
Trwa maj 2020, najdziwniejszy i najboleśniejszy dla naszych czasów, jak niektórzy sądzą, tu i teraz. Odmieniamy przez wszystkie przypadki słowa: #Koronawirus, #Covid19. Zadziwiająco podobny był Maj 1983; stanu wojennego; śpiewaliśmy Korę, Bajm, Lady Pank, "widziałem wczoraj znów w dzienniku", za Poli Raksy twarz kochaliśmy Perfekt i wznosząc do góry palce jako nasz @#Fak wykrzykiwaliśmy w ich stronę;"chcemy bić Zomo"; roznosiliśmy bibułę, wiedzieliśmy wszystko i natychmiast, mimo braku komórek, maili i technologii działał najlepiej zorganizowany informacyjny sztab ówczesnego świata Komitet Prymasowski z siedzibą w Kościele na Żytniej w Warszawie. Mimo mroku i wojny, nie baliśmy się.
Urodziłam się w Warszawie, wychowałam w Libii a mieszkam w Londynie. Teraz podczas @#Lockdown.
W naszej klasie - w Zamoyskim-musieliśmy chodzić schludnie, biało - czarno, musieliśmy mieć przyszyte tarcze, a wchodząc do szkoły codziennie czytaliśmy słowa Patrona, Jana Zamoyskiego; TAKIE BĘDĄ RZECZPOSPOLITE, JAKIE ICH MŁODZIEŻY CHOWANIE.
11 listopada, 3 maja, we wszystkie Rocznice przywdziewaliśmy zakazane w czasach komuny Czapki Zamoyszczanki, spotykaliśmy się ze wszystkimi rówieśnikami, nie tylko z Warszawy; na manifestacjach na Placu Saskim, na mszach Jana Pawła 2, na czuwaniach w Kościele na Żytniej i spektaklach Brylla; wiedzieliśmy, że nas potem pogonią na Starówkę, że nas spałują zagazują pobiją zaaresztują.
@#POPIEŁUSZKO
Woolność była w Nas. @#Freedom. Bez Niego, bez Jego mszy, bez pomocy Prymasa Wyszyńskiego, Jana Pawła II, kapelanów na Żytniej, św. Marcina, św. Stanisława na Bielanach, św. Jana; bez Kościoła wtedy nie przetrwalibyśmy. Chronił nas Tarczą i Słowem. Rozmawialiśmy z zomowcami, paliliśmy z nimi fajki przy kukuruźnikach. Koledzy pili z nimi wódkę.
Wychowywaliśmy się w domach, w których palono nam fajkami w nos, przy gotowaniu słuchano Bitelsów, do kolacji przy świecach grała nam muza z Pucciniego, by zagłuszyć dźwięki @#RadiaWolnaEuropa, którego słuchaliśmy WSZYSCY. Chociaż za to można było trafić do więzienia politycznego na Rakowiecką albo dostać wilczy bilet i być wykopanym jak z Dworca Gdańskiego w 1968. Do Izraela. Stanów, Włoch, Kanady lub w Kosmos, naszym ówczesnym zdaniem, było tak samo blisko i daleko. Mój Ojciec, Chirurg, leczył Popiełuszkę. Moja Mama, po której śmierci ponad Rok temu zawalił się mój świat i moich Bliskich, chociaż sama to robiła w latach 50.60. XX wieku, próbowała mnie zamykać w pokoju, bym nie zginęła. W zeszłym roku, w majowy dzień Matki bez matki otrzymałam w szpitalu im. Popiełuszki NA WARSZAWSKICH BIELANACH, diagnozę, która do dziś zwala mnie z nóg (dosłownie) STWARDNIENIE ROZSIANE.
Jest dojmująco, boleśnie podobnie.
@#CO się stało ze Staszkiem, Grzesiem, Tomkiem, Igorem, Księdzem Jerzym i tysiącami pomordowanych bezimiennych Bohaterów!!!
A jak nie będziesz umiał, to zapytaj @#dziecko Sendlerowej, Michała Głowińskiego a lepiej Poetkę Bietę Ficowską, która jako PRZYJACIÓŁKA PANI SADOWSKIEJ I GRZESIA, była z Nimi w tym najbliżej.
Na pokojowe rozwiązanie kwestii polskiej.
Londyn 13-14 maja 2020
postaram się dodać zdjęcia i linki, gdy wrócę ze szpitala.
