
Przy okazji koniecznego zamknięcia w domu przeglądam moje stare publikacje i czasem natrafiam na teksty zadziwiająco aktualne, a dziś całkiem zapomniane. Jednym z takich tekstów jest pokazany niżej w formie skanu z Gazety Krakowskiej mój felieton z 2014 roku.
REKLAMA
Gdyby ktoś chciał się zapoznać z oryginałem, to znaleźć go można pod tym adresem. Ale ponieważ tekst wydaje mi się zabawny, więc pozwalam sobie niżej przytoczyć go w całości. Może uda mi się Państwa rozbawić? A może skłonię do refleksji?
A oto ów tekst (pokazany kursywą). Dopiski dodane teraz są prostą wytłuszczoną czcionką.
Problemem dzisiejszej Europy jest jej wyludnianie się. Liczba mieszkańców wprawdzie się zwiększa, ale za sprawą imigracji. Z Afryki i Azji przyjeżdżają ludzie chcący się osiedlić w Europie, bo jest ona dla nich atrakcyjna. Ale rdzennej, białej ludności ubywa. Niektóre raporty demografów mówią wręcz o rasie białej jako wymierającej. Wyginiemy jak mamuty!
Najbardziej kompletne dane na ten temat znalazłem ... w serwisach CIA. Wiadomo, że ci amerykańscy agenci wszystko i wszędzie wyszpiegują, ale żeby mieli też najdokładniejsze dane o tym, co Europejczycy robią pod kołdrą - to już naprawdę przesada!
Niemniej dane amerykańskich wywiadowców są bezlitosne:
Robimy pod kołdrą za mało!
Sześć dużych państw Europy ma ujemny przyrost naturalny, to znaczy rodzi się w nich mniej dzieci, niż w tym samym czasie umiera osób starszych. Niestety, my też należymy do tych krajów i Polaków z roku na rok ubywa! CIA dała Polsce 203 miejsce na świecie pod względem wielkości przyrostu naturalnego, obliczonego na -0,11% (uwaga na ten minus przed liczbą – wskazuje on, że ubywa nas zamiast przybywać!). Rząd Pani Premier Ewy Kopacz musi więc zastanowić się nie tylko nad problemem, jak rządzić, ale także nad tym, kim rządzić.
Powołanie w tym miejscu na rząd Ewy Kopacz świadczy o tym, że tekst pochodzi z odległej przeszłości (czy ktoś pamięta jeszcze ten rząd?). Ale problem jako taki pozostał!
Poprzedni rząd trochę sytuację poprawił.
Oczywiście mowa o rządzie poprzedzającym rząd Ewy Kopacz.
„Becikowe” i inne zabiegi doprowadziły do tego, że w 2012 roku mieliśmy nawet wskaźnik +0,1%, to znaczy na tysiąc mieszkańców przybywał nam jeden nowy obywatel. Ale w 2013 roku znowu spadliśmy pod kreskę przy wyniku -0,01%.
Niski wskaźnik urodzin powoduje zmniejszanie się procentowego udziału dzieci i młodzieży. W 1989 roku grupa wiekowa od 0 do 14 lat stanowiła w naszym kraju 25%. Co czwarty Polak był dzieckiem! Ale w 2012 roku wskaźnik ten spadł do 15% - na stu Polaków było tylko 15 dzieci. To naprawdę mało!
Jest się czym martwić, bo kto zapracuje na nasze emerytury?
Inni Europejczycy też nie mają lekko: Niemcy mają ujemny wskaźnik przyrostu naturalnego równy -0,18%, Ukraina -0,65% (no tak, ale oni zajęci są wojną, a trudno robić coś pod kołdrą z kałasznikowem), a najgorzej ma Bułgaria: -0,83%.
Największy przyrost naturalny w Europie mają pełni temperamentu południowcy: Hiszpanie wypracowują +0,81% (może to z powodu tych byków?), nieźle się starają Francuzi (+0,45%), potwierdzają swoją renomę ogniści Włosi (+0,30%), a rekordzistami są obywatele San Marino (+0,87). Tylko że jest ich trochę za mało, żeby mogli zmienić ten wskaźnik w skali całego kontynentu...
Czy z tego wynika, że – podobnie jak w przypadku wielu innych produktów – grozi nam w Europie zalew obywateli Made in China?
No cóż, czasy się zmieniły i Europę zalewa fala imigrantów z Bliskiego Wschodu, a Made in China są wirusy. Ale stwierdzenie, że w Polsce robimy za mało pod kołdrą - pozostaje aktualne. Może ta przymusowa izolacja w domach zmieni coś w tej sprawie? No bo czego to człowiek nie zrobi z nudów?
