych ekranu. Zabrakło miejsca na nawigację, ale nie oszukujmy się, większość z nas 80% czasu jeździ po dobrze znanych sobie drogach. Chyba że jesteś kierowcą Ubera, a to przepraszam. Oba przednie fotele regulowane są manualnie, ale za to w pełnym (włącznie z odcinkiem lędźwiowym) zakresie. Zapewniają właściwą wygodę podróżowania, a kierowca żeby nie mógł znaleźć komfortowej pozycji za kierownicą musiałby chyba mieć budowę Obeliksa i to pod warunkiem, że Idefiks ciągle siedziałby mu na kolanach. Kończąc wycieczkę i oględziny wnętrza do dyspozycji mamy dwustrefową klimatyzację (skuteczną), podłokietnik przesuwany i otwierany, jednak o tak małej wielkości, że nie zmieścimy w nim nawet płyty CD. Według badań twarz człowieka wygląda korzystniej w żółtawej barwie światła. SEAT musi mieć wiedzę, że w Leonie każdy wygląda dobrze i zastosował białe oświetlenie w osłonach przeciwsłonecznych, takie samo jak w reszcie kabiny. Szkoda, że zabrakło miejsca na schowek na okulary.
logo

Projektanci Leona nie zapomnieli o pasażerach podróżujących na tylnej kanapie. Stworzyli im doskonałe warunki, dodatkowo wzbogacając je o miejsce na dwa napoje (o regulowanej szerokości) w podłokietniku. Sposób umieszczania ładunku w bagażniku nie zachęca do przewożenia niczego ciężkiego. Nie tylko wysoko musimy go podnieść, ale później dosyć nisko opuścić. Wszystko to przez bardzo wysoki próg załadunkowy bagażnika. Na jego klapie zaprojektowano za to dwa haczyki do powieszenia (jak jest otwarta) reklamówki z lekką zawartością, a w tylnej kanapie znalazł się otwór do przewożenia długich przedmiotów, np. nart.
Wszystkie dotychczas wymienione elementy są dla ciebie oczywistą oczywistością i nie wyobrażasz już sobie samochodu bez nich i chciałbyś, nawet nieoczywistych, a zaskakujących dodatków? Mam zatem dobrą wiadomość. Tak, jak Galowie zaskakiwali Rzymian, którzy chcieli ich podbić, tak w Leonie znalazły się niespotykane w modelach tej klasy elementy wyposażenia. Po włączeniu wstecznego biegu, prawe lusterko zewnętrzne obniży się. Przy parkowaniu przednie czujniki parkowania włączają się automatycznie, a nie tylko wtedy gdy wcześniej cofaliśmy. Lubisz podpinać kabelkiem telefon do samochodu? Proszę bardzo. Do dyspozycji masz Android Auto, CarPlay oraz Mirrorlink. Przy tej liście, jako niewarte wspomnienia, są automatycznie składające się lusterka w momencie zamknięcia samochodu.
logo

Pooglądaliśmy i pobawiliśmy się, więc czas na jazdę. Testowy egzemplarz Leona na wyposażeniu miał znikomą ilość (według dzisiejszych standardów) systemów wspomagających kierowcę. Czuwał nad nami Front Assist (kontroli odstępu) oraz Lane Assist (asystent pasa ruchu), do których najszybszy dostęp jest za pośrednictwem przycisku znajdującego się na manetce migaczy. Poleganie na Lane Assist w mieście jest złudne i bezsensowne, gdyż aktywuje się powyżej 60 km/h. Może działać w wariancie aktywnym (odbija Leona od linii) lub pasywnym (sygnalizuje przekroczenie linii). Oba działają pewnie i sprawnie, tak jak uzupełniający listę systemów tempomat adaptacyjny. Jeżeli deaktywowaliśmy wszystkie systemy, po włączeniu silnika dalej takie pozostają (wyjątkiem jest Front Assist, który aktywuje się każdorazowo). Oczywiście, nie mogło zabraknąć na pokładzie systemu start-stop, który na szczęście nie jest zbyt pracowity, ale potrafi się rozkręcić i zacząć działać na pełny etat, nawet jak się toczymy. Może to przypadek, ale czym dłużej trwała podróż, tym częściej reagował i wyłączał silnik.
logo

Pozytywnym zaskoczeniem jest bardzo dobra dynamika silnika, jakby miał więcej niż katalogowe 150 KM. W połączeniu ze sztywno zestrojonym zawieszeniem (ale nieodbierającym komfortu) sprawia, że prowadzenie jest przyjemne i pewne oraz nieobarczone nadmiernym spalaniem, które w trakcie testu lekko przekroczyło 8 l/100 km. Co prawda dla mnie wspomaganie układu kierowniczego mogłoby być delikatnie mniejsze, ale bez nadmiernej trudności jestem sobie w stanie wyobrazić osoby, dla których właśnie taka siła jest idealna. Hamulce posiadają mały poskok pedału (w porównaniu do konkurencji), co powoduje, że przy delikatnym jego naciśnięciu następuje gwałtowne hamowanie. Chyba najsłabszym elementem Leona jest manualna skrzynia biegów. O ile nie można mieć zarzutu do jej zestopniowania, o tyle precyzja „przyjmowania” biegów jest daleka od ideału. Oczywiście, najtrudniej jest znaleźć bieg pierwszy, później – z każdym następnym – jest coraz lepiej. Pozytywnym zaskoczeniem było działanie systemu zapobiegającemu stoczeniu się pojazdu. Działał on nie tylko kiedy ruszałem pod górę, ale również gdy zjeżdżając zatrzymałem się. Całości w przyjemności prowadzenia dopełniają światła i ich automatyczne włączanie, które jest czułe. Prędzej będziesz jechał na światłach mijania w dzień, niż po ciemku na światłach dziennych. Doświetlanie zakrętów pomaga w prowadzeniu, ale nie przeceniałbym jego pomocy.
logo

SEAT wycenił Leona w wersji Xcellence na 88 700 PLN. Po dodaniu kamery cofania (dopłata 1055 PLN), akcesoryjnych felg aluminiowych (1652 PLN), zapasowego koła dojazdowego (416 PLN) oraz pakietu Comfort (czujniki parkowania z przodu i tyłu, podgrzewane fotele, asystent pasa ruchu i świateł drogowych oraz tempomat adaptacyjny) cena testowanego egzemplarza zatrzymała się na 91 824 PLN.
SEAT Leon nie jest oldtimerem dzisiejszych czasów, ale zdecydowanie jedną z „samotnych wysp”, która ciągle opiera się nadchodzącym zmianom, jak wioska Galów Rzymianom. Oni mieli swój magiczny napój, a Leon przemyślaną koncepcję, która sprawdza się również i dzisiaj. Zdecydowanie jest modelem, który służy do jazdy, a nie spędzania w nim godzin poświęconych na próbę okiełznania linii myślowej projektującego go informatyka. I dobrze, oby jak najdłużej jego opór trwał.
Dziękuję firmie Euromotor – Autoryzowanemu Dealerowi Seata - za udostępnienie samochodu do testu.