Czy to nauczyciel z uczniami w Internecie?
Czy to nauczyciel z uczniami w Internecie?

Zaraza, która ogarnęła świat, zakłóciła nasze życie codzienne, zahamowała gospodarkę, a także utrudniła działania, które do tej pory potrafiliśmy wykonywać rutynowo, a które nagle stały się trudne i skomplikowane. Ale radzimy sobie z tym coraz lepiej!

REKLAMA
Jedną z takich dziedzin, której musieliśmy odkryć na nowo, jest nauczanie i uczenie się.
Gdy nie było epidemii sprawa była prosta: uczniowie przychodzili do klas a studenci do sal wykładowych lub laboratoriów, nauczyciel spotykał się z nimi, coś wykładał, coś wyjaśniał, coś pokazywał, z czegoś odpytywał... Jakie to było naturalne!
Tymczasem pojawił się wirus, szkoły i uczelnie zamknięto, uczniowie i studenci zostali przymusowo ulokowani w swoich domach - a nam nakazano ich zdalne uczenie. Realizujemy to jak możemy, głównie przez Internet. Mnie to naprawdę przypomina obrazek, którym otwieram ten wpis: dużego gawiala otoczonego grupą małych gawialątek, zanurzonego w mętnej wodzie. Może on też uczy swoje dzieci czegoś na odległość?
Codziennie myślę o tym, jak skuteczniej dotrzeć o tych wszystkich moich studentów, jak im przekazać niezbędną wiedzę, jak sprawić, żeby się systematycznie i skutecznie uczyli, jak skontrolować, co już umieją, a co trzeba im jeszcze raz wytłumaczyć?
Dużo pytań, mało odpowiedzi!
Istnieją wprawdzie narzędzia do internetowego prowadzenia telekonferencji. Przy małych grupach wystarczy Skype. Przy dużych można użyć MS Teams albo Zoom. Niektórzy lubią Virtual Class a inni korzystają z GoToTraining. Możliwości jest mnóstwo, ale z moich doświadczeń wynika, że efektywność prowadzenia na odległość typowego wykładu jest ograniczona.
Dlatego wypracowałem własną metodę zdalnego nauczania, którą opisałem w czasopiśmie "PAUza Akademicka" (dwutygodnik wydawany przez Polską Akademię Umiejętności), co można zobaczyć na zdjęciu poniżej
logo
albo wygodniej przeczytać korzystając z tego linku. Zapraszam do przeczytania. Z pewnością nie jest to najlepsza metoda i chętnie bym się dowiedział, jak radzą sobie inni nauczyciele prowadzący zdalne różne zajęcia. Ale ponieważ wypraktykowałem tę opisaną metodę i stwierdziłem, że działa, więc postanowiłem się z Państwem podzielić moimi doświadczeniami. Gdyby ktoś chciał cos z kolei mnie coś doradzić ze swojego doświadczenia - to proszę o email na adres [email protected].
Na koniec pozwolę sobie na żart. Piszę ten wpis w dniu pierwszego maja, a jeszcze niedawno w tym dniu funkcjonowało hasło:
Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!
Okoliczności skłaniają do tego, by owo hasło dzisiaj brzmiało:
Nauczyciele wszystkich krajów dzielcie się (doświadczeniami)!